Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Komunistyczni propagandzisci wlozyli wiele wysilku, aby przekonac spoleczenstwo do glosowania zgodnie z zaleceniami wladz

Referendum pod sowieckim nadzorem

Leo Leszek Kantor

30 czerwca 1946 r. odbyło się w Polsce referendum, które dla komunistów było próbą generalną przed pierwszymi po wojnie wyborami. Pomysł jego przeprowadzenia podsunął im ich największy przeciwnik – PSL

Tuż przed referendum Sowieci wysłali do Polski specjalną grupę operacyjną, która miała pomóc komunistom w sfałszowaniu wyników głosowaniaPytania referendalne były proste: „czy jesteś za zniesieniem Senatu, czy chcesz utrwalenia w przyszłej Konstytucji ustroju gospodarczego, zaprowadzonego przez reformę rolną i unarodowienia podstawowych gałęzi gospodarki krajowej, z zachowaniem ustawowych uprawnień inicjatywy prywatnej” oraz „czy chcesz utrwalenia zachodnich granic Państwa Polskiego na Bałtyku, Odrze i Nysie Łużyckiej?”. Dla tysięcy Polaków zmęczonych wojenną zawieruchą i trudami powojennego życia odpowiedzi na te pytania na pierwszy rzut oka mogły wydawać się oczywiste, ale takimi w rzeczywistości nie były. Spora część uprawnionych do głosowania nie zamierzała wziąć udział w referendum, jednakże znaleźli się w sytuacji swoistego przymusu. Od samego rana w fabrykach, urzędach, instytucjach państwowych i wojsku stosowano silną presję, aby oddać głos. Władze zadbały o to, aby nie tylko wszyscy wzięli udział w ludowym referendum, ale też zagłosowali w nim w określony sposób. Jak później wspominał Karol Popiel – lider opozycyjnego Stronnictwa Pracy (SP) „całe jednostki wojskowe, niemal na komendę, jawnie, tak jak przykazał dowódca, oddawały kartki z głosem na tak. Podobnego rodzaju presje miały miejsce w urzędach i fabrykach”. Organizatorzy referendum nie zapomnieli nawet o analfabetach, których liczba mogła sięgać wówczas prawie 4 mln. Ci również otrzymali od władzy możliwość zagłosowania w referendum. Ale oddanie przez nich wyborczego głosu zostało zorganizowane w sposób, który jeszcze przed rozpoczęciem referendum zwrócił uwagę włoskiego ambasadora w Warszawie. Eugeniusz Reale, bo o nim mowa, który od początku z uwagą śledził przygotowania do referendum, w depeszy do centrali w Rzymie opisywał to tak: „Analfabeci będą mogli udzielać odpowiedzi negatywnej lub pozytywnej przy pomocy znaków minus i plus, zaś białe kartki będzie się uważać za odpowiedź pozytywną na wszystkie trzy pytania referendum”. W opinii włoskiego dyplomaty tego rodzaju metoda mogła jedynie służyć zwiększeniu liczby pozytywnych odpowiedzi wyborców na referendalne pytania.

Nie tylko atmosfera wyborczego przymusu i kwestie organizacyjne mogły wzbudzać wówczas kontrowersje. O wiele bardziej niepokoić mogła kampania przedreferendalna, w trakcie której władze brutalnie atakowały działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego – największego konkurenta komunistycznej Polskiej Partii Robotniczej (PPR). 30 czerwca 1946 r. wydawało się, że istnieje jeszcze szansa na wyborcze zwycięstwo PSL. Nadzieje te mogło wzmacniać to, co stało się dzień wcześniej w Warszawie. 29 czerwca na stadionie Wojska Polskiego rozgrywano mecz piłki nożnej Polska – Jugosławia. Pojawił się na nim również lider PSL i urzędujący wicepremier pozornie koalicyjnego rządu Jedności Narodowej Stanisław Mikołajczyk. Kiedy został zauważony przez publiczność, doszło do prawdziwej politycznej demonstracji. Tysiące głosów zaczęło skandować „Niech żyje Mikołajczyk! Niech żyje! Krzyk ten trwał bez przerwy. Robiło to naprawdę niesamowite wrażenie. Nikt bowiem wcześniej żadnemu politykowi nie zgotował takiej owacji. Ponieważ mecz transmitowało na żywo Polskie Radio, o zgotowanej liderowi PSL owacji wiedział już prawie cały kraj. Jednak ta entuzjastyczna manifestacja poparcia dla PSL i jej lidera nie przełożyła się na wyniki referendum.

3 razy TAK

Pierwsze dni po referendum wydawały się jeszcze wzmacniać nadzieję na to, że ilość negatywnych odpowiedzi na pierwsze referendalne pytanie, tak naprawdę pokaże siłę poparcia dla PSL, które tak właśnie zalecało głosować Polakom. Na pewno nadzieje te wzmacniały wyniki w poszczególnych województwach i miastach, a potem pierwsze cząstkowe wyniki referendum, jakie ludowcy przekazali opinii publicznej. Już w poniedziałek 1 lipca wydawany przez krakowski PPS dziennik „Naprzód” opublikował wyniki głosowania w samym Krakowie. Wynikało z nich, że na pierwsze pytanie odpowiedziało „nie” 84 proc. głosujących, na drugie 59 proc., a na trzecie prawie 30 proc. W następnych dniach PSL-owska „Gazeta Ludowa” zaczęła ogłaszać wyniki głosowania w innych częściach kraju. Wtedy do akcji weszła cenzura, brutalnie zakazując publikowania jakichkolwiek dalszych informacji o wynikach głosowania.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe