Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Jack Trout, guru marketingu, przekonuje, ze na rynku pelnym podobnych produktow tylko pomyslowa promocja zapewnia sukces

Wyróżniaj się lub zgiń

Maria Rajca

Nawet mała firma powinna inwestować 5 proc. swoich dochodów w marketing – radzi amerykańska rządowa agencja ds. małych przedsiębiorstw. Jak dać się zauważyć w dobie zażartej konkurencji?

Wjednej z anegdot znany biznesmen – może był to lord Leverhulme, brytyjski producent mydła, może Frank Woolworth, twórca sklepów dyskontowych, a może John Wanamaker, założyciel domów towarowych – mawiał: „Wiem, że połowa moich pieniędzy wydanych na reklamę poszła w błoto. Problem w tym, że nie wiem, która to połowa". Wyrzucić w błoto jakąkolwiek sumę lub podjąć takie ryzyko to dla małych firm trudna decyzja. Ale nie inwestować w żaden marketing w dobie zażartej konkurencji, a zwłaszcza w latach kryzysu, to ryzykowny błąd – uważa guru marketingu Jack Trout. Mało tego. Gdy nadchodzi trudny okres, szukanie nowego pomysłu na firmę może być warunkiem utrzymania się na powierzchni – argumentują Trout i Steve Rivkin w książce „Repozycjonowanie. Marketing w erze konkurencji, zmian i kryzysu".

Sieć, Twitter i marketing dialogu

Duke of York, małe niezależne kino z ambitnym programem w angielskim Brighton, zdołało w ostatnich latach zdobyć sobie publiczność i zyskać miano kultowego. Zaczęło promować swój program na koncie na Twitterze, które szybko zyskało 1200 sympatyków, a jego profil na Facebooku, na którym menedżer kina zamieszcza też recenzje, ma ponad 700 przyjaciół. Wpisy na Twitterze nie tylko stanowią ekspansywną formę prezentacji programu, ale też skłaniają sympatyków Duke of York do reagowania, komentowania i budowania małej, wtajemniczonej społeczności kinomanów. W slangu reklamiarzy strategia Duke of York to umiejętne wykorzystanie mediów społecznościowych do uprawiania marketingu dialogu, angażującego klienta w stały kontakt, wymianę opinii, fora dyskusyjne. To również budowanie lojalności pewnej grupy fanów, która będzie skłonna uznać kino za swój klub i wydać na bilety więcej niż w sieciowym multipleksie.

A co zrobić, gdy sprzedaje się chipsy? Mała firma Korean BBQ z Los Angeles ma flotę ciężarówek, z których sprzedaje koreańskie chipsy. Anonsując na Twitterze, gdzie wkrótce pojawią się ich samochody, i organizując internetowe głosowanie na najlepszy firmowy T-shirt, zdołała zyskać 45 tys. twitterowych fanów i klientów. Właściciele tego biznesu nie tylko umiejętnie wykorzystali marketing dialogu, ale też inne, nowsze przykazanie reklamiarzy: daj się zauważyć. „Klient jest jak pies tropiący, ale z deficytem uwagi" – przekonuje agencja reklamowa Killian Branding. A jak dowodzą inne badania, 70 proc. potencjalnych klientów najpierw szuka towarów czy usług w sieci, zanim uda się do lokalnego sklepu czy usługodawcy. 50 proc. z nich nie ma zaufania do firm, których nie może znaleźć w internecie. No i nikt nie ma czasu, by szukać długo. Dlatego strategia marketingowa małego przedsiębiorstwa będzie skuteczna, jeśli pobudzi ciekawość. Strony internetowe nawet małej, jednoosobowej firmy to teraz warunek sine qua non. Aktywne komunikowanie, które pozwala dać się zauważyć, to istotna wartość dodana – rekomenduje US Small Business Administration (SBA), czyli amerykańska rządowa agencja ds. małych przedsiębiorstw. Jeśli zaś możesz wydać tylko 5 proc. dochodów na reklamę, da to pożądane rezultaty tylko wtedy, gdy będziesz rozumiał fundamentalne prawa, jakimi się ona rządzi w erze informacyjnego nadmiaru – zaleca SBA.

Wiggly Wigglers to mała amerykańska firma sprzedająca sprzęt ogrodniczy i kompost. Na pozór trudno znaleźć w jej ofercie coś seksownego, co mogłoby zmienić Wiggly w internetową gwiazdę. Ale sklep założył stronę internetową, na której stworzył zakładkę „kino" i zaczął tam zamieszczać pomysłowe filmiki instruktażowe o uprawianiu ogrodu i najnowszych ofertach Wiggly. Do tego doszły regularnie uzupełniane podcasty pod hasłem: „Usiądź na sofie i wysłuchaj naszych rad ogrodniczych". Na Twitterze Wiggly zamieszcza krótkie porady dla działkowiczów, farmerów i fanów ogrodów w przyjaznej, a właściwie kumpelskiej formie. I tak niewielka firma stała się gwiazdą internetowej reklamy, dowcipnie i zgrabnie doradzając w dziedzinie motyk, sekatorów i kompostów.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej