Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Andrzej Urbanski

Ameryka na zakręcie

Andrzej Urbański

Zagarniając Krym, Putin obudził Amerykę. I nie dlatego, że kogoś za oceanem obchodzi los półwyspu na Morzu Czarnym. Chodzi o łatwość, z jaką Moskwa depcze międzynarodowe traktaty, umowy i porozumienia

Cały los świata wisi na tych świstkach papieru, pod którymi uroczyście złożyli podpisy upoważnieni przedstawiciele różnych państw. Szczególnie po 1989 r., kiedy zapanował w świecie nowy geopolityczny porządek. I teraz Putin udowodnił, że można wypiąć się na uroczyście złożone obietnice.

Ameryka Reagana emanowała ideą Dobra, choć rzeczywistość była bardziej złożona niż ówczesne filmowe mitologie w stylu „Rambo". Wierzyła, że po upadku ZSSR, końcu zimnej wojny, świat zmierza do „końca historii". Wolność, demokracja i kapitalizm nie mają już żadnej alternatywy Wtedy Ameryka zajęła się produkowaniem i sprzedażą Szczęścia, nie zawsze zdając sobie sprawę z tego, że to droga w jedną stronę, w totalitarną utopię, jak zawsze, kiedy ludzie pragną zbawić bliźnich już tu, na Ziemi. Droga do Szczęścia, jak w każdej obiecującej je ideologii, ma swoje etapy. Najpierw trzeba więc pokonać Zło, które stoi na przeszkodzie, tamuje lub uniemożliwia osiągnięcie osobistej ekstazy. André Glucksmann nazwał ten czas „oświeceniem dotyczącym Zła", które należy piętnować, stygmatyzować, a kiedy to zawiedzie – przyjdzie czas „nawracania siłą".

To dlatego państwo nie może być już neutralne, musi wszak wprowadzać i egzekwować „słuszne" prawa wszelakich mniejszości, musi więc stać się państwem ideologicznym, walczącym o usuwanie Zła. Zniszczyć trzeba wszystkie instytucje, które przeszkadzają lub utrudniają osiąganie szczęścia już, teraz, natychmiast.

Ideologia szczęścia ma ukrytą strukturę quasireligijną – męczenników i kapłanki, wyznawców wierzących w misję, aktywistów, misjonarki, pionierów. Feministki, postfeministki, wszyscy wierzący w związki jednopłciowe, genderyści, upatrujący całe zło w tradycyjnej rodzinie, i całą tę postliberalną tłuszczę głoszącą, że tradycyjny porządek świata trzeba natychmiast obalić. W jednym celu – wyzwolenia od wszelakiego Zła.

Po raz pierwszy jednak dzieje się coś jeszcze – obalenie granicy między prywatnym a publicznym, ba, wręcz walka, aby to, co najbardziej prywatne i intymne stało się przedmiotem regulacji państwa, to coś więcej niż rewolucja w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. To odwrócenie świata na nice, przewrót antropologiczny, o jakim marzyli tylko ludzie pokroju twórców Lebensraumu. Chodzi o Nowego Człowieka, być może pochodzącego z retorty, ale szpikowanego chemią i edukacyjnym przymusem. Takie są początki „Nowego, wspaniałego świata"... Wyeliminowanie z przestrzeni publicznej przeciwników, bez konieczności zsyłania ich do obozów reedukacji. Ponieważ już po urodzeniu wszyscy zostaną poddani reedukacji, wychowaniu ku równości i prawdziwemu szczęściu. Od przedszkola aż po wszelakiego rodzaju manipulacje z językiem, aby wyeliminować mamusię, tatusia i rodzinę.

Postliberalna Ameryka odkrywa swoje banalne zło, ale to nie jest doświadczenie egzystencjalne, ale ideologiczne właśnie. To próba odebrania konserwatystom monopolu na zło metafizyczne, odwieczne i niezmienne, podczas gdy dla umysłu sformatowanego zło to tylko kolejna konwencja społeczna. Wystarczy ją zmienić, wyedukować ludzi, aby zło zniknęło – a w każdym razie zmieniło swoją konsystencję. Złem można się bawić, obracać w palcach, ustawiać pod różnym kątem, stopniować napięcie i ciekawość. Można wszystko. Pod jednym warunkiem – eliminacji odpowiedzialności za jego skutki.

Mordercę usprawiedliwiają traumy z dzieciństwa, wykluczenie lub stygmatyzacja, ale zło znika dopiero wtedy, gdy wyeliminujemy ofiary. To one mają zapłacić cenę prawdziwą. Wystarczy je „zniknąć", czyli użyć kolejnej konwencji. Zygmunt Bauman pisał, jak to zrobiono ocalałym z Holokaustu. Ofiary trzeba pozbawić egzystencji, po raz wtóry. Wyabstrahować z żywej społecznej pamięci, wypreparować ze społecznej tkanki, unicestwić, wyciąć, jak niebezpieczny nowotwór. Bo oni pamiętają, że to nie była gra z konwencjami – mordercy „dekonstruowali" życie.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez