Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Fortuna ze śmietnika

Paweł Łepkowski

Każdego dnia ludzie na całym świecie pozbywają się majątku wartego w sumie kilkadziesiąt milionów dolarów. Przeróbka śmieci daje pracę blisko 2 mln ludzi, którzy przetwarzają ponad 600 mln ton surowców wtórnych. Z roku na rok rośnie popyt na tworzywa z recyklingu, a obrót nimi odgrywa istotną rolę we wzroście PKB krajów rozwiniętych

Polska jest obecnie krajem szczególnie zagrożonym tego typu odpadami. W naszych miastach i miasteczkach trudno znaleźć punkty, gdzie można bezpiecznie składować bezużyteczne pozostałości po urządzeniach elektronicznych. Trafiają więc one najczęściej do polskich lasów, gdzie znaleźć można największe w Europie dzikie wysypiska śmieci, na których obok pełnych azbestu pokryć dachowych znajdziemy stosy wydzielających freon do atmosfery uszkodzonych lodówek, komputerów z ołowianymi elementami czy świetlówek zawierających rtęć. Dzięki temu zalecany przez lekarzy spacer po mazowieckich lasach położonych wokół Warszawy może się przyczynić do chorób nerek, wad wzroku, słuchu i mowy, neurologicznego uszkodzenia koordynacji ośrodka ruchowego, deformacji kości lub powszechnych obecnie zmian nowotworowych.

Tani koszt, duże zyski i rosnąca konkurencja

W porównaniu z resztą Unii Europejskiej Polska jest obszarem niemal dziewiczym dla szeroko pojętego biznesu przeróbki śmieci. To chyba najbardziej zaniedbana i osierocona dziedzina gospodarki w naszym kraju. Czy powodem są niskie zyski tej branży lub zbyt duże ryzyko inwestycyjne? W żadnym wypadku. Na 1500 zarejestrowanych przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska firm zarabiających na śmieciach żadna nie wykazuje strat przewyższających zyski. Największe z nich generują obroty rzędu kilkuset milionów złotych, mniejsze obracają setkami lub dziesiątkami tysięcy złotych rocznie. Szczególną popularnością zaczyna się cieszyć koncepcja uzyskiwania prądu ze spalania śmieci. Obecnie tego typu zakłady działają w Trzebini Kleszczewie, Dąbrowie Górniczej i Białymstoku. W 2012 r. pięć takich „śmieciowych elektrowni" powstało na Dolnym Śląsku, a równo rok temu na terenie po Hucie Stalowa Wola rozpoczęto prace nad budową nowego zakładu tego typu. Obiekt w Stalowej Woli ma być najbardziej rozbudowaną przetwórnią w Polsce, której roczna „przeróbka" planowana jest na minimum 60 tysięcy ton śmieci. Powstanie tak dużej i znaczącej dla regionu przetwórni daje nadzieję na współpracę i udział w zyskach licznym kooperantom. Budowa tak znaczącego zakładu oznacza powstanie skupów surowców wtórnych i jest także dobrym sygnałem dla zwykłych zbieraczy, nieco pogardliwie określanych „złomiarzami".

Oczywiście zachęta do budowy wielkich zakładów przetwarzających śmiecie jest skierowana głównie do wielkich inwestorów współpracujących z władzami samorządowymi poszczególnych regionów Polski. Koszt budowy tak dużego obiektu dostosowanego do wymagań krajowych i unijnych zaczyna się od 100 mln złotych. Warto jednak podkreślić, że ryzyko inwestycyjne jest stosunkowo niskie, a stopa zwrotu inwestycji bardzo wysoka.

Średni i drobni przedsiębiorcy powinni natomiast zainteresować się inwestycjami związanymi ze skupem i przeróbką prostych do odzyskania surowców wtórnych. O tym, jak duże są to pieniądze i możliwości rozwoju biznesowego świadczyć może fakt, że rozwinięcie przetwórstwa surowców wtórnych zamiast ich składowania na ogromnych wysypiskach może Polsce dać w ciągu najbliższych 16 lat odzysk śmieci o równowartości 7,5 mld euro.

Szczególnie ważny jest recykling tworzyw sztucznych wytwarzanych z ropy naftowej. Miliony ton plastiku i innych tworzyw sztucznych są marnowane na gigantycznych wysypiskach. To tak jakby wylewać do kanałów czystą ropę naftową. Tymczasem za kilogram nakrętek (około 300–500 sztuk) do plastikowych butelek można zarobić w punkcie skupu 50 gr. Oznacza to, że żeby zarobić 500 zł należy zebrać ok. 65 120-litrowych worków pełnych plastikowych zakrętek. Tego typu wyzwanie dla indywidualnego zbieracza jest dość kłopotliwe, jednak przy organizacji na skalę produkcyjną może to być stosunkowo niskonakładowy, pewny i dochodowy interes.

Pan Zdzisław, były dyrektor dużego i strategicznego przedsiębiorstwa państwowego w PRL, którego transformacja lat 90. zredukowała do rangi bezrobotnego bez perspektyw na zatrudnienie, zainwestował kilka lat temu kilkaset złotych w przyczepkę towarową, za pomocą której mógł przewozić większe ilości surowców wtórnych do punktów skupu. W ciągu kilku lat firma zamieniła się w średnie przedsiębiorstwo, które mogło podpisywać umowy z zarządami kilku osiedli mieszkaniowych na wywóz śmieci. Firma dostarcza mieszkańcom darmowe worki lub ustawia czyste, schludne, kolorowe kontenery, do których osoby pragnące uczestniczyć w programie wrzucają przebrane śmieci. – W Polsce przemysł śmieciowy nadal jest traktowany jak branża dla najniższej klasy społecznej – podkreśla ze smutkiem warszawski biznesmen pragnący zachować anonimowość. – Moje dzieci nie przyznają się w szkole, że tata prowadzi działalność w branży „śmieciarskiej". Tymczasem to najprostszy pomysł nie tylko na zarobienie kilku groszy każdego dnia, ale zgromadzenie całkiem pokaźnego majątku rodzinnego – śmieje się pan Zdzisław. I dodaje: – Pieniądze leżą dosłownie na śmietniku, żeby po nie sięgnąć, trzeba tylko zmiany pewnych uprzedzeń kulturowych w naszym społeczeństwie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?