Najnowsza interwencja Uważam Rze

Historia

Najemnicy z Blackwater trenuja na strzelnicy na terenie firmy (Moyock, Karolina Polnocna, USA)

Psy wojny

Paweł Łepkowski

Żołnierz najemny, jak dowodzą badania historyczne, jest profesją równie starą jak kurtyzana. Obecnie prywatne armie wynajmują się międzynarodowym organizacjom, wielkim korporacjom, a nawet osobom prywatnym

Dawniej nazywano ich żołdakami, bo dla żołdu i przygody wojennej gotowi byli oddać nie tylko życie, ale nawet i duszę. Obecnie bardziej pasuje do nich wymyślone przez Frederica Forsytha określenie „psy wojny”. Niczym XVI-wieczni Landsknechci dzisiejsi najemnicy tworzą prywatne armie do wynajęcia i wzorem swoich poprzedników w walce nie mają sobie równych.

Pierwsi najemnicy

Najbardziej znanymi najemnikami w historii byli XVII- i XVIII-wieczni piechurzy landgraftswa Hesji-Kajsel, którzy byli wynajmowani innym krajom do walki za pieniądze.

Oddziały heskie najmocniej zapadły w pamięć Amerykanom. W czasie wojny o niepodległość Ameryki landgraf Fryderyk II wysłał swojemu siostrzeńcowi, królowi Wielkiej Brytanii Jerzemu III, znakomicie przeszkolonych i wyposażonych 16 992 heskich żołnierzy. Wśród nich wyróżniał się szczególnie Pułk Fizylierów pod dowództwem generała Wilhelma von Knyphausena. Oddziały heskie były tak wyszkolone, zorganizowane, zahartowane w boju i przestrzegające surowej dyscypliny, że swoim kunsztem militarnym górowały zarówno nad wojskami brytyjskimi, jak i świeżo uformowaną armią kolonialną.

Obecność najemników heskich pozostawiła trwały ślad w historii młodej amerykańskiej republiki. W drugiej połowie lat 70. XVIII w. zrodziła się w Ameryce narodowa niechęć do Niemców, którzy, walcząc z kolonistami, wsławili się wyjątkowym okrucieństwem. Do tradycji i literatury amerykańskiej przeszła nawet legenda o bezgłowym najemniku heskim, który ukazuje się w każde święto Halloween  w miejscowości  Sleepy Hollow na północnych przedmieściach Nowego Jorku.

Współczesne formacje wojskowe, składające się z ochotników walczących za pieniądze, nie różnią się szczególnie od swoich heskich czy szwajcarskich poprzedników. Obecnie  prywatne armie wynajmują się międzynarodowym organizacjom, wielkim korporacjom a nawet osobom prywatnym.

Szczególnie wiele oddziałów najemnych  powstało w Afryce w okresie postkolonialnym. Konflikty w Demokratycznej Republice Konga, Katandze, Biafrze czy Angoli przyciągały awanturników lub spłukanych finansowo weteranów narodowych sił specjalnych.

Najbardziej znanym kondotierem XX w., który stał się archetypem forsythowskiego „psa wojny”, był francuski pułkownik Gilbert Bourgeaud, znany bardziej pod pseudonimem Bob Denard. Po latach służby w Indochinach i Maroku walczył jako najemnik u boku prezydenta Katangi i premiera Demokratycznej Republiki Konga Mojżesza Kapendy Czombe.

Po wyjeździe z Afryki Bob Denard udał się na Komory, niewielkie wyspiarskie państewko w północnej części Kanału Mozambickiego, gdzie aż 15-krotnie organizował przewrót wojskowy. Jego marzeniem było stworzenie z wysp bazy współczesnych piratów, którzy atakowaliby statki handlowe przepływające przez Kanał Sueski i Morze Czerwone ku otwartym akwenom Oceanu Indyjskiego. Ale życie najemnika jest pełne ryzyka.  Denard ostatnie pięć lat życia spędził we francuskim więzieniu, skazany za organizację zamachu stanu w Beninie.

W obronie Mojżesza Czombego, demokratycznie wybranego prezydenta Katangi, walczyli także polscy najemnicy. Prywatnym oddziałem polskich żołnierzy dowodził były oficer Wojska Polskiego, zaciekły antykomunista Rafał Gan-Ganowicz, znany bardziej pod pseudonimem korespondenta Radia Wolna Europa Jerzego Rawicza. Jego nienawiść do ZSRR była tak wielka, że próbował zorganizować zbrojny opór wszędzie tam, gdzie pojawiało się sowieckie zagrożenie.

W 1967 r. grupa Gan-Ganowicza zestrzeliła nawet radziecki samolot pilotowany przez płk. Kozłowa, dowódcę grupy „radzieckich doradców” kierujących komunistyczną rebelią w Jemenie.

Zbiry czy bohaterowie?

Na początku XXI w. świat obiegła informacja, że w okupowanym przez wojska amerykańskie Iraku działa jakaś tajemnicza, nieumundurowana jednostka militarna do zadań specjalnych, która charakteryzuje się niezwykłą skutecznością w zwalczaniu zagrożeń terrorystycznych. Nawet żołnierze amerykańskich sił zbrojnych niewiele wiedzieli na temat tej formacji. Dzisiaj także wiele danych na temat tej grupy bojowej jest zachowane w ścisłej tajemnicy. Wiadomo jedynie, że obecna firma o nazwie Academi jest największą i najlepiej wyposażoną prywatną organizacją wojskową w USA. Wcześniej Academi nosiła tajemniczą nazwę Blackwater Worldwide. Ta dziwna nazwa pochodzi od ciemnych wód bagien Great Dismal Swamp, położonych na granicy Wirginii i Północnej Karoliny.

Poprzednia
1 2 3 4

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość