Krach bursztynowego cara
Czy Polska wyda Rosji kaliningradzkiego biznesmena Wiktora Bogdana, który uważa się za ofiarę brudnej gry Kremla? Jego los spoczywa teraz w rękach ministra sprawiedliwości
Sąd Apelacyjny w Gdańsku w połowie czerwca potwierdził zasadność ekstradycyjnego wniosku Rosji wobec kaliningradzkiego cara bursztynu Wiktora Bogdana. Sam zainteresowany uważa się za niewinnego. Strona rosyjska widzi w nim natomiast bossa jantarowej ośmiornicy, która opanowała dochodowy biznes, korumpując lokalną biurokrację oraz polityków. Jakkolwiek oceniać bursztynowego cara, za jego detronizacją stoi polityka oraz kryzys ekonomiczny w Rosji.
Wersja oskarżonego
Kaliningradzki przedsiębiorca Wiktor Bogdan jest oskarżany w Rosji o przestępcze wyłudzanie zwrotu podatku NDS (VAT) oraz inne machinacje z bursztynem na skalę zagrażającą finansom obwodu i państwa. Orzeczenie gdańskiego sądu nie sprawia oczywiście, że przekazanie Bogdana Rosji jest nieodwołalne, ostateczną decyzję podejmie bowiem minister sprawiedliwości po odrębnym zapoznaniu się z racjami stron. Ponadto obrońcy oskarżonego zapowiedzieli odwołania do wszelkich instancji, nie wyłączając w razie potrzeby europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Niemniej jednak proces toczy się już od dwóch lat, a pewne wątpliwości wywołuje fakt, że Bogdan – jak sam stwierdził w jednym z wywiadów prasowych – jest posiadaczem polskiego paszportu. Choć odpowiednia umowa prawna zawarta między Warszawą i Moskwą nie wyklucza opcji deportacji (na nią według rosyjskich mediów powołać się miał sąd apelacyjny), to pytanie o ochronę polskiego bądź co bądź obywatela ciśnie się samo przez się. Nie bez znaczenia jest także linia obrony, która twierdzi, że jej klient padł ofiarą przestępczego spisku kaliningradzkiego gubernatora Nikołaja Cukanowa, pragnącego wymusić na biznesmenie otkat, jak w Rosji nazywa się korupcyjne wymuszenie zysków z każdego interesu, jaki wpadnie w oko tamtejszej biurokracji. Ponadto obrona wskazuje również na polityczne tło sprawy, bowiem Wiktor Bogdan wspiera opozycyjne wobec Kremla media oraz polityków lokalnego szczebla. I to za jego sprawą kandydaci prokremlowskiej partii Jedna Rosja ponieśli w kaliningradzkim Bałtyjsku sromotną klęskę podczas ostatnich wyborów municypalnych. Osoba i proces Bogdana wywołuje także zrozumiałe emocje wśród trójmiejskiej – a szerzej: polskiej – branży bursztyniarskiej. Jak wiadomo, Rosja dysponuje 65 proc. światowych złóż bursztynu, a kaliningradzki car był wyłącznym dealerem największego miejscowego producenta tego surowca. Według rosyjskich danych dzięki Bogdanowi trafiało do Polski corocznie od 200 do 500 ton jantaru. Od chwili jego aresztowania w 2013 r. z płynnością dostaw, a zatem ceną surowca i wyrobów, zaczęły się poważne kłopoty, które postawiły pod znakiem zapytania nie tylko dalszą opłacalność, ale także przetrwanie dynamicznie rozwijającego się przemysłu bursztyniarskiego w Polsce (i dochodowego reeksportu).