Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

Ronnie O?Sullivan, wirtuoz snookera, na tegorocznych mistrzostwach swiata w Sheffield nie obronil tytulu mistrza. W finale przegral z Markiem Selbym 18:14

Nie każdy kij ma...

Grzegorz Benda

To nie piłka nożna i od zawodników oczekuje się, by sami się przyznali, jeśli popełnią niewychwycony przez sędziego faul. Ta gra to snooker

Nie trafiać i wygrywać!

A czy można wygrać partię snookera, nie wbijając żadnej bili? Można! Z pomocą tzw. bili odstawnej i ustawienia... „snookera”. Najlepiej „pancernego” (nazwa się przyjęła), który nie pozwoli przeciwnikowi na kontynuowanie gry. I to jest właściwie esencja tej gry! Już samo suche wbijanie kolejnych bil w odpowiedniej kolejności jest wystarczająco pasjonujące i atrakcyjne, ale możliwość ustawienia „snookera” dodaje jej prawdziwego smaku. Na czym polega to zagranie? Ano na tym, by uderzając białą bilą w czerwoną lub kolorową, nie wbijać żadnej z nich do kieszeni, a tak poprowadzić białą, by schowała się wśród bil kolorowych tak, by uniemożliwić podchodzącemu do stołu przeciwnikowi trafienie – bez faulu! – w którąkolwiek z czerwonych. Ta jego bezradność po prostu kończy rozgrywkę.

Aby dobrze grać w snookera, należy zatem dobrze opanować zarówno umiejętność wbijania bil do kieszeni, jak i „poprowadzenia” białej bili „odstawnej”. W finale tegorocznych mistrzostw świata spotkali się dwaj Anglicy: jeden z najpopularniejszych i najbarwniejszych graczy naszych czasów, uznawany za faworyta, obrońca tytułu Ronnie O’Sullivan oraz Mark Selby. Grano do 18 zwycięstw. Początkowo dość wyraźnie (10–7) prowadził O’Sullivan. Przy rozpoczęciu decydującej rozgrywki wydawało się, że może ona potrwać bardzo długo, ponieważ zawodnicy weszli na arenę przy stanie 12–11 dla Marka Selby’ego. Potencjalnie mogli mieć przed sobą nawet 12 partii. Wystarczyło 9. Selby, po solidnej i rozważnej (a może nawet chwilami... nudnej) grze, zwyciężył 18–14.

W Polsce

Pierwszy klub snookera otwarto u nas w marcu 1992 r. we Wrocławiu. Jego założycielami byli Grażyna i Piotr Chmielowie. Niestety, nie było wtedy możliwości rejestracji klubu jako ośrodka sportowego, ponieważ gry bilardowe, w myśl polskiego prawa o kulturze fizycznej, nie były dyscyplinami sportowymi. Jesienią 1992 r. otwarto kluby w Zielonej Górze i Lublinie, w styczniu 1993 r. w Kaliszu, a w lipcu 1993 r. – w Warszawie (wtedy też snooker i bilard angielski zostały zarejestrowane jako dyscypliny sportowe, a 5 listopada tegoż roku Polski Związek Snookera i Bilarda Angielskiego wpisany został do rejestru Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu i oczywiście działa do dziś). Naszym najlepszym zawodnikom wciąż jeszcze daleko do zawodowej światowej czołówki, a aktualnymi mistrzami Polski są Kacper Filipiak i Hanna Mergies-Wrotna.

Podstawowe zasady gry są proste, czego nie można powiedzieć o samej grze, bo ta – jak każda – wymaga stałego doskonalenia techniki. Początki mogą okazać się niełatwe, bo i stół większy, i bile mniejsze, ale trening czyni mistrza. Zapewniam, że początkowe rozczarowania rozbudzą i chęci, i ambicje, bo gra to pasjonująca i według mnie najciekawsza ze wszystkich odmian bilarda.

Od czego zacząć? Od wizyty w snookerowym klubie. Jeśli połkniecie już tego bakcyla, w głowie zapewne narodzi się myśl, że może warto mieć własny kij (to podstawa), a potem, dysponując oczywiście odpowiednimi lokalowymi warunkami i funduszami, kto wie, może także i własny stół.

Profesjonaliści używają dwuczłonowych kijów (zazwyczaj łączonych w ¾ długości), składających się ze szczytówki (górna część kija wykonana zazwyczaj z jesionu lub bardziej miękkiego klonu) zakończonej skórzanym tipem oraz buttą (rączka kija, lakierowana, połączona stalowym albo drewnianym gwintem ze szczytówką część, często wykonana z hebanu, ozdabiana innymi szlachetnymi gatunkami drewna, np. tulipanowcem). 90 proc. snookerzystów używa kijów jesionowych. Klonowe wymagają opanowania bardzo dobrych technik. Takim kijem gra Steven Hendry, 7-krotny mistrz świata, uznawany za snookerzystę wszech czasów. I grał takim od czasów młodości. Tylko tym jednym jedynym, bo każdy kij naprawdę jest inny. Kilka kat temu przeżył wielki dramat, kiedy kij został w czasie podróży złamany. Wydawało się nawet, że Hendry zakończy w związku z tym swoją karierę. Na szczęście znalazł (i poczuł) odpowiedni i gra dalej. Ciekawostka: wśród zawodowych snookerzystów trudno znaleźć brodaczy. Przy prawidłowej postawie przyjmowanej przy uderzeniu kij przesuwa się po brodzie. Kije klonowe (w przeciwieństwie do „okrutnych” pod tym względem kijów jesionowych) nie wyrywają zarostu, ale gra, nawet kijem klonowym, przy trzydniowym zaroście też bywa bardzo bolesna. Znane firmy produkujące kije, to: Peradon, Cue Craft, Trevor White, Master Cue, Craftsman, John Parris, Glover Cues, Stamford Cuemakers, GBL, Nothh West Cues i Mike Wooldridge. Ceny kijów wahają się od 400 do 1300 zł.

Wstępniak

Materiał Partnera

Polacy coraz częściej kupują online. Co ich przekonuje do tej formy zakupów?

Kupujemy na potęgę. Rynek dóbr konsumenckich rozwija się dynamicznie, a my – konsumenci – podążamy za najnowszymi trendami. Kupujemy nie tylko więcej, ale i korzystając ze znacznie...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość