Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

Niewykorzystane partnerstwo

Paweł Łepkowski

Chociaż Polska jest jednym z sześciu największych państw Unii Europejskiej, to nie należy do czołówki europejskich partnerów gospodarczych Chin. Mimo ogromnych możliwości, jakie oferuje Państwo Środka, polskie inwestycje są tam ledwo zauważalne

Wielu analityków rynku spodziewało się, że w grudniu 2011 r. nastąpi przełom w stosunkach handlowych z Chinami po podpisaniu w Pekinie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego strategicznego partnerstwa między oboma krajami.

Umowa miała przełamać wiele zaniechań kolejnych polskich rządów od 1989 r. Dobitnym przykładem wyjątkowej niegospodarności było wycofanie się polskiego przewoźnika PLL LOT z połączeń z Pekinem. Obecnie zostały one przywrócone, ale straty w wyniku bezsensownych i wieloletnich zaniechań tego typu są liczone w miliardach złotych.

Ogromny deficyt handlowy

Efektem polskiej krótkowzroczności w relacjach z Chinami jest gigantyczna dysproporcja w wymianie handlowej. Wartość chińskiego eksportu do Polski od 2004 r. wzrosła czterokrotnie i w 2012 r. wyniosła około 57,2 mld zł, co stanowi 9 proc. całkowitego importu dóbr do naszego kraju.

Jak podaje GUS, z Chin importujemy głównie narzędzia i sprzęt elektroniczny (30,8 mld zł), tekstylia, odzież oraz obuwie (8,4 mld zł), metale i produkty metalowe (3,8 mld zł) oraz produkty wyposażenia domu (1,9 mld zł), zabawki i akcesoria sportowe (1,8 mld zł), produkty chemiczne (1,7 mld zł), gumy i plastiki (1,6 mld zł), sprzęt precyzyjny i optyczny (1,3 mld zł) oraz sprzęt transportowy (1,2 mld zł).

W tym samym czasie wartość polskiego eksportu do Chin ledwie przekroczyła 1 mld euro (ok. 5,7 mld zł). Dla porównania: wymiana handlowa Rosji z Chinami wynosi rocznie 87 mld dolarów i – jak podkreśla prezydent Rosji Władimir Putin – „zbliża się do zaplanowanego wskaźnika 100 mld dolarów rocznie”. Z kolei dla Francji wymiana handlowa z Chińską Republiką Ludową (nie licząc Hongkongu) to 6,54 proc. całej sumy eksportu i importu. To oznacza, że od 1993 r. wymiana ta wzrosła aż sześciokrotnie. W ubiegłym roku Francja sprowadziła z Chin towary o łącznej wartości 30 mld dolarów, podczas gdy jej eksport ledwie przekroczył 10 mld euro. Oznacza to, że deficyt w handlu z Chinami stanowi połowę całego deficytu handlowego Francji.

Polska na tym tle wypada znacznie gorzej. Nie dość, że nasz ujemny bilans kształtuje się w stosunku 1 do 14, to jeszcze stale rośnie. Wielu ekspertów uważa, że tak znacząca przewaga jednej strony w wymianie handlowej przestaje być sprawą wyłącznie natury gospodarczej, ale stanowi coraz bardziej palący problem polityczny.

Także liczba wzajemnych inwestycji gospodarczych razi ogromną dysproporcją. Współpracę z Chinami deklaruje 3 tys. polskich przedsiębiorstw, a po stronie chińskiej jest ich aż 10 razy więcej. Jak silna jest przewaga Chińczyków, świadczyć może fakt, że w ślad za chińskim przemysłem i handlem już ekspansywnie wkracza na nasz rynek chiński sektor usług bankowych. Swoje oddziały otwierają dwa banki: Bank of China oraz Industrial and Commercial Bank of China. Za finansami idzie logistyka transportowa. LOT, który lata temu zaniedbał połączenie z Pekinem, a teraz gorączkowo pragnie je odbudować, jest zagrożony przez potężną konkurencję Air China.

Potężny juan

Mimo że deficyt w polsko-chińskich stosunkach handlowych spędza polskim ekonomistom i politykom sen z powiek, pocieszające może być to, że same obroty stale rosną. Szybkość ich wzrostu nie jest co prawda tak dynamiczna, jak można by oczekiwać po partnerstwie strategicznym, ale sam fakt, że od 2004 r. wartość naszego eksportu do Chin wzrosła aż o 182 proc. (do 5,7 mld zł w 2012 r.), wzbudza optymizm.

Niepokoi z kolei fakt, że wzrost ten nadal nie przekłada się na zwiększony udział polskiego małego i średniego biznesu w bilateralnej wymianie handlowej z Chinami. A przecież cały handel chiński z Unią Europejską, największym obecnie partnerem handlowym Państwa Środka, opiera się na dwóch filarach: sprzedaży detalicznej i inwestycjach. Zeszłoroczny wzrost tejże wymiany handlowej o 2,1 proc. (do 559,1 mld USD) jest dużą zasługą małego i średniego biznesu europejskiego. Podobnie średni i mały biznes wpływa od lat na wymianę handlową ze Stanami Zjednoczonymi, która mimo pokryzysowej kondycji gospodarki amerykańskiej wzrosła o 7,5 proc. – do 521 mld USD. Warto też pamiętać, że znaczący udział klientów niekorporacyjnych w obrocie handlowym z krajami należącymi do Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) spowodował wzrost wymiany tych krajów z Chinami o 10,9 proc. – do 443,6 mld USD.

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO