Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

źródło: Forum
Adam Chełstowski

Mowa nienawiści

Rafał Otoka-Frąckiewicz

Kampania prezydencka rozkręca się powoli i ślamazarnie. Gdyby nie bojówki Korwin-Mikkego, nikt by nawet nie zauważył, że trwa. Dzięki Bogu, że istnieją kuce, bo bez nich media nie miałyby o czym pisać, a tak mają. Główną ofiarą brutalnych ataków jest oczywiście jaśnie nam panujący prezydent. Ktoś krzyknie głośniej na Bronka Komorowskiego i ten później przez kilka dni nie może wyjść z szoku, że wbrew opowieściom sztabu ktoś go jednak nie lubi. Innym razem BOR udaremni zamach w wykonaniu gościa, który stojąc spory hektar od Bronka, miał ponoć zamiar rzucić dębowym krzesłem. O ostrzelaniu kulkami z farbą prezydenckiego autobusu nie wspominając. Wszystkie te ataki mają jedną wspólną cechę: reakcje Komorowskiego pokazują jedynie, jak oderwany jest biedak od rzeczywistości i jak mocno przejęty swoją osobą. Momentami wygląda to tak, jakby za życia chciał wystąpić do Watykanu o status świętego.


Tymczasem nie da się nie zauważyć, że sztab Komorowskiego to banda pozbawionych mózgu lalaków albo agenci mający obalić obecnego prezydenta. Wyciągnięcie go z belwederskiej nory, wystawienie na widok świata zewnętrznego i skonfrontowanie z rzeczywistością było najgłupszym pomysłem, na jaki mogli wpaść. OK, głupsze było kłucie obywateli w oczy kilkunastoma wypasionymi autobusami, w których – jak od razu widać – utopiono grube pieniądze. Tym grubsze, że Komorowski tymi autobusami nie jeździ.

Jak to nie jeździ? – zapyta ktoś całkiem logicznie. Ano autobusy śmigają po Polsce puste, a kiedy któryś z nich zatrzymuje się na podmiejskim parkingu, podjeżdża do niego wypasiona limuzyna z Komorowskim, który przesiada się do autobusu, żeby wjechać do miasta, a następnie wysiąść i pozdrowić tłum.


Z tym tłumem też nieco przesadzam, bo trudno go nazwać czymś więcej niż grupką lokalnych urzędników. Same spotkania z obecnym prezydentem są mocno utajnione i zwykły obywatel za cholerę się nie dowie, gdzie, kiedy i o której godzinie mógłby złożyć pocałunek na pańskiej dłoni. Ba, nawet jeśli jakimś cudem natknie się na zgonionych z całego miasta urzędników, którzy spontanicznie manifestują swoje oddanie wobec głowy państwa, szybko zostanie wychwycony przez BOR i poinformowany, że wspomniana spontaniczna impreza jest zamknięta dla przypadkowych ludzi. I dziwić się później, że Komorowski jest w szoku, napotkawszy na ulicy kogoś, kto nawrzuca mu od Boratów. No może się chłop zdziwić, skoro na co dzień otacza go papierowy świat żywcem wzięty z „Truman Show”, nie?


Warto też przy okazji zwrócić uwagę na zataczającą coraz szersze kręgi plotkę. Mówi ona, że Komorowski ma postępującego w szybkim tempie alzheimera. Jego niedawne wypowiedzi dotyczące skrócenia kampanii wyborczej należałoby więc odczytywać jako wołanie o pomoc człeka, który lada chwila zamieni się w warzywo, a cieknąca mu z kącika ust ślina będzie jedynym objawem tego, że poczciwy Borat jeszcze żyje.


Ewentualna choroba obecnego prezydenta to nie jedyna sensacja, na jaką można liczyć w nadchodzących tygodniach. Nie lada bombę będzie musiał przyjąć na klatę sztab SLD, kiedy wyjdzie na jaw, że ich kandydatka, czyli Magda Ogórek, to wdowa smoleńska. Tak, tak, nie przywidziało się wam. Wieść gminna niesie, że następnego dnia po 10 kwietnia 2010 r. panią Ogórek dyskretnie spakowano i eksmitowano z sejmowego hotelu. Nieee, jasne, że nie była parlamentarzystką. Pokój, z którego ponoć ją wyprowadzono we łzach, miał należeć do Sebastiana Karpiniuka. Sadzę jednak, że to brednie na resorach, bo przecież – zdaje się – w tym czasie Ogórek miała już męża, a Karpiniuk żonę.


Kogo to jeszcze z kandydatów nie obgadaliśmy? Oczywiście Andrzeja Dudy. Ten to ma naprawdę przerąbane. Ledwie JarKacz zdążył go ogłosić kandydatem, a już pisowskie plemię przebiegł skurcz na wieść o tym, że jego żona jest Żydówką. Nie sądziłem dotąd, że kwestia ta jest jakoś szczególnie istotna dla ludzi prawych i sprawiedliwych, a tu taka niespodzianka. Kurz po tym wstrząsającym info szybko opadł i chyba okazało się, że Duda sypia jednak z aryjką, ale pojawiły się nowe sensacyjne doniesienia. Otóż dziad kandydata PiS miał jakoby być Ukraińcem. Mało tego – Ukraińcem z UPA, który rzezał Polaków w ramach typowych dla naszych wschodnich sąsiadów zwyczajów dobrosąsiedzkich. Nie wiem, czy i kiedy ta informacja zostanie zdementowana lub nie, ale już dziś czekam, aż pradziadami Dudy okażą się Marsjanie, a on sam reptilianinem.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE