Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Korupcja jest jak pedofilia

Jan Piński

Rozmowa z Pawłem Wojtunikiem, szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego

Kilka dni przed zatrzymaniem gen. Gromosława Czempińskiego przez CBA i postawieniem mu zarzutów wypił pan z nim kawę. Jak się panu rozmawia z ludźmi, którzy są objęci działaniami CBA?

Faktycznie, znam gen. Czempińskiego osobiście, jesteśmy po imieniu. Rzeczywiście kilka dni przed jego zatrzymaniem spotykaliśmy się, rozmawialiśmy. Nie było to dla mnie problemem.

Taki zawodowiec jak on nic nie wyczuł?

Trzeba zapytać gen. Czempińskiego. Moja służba w policji od samego początku polegała na tym, żeby nie dawać po sobie poznać tego, co wiem o osobie, z którą rozmawiam. W CBA jest podobnie. Staram się być zawodowcem i fachowcem. Przypuszczam, że gen. Czempiński to rozumie. Jak spotkaliśmy się przypadkiem po jego zatrzymaniu, też rozmawialiśmy.

Czyli, krótko mówiąc, pogratulował panu profesjonalizmu?

Nie jestem łasy na pochlebstwa. Generał Czempiński bez wątpienia jest autorytetem, jeśli chodzi o prowadzenie rozmów operacyjnych. A profesjonaliści po takich rozmowach nie powinni żywić do siebie żalu.

Jak to jest, że osoba o tego typu umiejętnościach i kontaktach nie zorientowała się, że jest obiektem śledztwa CBA?

Dlatego, że Centralne Biuro Antykorupcyjne z roku na rok jest służbą coraz bardziej profesjonalną. Nie zawsze tak było. Koncentrujemy się na jakości działania. Nie na ilości spraw, lecz na ich jakości. Dbamy o to, aby nasze działania były poza możliwością dekonspiracji, poza wszelkim podejrzeniem.

W sprawie, w której oskarżony jest gen. Czempiński, pojawiają się osoby, które kiedyś dużo znaczyły w polskiej polityce. Jak daleko wstecz sięga działalność CBA? Czy przypadkiem nie zajmujecie się ludźmi, którzy nie mają już realnych wpływów?

W zwalczaniu korupcji obowiązuje zasada, że jak chce się to robić skutecznie, to trzeba robić to poważnie. Korupcja powinna być traktowana jak pedofilia. Jeżeli jakiś urzędnik kiedyś się jej dopuścił, to nie powinien mieć już dostępu do publicznych pieniędzy. Tymczasem w Polsce zdarza się nawet, że osoby skazane prawomocnie za przestępstwa korupcyjne wracają na publiczne posady. A przecież to tak, jak gdyby pedofile po odsiedzeniu wyroku wracali do pracy z dziećmi. Nieważne więc kiedy i nieważne kto. Prowadzimy te sprawy tak, jakby wydarzyły się wczoraj. Nie chciałbym tu utyskiwać na tempo pracy wymiaru sprawiedliwości, prokuratury, sądów itd., ale niestety, nie jest ono najszybsze. W sprawie, o której pan mówi, korupcji przy prywatyzacji grupy G8, gen. Czempiński nie jest pierwszoplanową postacią. Dotyczy ona wielu znanych osób, a nasze działania sięgają tak daleko, jak pozwalają nam przepisy prawa, które mówią o przedawnieniu.Najwięcej sygnałów o korupcji mamy od małych przedsiębiorców, dla których przyjście do CBA jest ostatnią próbą ratowania biznesu

O jakim okresie mówimy?

Przedawnienie w wypadku większości przestępstw urzędniczych wynosi 5–10 lat. W wypadku przestępstw korupcyjnych i innych poważnych jest to 10–15 lat. Biuro opiera się na kilku rodzajach działań. Z reguły operacyjnie wiemy więcej, niż możemy wykazywać w postępowaniu przygotowawczym. I z reguły operacyjnie sięgamy do historii głębiej i badamy relacje wcześniejsze, niż możemy ścigać.

Co pan zaplanował, przychodząc do CBA w 2009 r.? I co z tego udało się osiągnąć podczas pierwszej kadencji?

Jestem osobą, która żyje z dnia na dzień i nawet wyjazdów rodzinnych nigdy nie planuję. Ale mówiąc poważnie. Nie miałem dużo czasu, żeby się przygotować, przychodząc do CBA, ponieważ przychodziłem w sytuacji dosyć gwałtownej, wynikającej z odwołania mojego poprzednika Mariusza Kamińskiego. W związku z tym na początku mój plan był bardzo prosty. Skupiłem się na tym, żeby po pierwsze uspokoić atmosferę dookoła biura i w biurze. Po drugie zapewnić możliwość kontynuowania spraw prowadzonych przez biuro i zapewnić jego szczelność, bowiem wyciek materiałów dotyczących np. sprawy hazardowej był dużym obciążeniem. Później moim celem i ambicją pracowników było to, żeby poprawić jakość czynności operacyjnych, tak by przeciąć oskarżenia, że działania biura miały podtekst polityczny. Czyli widziano w nim pałkę do uderzania na zamówienie w różne osoby. Chciałem, aby biuro stało się apolityczne, bo tylko w apolityczności jest siła instytucji antykorupcyjnej. I wreszcie, żeby biuro przetrwało, bo w kilku momentach jego istnienie było realnie zagrożone. Skupiliśmy się na tym, aby biuro udowodniło jakością prowadzonych spraw swoją przydatność.

Poprzednia
1 2 3 4 5

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej