Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Seks i ekonomia

Paweł Zarzeczny

Świat widziany z telewizora czyni z ludzi analfabetów. Świat realny jest trochę inny

Gdyby ludzie nie zabawiali się ze sobą, nie byłoby nas 7 miliardów, zadeptałyby nas słonie i zjadły krokodyle. Gdyby nie seks, nie urodziłby się niejeden święty, także Jan Paweł II. Gdyby nie pożądanie kobiety i mężczyzny, czasem dla niepoznaki zwane miłością, nie byłoby żadnego z nas (jeden wyjątek – Jezus, ale trwa poszukiwanie Ducha).

Wstęp ten żartobliwy jest nie tylko dla zwrócenia uwagi na siebie, oczywiste, ale także po to, by wyjaśnić pewną głupawą ideologię i ją zwalczać. Mianowicie kompletnie propagandowo zgodną nagonkę na kluby go-go, umownie mówiąc: tańce na rurze. Bo jakiś facet, płacąc firmową kartą, wydał w jedną noc prawie milion złotych i nie bardzo pamięta na co. I potępienie, nawet wezwanie do zamykania takich lokali. Dziwne, skoro bywałem w takowych na Soho (Londyn), Pigalle (Paryż) i Sunset (Beverly Hills). Bywałem dla zabawy, bo po tam się chadza, jak kogoś stać.

Ale nie o doznaniach, a o ekonomii. Jak sądzicie, gdzie jest ten milion złotych? U jakiegoś cymbała pod poduszką? W skarpecie u gangstera? Nie, ten milion został już podzielony pomiędzy producentów alkoholu, energii i między kamieniczników. Wśród Polaków zbierających winogrona we Francji na drogiego szampana. Wśród tańczących Polek, dla których szansą na studia nie są dobre stopnie i stypendia naukowe, tylko pokazanie cycków i ekstra zastruganie ołówka (zresztą dobry wstęp do pracy biurowej).

Bywa w takich lokalach drogo, choć wstęp jest zwykle dla niepoznaki tani (stąd tłumy waliły do Sofii, tuż przy TVP) i piwo tanie. Dziewczyny, wiadomo, są jednak pierwszoligowe. Kim są poza tym, że wywodzą się z biedoty, z Mazur głównie? Moja koleżanka tańczy, bo skończyła polonistykę na UW, ale chciałaby i informatykę, jest na drugim albo trzecim roku, a od rodziców nie dostałaby nawet na akademik. Inna koleżanka, zjawiskowa Murzynka z Łodzi, tańczy półnago, bo musi zdobyć pieniądze na wychowanie córki. A w Łodzi innej pracy nie ma, może roznoszenie ulotek.

Nie zdajemy sobie sprawy (odłączcie to pseudomoralne myślenie, które pozwala ludzi zagłodzić, ale nie pozwala im pożyć), że tak jak burdele ograniczają liczbę gwałcicieli i zmniejszają bezrobocie w strefach przygranicznych, tak kluby z rurą dają kasę dziewczynom. Fakt, czasem tylko na ciuchy i buty, ale czy szewc i krawiec nie muszą zarobić? A jubiler? A restaurator?

Mnie nie przeszkadza, że poszło to z państwowej kasy. Niech facet odda i tyle. A ludność raz dostała coś z powrotem, bo zazwyczaj to my utrzymujemy państwo, a nie na odwrót, jak być powinno. A że drogo? Małe pieniądze, kiepska zabawa – to wiedziano już przed wiekami i także wtedy, gdy wymyślano kasyna.

Nagrywałem kiedyś program dla TV w klubie go-go w samym centrum Wawy. Malują mnie na zapleczu i widzę na ścianie cennik: szampan – 25 tys. zł, dla dziewczyny – 2500, prowizja. Pytam menedżerkę: – Ktoś w ogóle kupuje coś tak drogiego? A ona spokojnie: – Wczoraj był taki facet, wziął dwa, wypił, zapłacił 60 tys. z górką i pojechał do domu.

Taa, świat widziany z telewizora czyni z ludzi analfabetów. Świat realny, świat ekonomii jest trochę inny.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy