Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Janusz Kozusznik

Śmiesznie i strasznie

Jan Piński

Zasady były proste. Józef Stalin stwierdził, że w miarę postępów w budowie komunizmu walka klasowa się zaostrza. Czyli im bardziej Związek Sowiecki był państwem komunistycznym, tym więcej jego wrogów należało wykryć. Za wykrycie i ukaranie wrogów ludu byli odpowiedzialni szefowie rejonowych oddziałów NKWD. Ci, którzy nie potrafili wykryć odpowiedniej liczby wrogów, musieli się liczyć z tym, że sami zostaną nimi okrzyknięci.

Ten sam mechanizm zastosowało Ministerstwo Finansów, planując w tym roku wzrost skuteczności kontroli skarbowych, które mają być „źródłem przychodów budżetowych”. Według przecieków aż 80 proc. kontroli ma się kończyć nałożeniem kary. Wiceminister finansów Jacek Kapica twierdzi, że nie ma problemu, bo mowa była „tylko” o 55 proc. Faktycznie tego typu podejście wyrządza ogromną szkodę. Cofa nas w rozwoju społecznym o kilkadziesiąt lat, w mrok walki o handel czy dorzynania prywaciarzy. Wówczas też było jasne, że jak jest człowiek, to paragraf się znajdzie. Żądanie od urzędników, aby znaleźli winnego przedsiębiorcę i go ukarali, pokazuje chory sposób myślenia o biznesie i społeczeństwie.

Urzędnicy skarbowi, którzy muszą dostarczyć odpowiednią liczbę „winnych”, bo inaczej stracą pracę (taka groźba zawarta jest w dokumentach, które wyciekły), dostarczą ich. Skoro szef oczekuje, że mają być winni, to winni się znajdą.

Na łamach „Uważam Rze” nieraz pisaliśmy o bezsensownych i szkodliwych działaniach wiceministra Kapicy. Wskazywaliśmy też ich beneficjentów. W wypadku przeforsowania przez niego „norm produkcyjnych” dla podległych mu urzędników skarbowych mówimy jednak o wyjątkowej szkodliwości. Ryszard Petru nazwał działania Kapicy krokiem w stronę państwa policyjnego. Szkodliwość i fiasko jego polityki już raz dobitnie pokazała sprawa akcyzy na alkohol i tytoń. W 2012 r. Kapica zignorował protesty obu branż i podniósł akcyzę. Szacował, że budżet zarobi na tym dodatkowe kilkaset milionów. Tymczasem tylko wpływy z akcyzy na wyroby tytoniowe zmalały o blisko 800 mln zł. Mimo to w resorcie finansów do dziś nie ma planów, aby obniżyć akcyzę. Kapica chce uzupełnić brak tych pieniędzy, motywując kontrolerów do działania groźbą utratą pracy. Skutek będzie taki, że kolejne kilkadziesiąt tysięcy polskich przedsiębiorców wybierze rezydencję podatkową w Wielkiej Brytanii lub na Słowacji. Działania Kapicy mają jeszcze jeden negatywny skutek: przedsiębiorcy czują się prześladowani przez urzędników, a od takiej postawy już tylko krok do kontestacji aparatu represji i zaprzestania płacenia podatków. Kapica niczym socjalizm bohatersko będzie się zmagał z problemami, które sam tworzy, jak mawiał niezapomniany Stefan Kisielewski.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy