Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Koniec wspolpracy rosyjsko- -ukrainskiej jest szansa dla polskiego przemyslu lotniczego. Kooperacja przy produkcji nowoczesnego samolotu transportowego An-70 przynioslaby korzysci obu stronom

Wykorzystać szansę

Michał Kozak

Rosyjska agresja na ukraiński Krym i wynikające z niej konsekwencje gospodarcze mogą być impulsem, który pomoże polskim firmom wyzwolić się ze szkodliwych powiązań i opanować nowe rynki

Zresztą nawet wspominany WPHI, komentując zeszłoroczną sytuację, zauważa, że gospodarka rosyjska ledwie zipie i przytacza opinię byłego ministra gospodarki Rosji Andrieja Niczajewa, który zauważył, że w rezultacie polityki gospodarczej prowadzonej przez ekipę Putina, przy cenie ropy 110 dol. za baryłkę gospodarka weszła w stagnację, która potrwa co najmniej do 2015 r. „To oznacza, że rząd nie będzie mógł wypełniać swoich zobowiązań. Budżet już został skorygowany w dół i w 2014 r. i latach następnych okaże się niemożliwym do realizacji w ogóle. Ostatecznie może okazać się, że należy dokonać znacznych zmian w polityce gospodarczej" – konstatował Niczajew, i to w momencie, kiedy Rosja była jeszcze na dobrej drodze do połknięcia całej Ukrainy, a o sankcjach Zachodu czy nowej „zimnej wojnie" nikt nawet nie myślał.

Ewentualne odcięcie polskich producentów od rynku rosyjskiego nie będzie więc w dłuższej perspektywie istotne dla polskiej gospodarki. W styczniu rodzime firmy wysłały do liczącej 143,5 mln mieszkańców Rosji towary i usługi w sumie na kwotę 500 mln euro, co z udziałem w polskim eksporcie wynoszącym zaledwie 4 proc. stawiało ją dopiero na siódmej pozycji wśród największych odbiorców – po Niemczech (26,4 proc.), Wielkiej Brytanii (6,9 proc.), Czechach (6,4 proc.), Francji (6 proc.), Włoszech (4,6 proc.) i Holandii (4,6 proc.).

Warzywa, owoce i soki, które stanowią realnie duży segment polskiego eksportu do Rosji (według danych GUS w 2012 r. – ok. 700 mln dolarów), to na szczęście towar, który przy odrobinie wysiłku włożonego w poszukiwanie odbiorców, można sprzedać na całym świecie. Farby i leki sprzedawane do Rosji przyniosły firmom z Polski po ok. 200 mln dol. rocznie, części samochodowe – 600 mln dol., kosmetyki i środki czystości – prawie 500 mln dol., sprzęt telekomunikacyjny i wyroby papiernicze po 400 mln dol., ale to akurat w małym stopniu polskie zmartwienie zdecydowana większość tego eksportu to wyroby międzynarodowych koncernów, jedynie produkowane w polskich fabrykach, poza tym Rosja, tak czy owak, będzie musiała je kupować, bo zastąpić ich nie ma czym.

W gospodarczym starciu z Zachodem Rosja stoi na z góry przegranej pozycji, będąc całkowicie uzależniona od importu ogółem – w 2012 r. sięgnął on 303 mld dol. i był największy w historii tego kraju. Z zagranicy pochodziło już nie tylko 95 proc. wymagających bądź co bądź jakiejś myśli technicznej odkurzaczy, ale nawet 85 proc. sprzedawanych na rynku wyrobów dziewiarskich i 80 proc. skarpet. Mit chłonnego rosyjskiego rynku i jego znaczenia dla polskiej gospodarki widać doskonale, kiedy porówna się skalę handlu z liczbą konsumentów w krajach, do których eksportujemy. W przeliczeniu na jednego mieszkańca Rosja kupiła w styczniu br. polskich towarów za 3,5 dolara, podczas gdy Szwecja za 43 dol., Węgry za 34 dol., a Słowacja za 57 dol.

Do pracy, rodacy

Sytuacja, w jakiej znalazły się dziś Europa i Polska w wyniku rosyjskiej agresji na Ukrainę, jest więc nie tylko śmiertelnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa światowego, ale paradoksalnie stanowi także dużą szansę dla polskiej gospodarki. Jeśli polskie władze i biznes nie zmarnują otwierających się dziś przed nimi możliwości, to staniemy przed perspektywą odbudowania łączących przez setki lat Polskę i Ukrainę więzi gospodarczych i stworzenia wspólnego, liczącego 80 mln konsumentów rynku, mającego za podstawę podobne gusta i preferencje klientów. Rynek ten stałby się bazą dla rozwoju firm polskich i ukraińskich, dając im mocne podstawy do ekspansji na rynki zewnętrzne, w tym unijny, rozumiany w tym kontekście jako rynek zewnętrzny wobec nowej uformowanej między Wisłą i Dnieprem przestrzeni gospodarczej.

Inna sprawa, że sprostanie tym wyzwaniom wymaga niebywałego wysiłku ze strony rządzącej w Polsce ekipy, a najpewniej gruntownej wymiany ustawionej u sejmowego koryta kliki. Czasy bajdurzenia o „ciepłej wodzie w kranie" i wyjazdach na narty w Dolomity w momencie, kiedy wszystko wokół zaczyna się walić, muszą się raz na zawsze skończyć, bo inaczej ani ciepłej, ani zimnej wody, ani nawet kranu, z którego miałaby płynąć, nie będzie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość