Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Integracja przez podział

Wolny Krym! Wolna Palestyna! Wolna Katalonia! Podzielić Serbię i Kosowo! Belgia niech się dzieli, jak chce! Ale przede wszystkim jednoczyć się i integrować!

Pomimo wzrastającej liczby państw w Europie i dążeń coraz to kolejnych narodowości do tworzenia własnych struktur państwowych, naczelnym hasłem polityki i inżynierii społecznej ostatnich lat jest szeroko rozumiana integracja, która ma być odpowiedzią na wszelkie bolączki obywateli.

Niektórzy polscy politycy mówili wprost, że przyszłością naszą jest wyrzeczenie się polskości i występowanie na arenie międzynarodowej jako „Europejczycy". Zabawnie obserwuje się ich, gdy dziś mówią, że coś „nie leży w polskim interesie", albo gdy boją się wrogo do Polski nastawionego dużego sąsiada. Zdaje się, że oni również pojęli, jaka jest podstawowa zasada tzw. integracji: gdy jest dobrze, wszyscy jesteśmy Europejczykami, gdy jest kiepsko, każdy radzi sobie sam (choć tak naprawdę zawsze każdy radzi sobie sam, przynajmniej tak postępują liderzy Europy). To znaczy nie, oni tego nadal nie zrozumieli, bo wciąż opowiadają o tych „europejskich wspólnych wartościach", które powinniśmy przyjąć. Ale czy to z kolei oznacza, że oni kompletnie nic nie rozumieją? Na to niestety wygląda, skoro w jednym zdaniu potrafią ubolewać nad biernością Niemiec czy Anglii w sprawie Ukrainy i chwalić „aktywność polskiego rządu", a w następnym pouczać, jak to Polska jeszcze nie dorosła do standardów zachodniej Europy.

Wróćmy jednak do integracji, z którą nierozerwalnie łączą się też pojęcia międzynarodowości oraz multi-kulti. Myślenie typowego fana (tyka) tych ideologii wygląda mniej więcej tak: Wszyscy jesteśmy Europejczykami, ale wspieram też odrębność Wenecjan, Szkotów i Basków. Popieram zniesienie granic, wspólną Europę oraz wymieszanie się kultur i społeczności, ale oddzielmy granicą Serbów od Albańczyków. Kosowo, choć zamieszkują je Albańczycy, jak najbardziej niech się wyodrębni, za to Krym zamieszkany przez Rosjan – absolutnie nie. Imigranci wprawdzie nie chcą się asymilować i tworzą swoje lokalne struktury, często agresywne, ale przecież gołym okiem widać, że ten model działa! Katalończycy, Czeczeni, Walonowie są na tych ziemiach od lat, więc rozumiemy ich dążenia wolnościowe, ale domagający się niepodległości rdzenni Indianie Lakota w USA czy Araukanie w Chile to jakiś kabaret. Przy czym oczywiście niepodległość to przeżytek i relikt XIX wieku, bo dziś ważna jest integracja, w związku z tym popieram wszystkich, którzy dążą do samostanowienia. Wolna Palestyna, Wolny Gibraltar, Wolny Tyrol Południowy, Wolna Wenecja, Wolny Ulster, Wolny Kraj Basków – jestem za, a nawet przeciw! Również Kaszubów i Ślązaków trzeba wspierać w dążeniu do zachowania swojego języka i kultury, ale Polaków na Litwie i w Kazachstanie już niekoniecznie, bo po co? Przecież wszyscy mamy się integrować i tworzyć jedną wspólnotę!

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Wojciech Romański

W smoczym kręgu