Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Jak zarobić na strachu przed wojną

Tomasz Teluk

Na giełdzie największe zyski zawsze przynosi gra z trendem. Nie inaczej dzieje się w czasach militarnych napięć, choć w polskich warunkach łatwiej zbić fortunę na emocjach niż na realnym udziale w działaniach wojennych

Największy budżet militarny świata okazuje się żyłą złota dla wielu korporacji, których zyski w ubiegłym dziesięcioleciu wzrosły o ponad połowę. Potentaci zbrojeniowi w Stanach Zjednoczonych to narodowe giganty. Zatrudniają nawet 200 tys. osób – jak produkująca elektronikę, silniki i helikoptery Black Hawk firma United Technologies, której roczna sprzedaż w 2013 r. wyniosła 58 mld USD. Jednak największym beneficjantem państwowej polityki zbrojeniowej jest Lockhead Martin, któremu tylko sprzedaż uzbrojenia przynosi rocznie 36,6 mld USD dochodu przy zatrudnieniu 123 tys. pracowników. Drugi w kolejności jest Boeing (4 mld USD zysku netto i 171 tys. zatrudnionych). Trzecie miejsce zajmuje brytyjski BAE Systems (2,3 mld USD zysku netto i 93,5 tys. pracowników).

Oni zarabiają, a kto traci? Analiza najnowszej historii dowodzi, że w czasie wojennej zawieruchy szerokim łukiem należy omijać dwie branże – ubezpieczeniową i nieruchomości. Podczas II wojny światowej majątek największego polskiego ubezpieczyciela – Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych – zmalał z 78 mln do 5 mln zł. Po zajęciu naszego kraju przez wojska sowieckie i hitlerowskie krajowe firmy ubezpieczeniowe bądź znacjonalizowano, bądź przekazano ich majątek konkurencji. W ten sposób akcje Towarzystwa Ubezpieczeń Polonia SA i Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeń Patria SA zostały przekazane zakładowi Allianz AG. Urząd Powierniczy Wschód był więc grabarzem wielu polskich firm. Właściwie dobrze się miały wyłącznie firmy działające pod dyktando III Rzeszy. Allianz ubezpieczał nawet transporty więźniów do obozów koncentracyjnych. Obecnie większość ubezpieczycieli podsuwa klientom umowy z wyłączeniem odpowiedzialności od wypłaty odszkodowań za szkody powstałe w wyniku działań wojennych i terroryzmu, lecz kto przy zdrowych zmysłach chciałby się ubezpieczać, gdy nie jest pewny, czy dożyje kolejnego dnia?

Podobnie ryzykowna w ostatnim wieku okazała się branża nieruchomości. Zmiana granic w wyniku uzgodnień konferencji jałtańskiej, a następnie nacjonalizacja majątków przez komunistyczne władze uczą nas, że inwestowanie w posiadłości było najgorszą z możliwych inwestycji minionego stulecia. Kto przed wojną był obszarnikiem na Wschodzie, ten w czasach pokoju stawał się golcem. Odzyskiwanie majątków zrabowanych przez komunistów okazało się dla właścicieli gehenną. Dziś pewnie każdy z poszkodowanych podpisaliby się pod tezą, że jedyną ziemią, którą naprawdę posiądziemy na własność, będzie nasz własny... grób.

Ekonomia wojny

Konflikt o Krym przypomina sytuację w Gruzji z 2008 r., gdy Rosja zaanektowała Osetię Południową i Abchazję. Może to być także przyczynek do przyszłych aneksji Naddniestrza, a niewykluczone, że i Gagauzji – autonomicznych republik Mołdawii. W tej grze także liczą się pieniądze. Rosyjscy oligarchowie w ostatnim roku zainwestowali na Ukrainie ponad 15 mld dolarów, więc muszą jakoś je odzyskać. Należy jednak pamiętać, że aneksja Krymu to także koszty. Moskwa będzie musiała zabezpieczyć dostawy gazu i wody dla tego regionu z sąsiednich republik. Wymaga to wielu kosztownych inwestycji. Takowe miały być poczynione w Osetii, ale do dziś ich nie zrealizowano.

Żeby zarobić na obecnym konflikcie, trzeba wniknąć w rynek surowcowy. Jednym z podstawowych elementów, które liczą się w grze o Ukrainę, są surowce, a konkretnie – gaz ziemny i ropa naftowa. Ukraina ma największy na świecie system gazociągów tranzytowych. O kontrolę nad nim od lat bezskutecznie zabiegała Rosja. System ten jest w stanie przesłać 288 mld m sześc. gazu rocznie, a jego zdolności eksportowe są o połowę mniejsze. Kluczowy jest gazociąg tranzytowy na wschodzie kraju, który pompuje surowiec z Azji do Europy. Krajami najbardziej uzależnionymi od płynącego przez Ukrainę rosyjskiego gazu są Bułgaria (100 proc. zapotrzebowania), Słowacja, Czechy i Grecja.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej