Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Mowa nienawiści

Rafał Otoka-Frąckiewicz


No i stało się. Biedny i ucieśniony Lud Pustyni nie wytrzymał ciśnienia wywoływanego ksenofobią, nietolerancją Europejczyków i dał temu wyraz, wysadzając się grupowo w centrum Paryża. Jak wyznała po piątkowych zamachach matka jednego z zamachowców, dobry z niego chłopak był i mało pił, ale stres, w jakim musiał żyć, zaowocował rozerwaniem się na kawałki w tłumie podczas koncertu deathmetalowego, za co winę w całości ponosi opresyjne państwo francuskie.

Jego koledzy musieli być równie wrażliwi, gdyż do eksplozji uczuć doprowadziła ich gra francuskiej reprezentacji w piłce nożnej. Sami przyznacie, że tym samym z jeszcze większym strachem należy oczekiwać przybycia imigrantów do Polski. Jeśli ci nie wytrzymują nerwowo meczy, co by nie mówić, stojących na całkiem niezłym poziomie piłkarzy znad Sekwany, to co się zacznie dziać, kiedy zmuszeni będą do oglądania naszych lokalnych kopaczy?

Wracając do tematu: przy okazji incydentów bombowych w Paryżu trudno było nie zauważyć pewnej aberracji. Prezydent Francji błyskawicznie poinformował opinię publiczną, że za zamachami nie stoją żadni tam islamiści, tylko rodowici Francuzi i Belgowie. Ok, niech mu będzie. Dlaczego jednak w takim razie w odwecie za ich działania zbombardował Syrię? Ktoś potrafi wyjaśnić tę zagadkę? Jeszcze większym wesołkiem okazał się John Kerry, który poinformował, iż w związku z tym, że do zamachów przyznało się ISIS, USA żąda zbombardowania prezydenta Syrii, który z owym ISIS walczy.

O ile Kerry’ego ewidentnie dopadła starcza demencja, o tyle nie ma co się dziwić Hollande’owi. Wszyscy zamachowcy, jak jeden mąż, byli w pełni zasymilowani z europejskimi wartościami. Nie pracowali, brali w najlepsze socjal, nienawidzili chrześcijan, korzystali z możliwości nieskrępowanych podróży, balowali od rana do wieczora, no, kto mógł przypuszczać, że ich styl życia jest aż tak stresujący, że uwolnią od niego nie tylko siebie, ale i dwie setki innych ludzi? No nikt. No może poza jakimiś ciemniakami, którzy miast cieszyć się z masowego napływu Ludu Pustyni, marudzili, że źle się to skończy, a konkretnie skończy się tak, jak się skończyło.

Aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości, mądre głowy, takie jak Jacek Pałasiński czy profesor Balcerowicz i masa im podobnych geniuszy, stwierdziły gremialnie i każdy z osobna, że zamachy paryskie dowodzą, iż największym zagrożeniem dla Europy są… radykalni katolicy i prawicowa ekstrema, którzy niosą naszemu kontynentowi zagładę i powrót do epoki kamienia łupanego. By temu zapobiec, należy natychmiast owych katolików usunąć z Europy, żeby nie przeszkadzali w triumfalnym marszu multukulti i tolerancji. Nie, nie żartuję, jedynie cytuję ich wypowiedzi.

W sumie w tym szaleństwie jest metoda. Kiedy już wszyscy katole, protestanci, Żydzi i inni niewierni zostaną z Europy wypędzeni, islam faktycznie nie będzie już taki straszny. No, bo kto mu niby zostanie wtedy do mordowania? A no tak: lewacy, homoseksualiści i ateiści – tacy jak wspomniani już Pałasiński i Balcerowicz, którzy dziś gardłują o watykańskiej okupacji i duchowej duchocie niepozwalającej im żyć. Powodzenia chłopaki. Tak trzymać.

Tymczasem faszyzm i prawicowy ekstremizm nie dość, że podnoszą głowę, to zarażają najwyższe władze europejskie. Jeden z urzędników Komisji Europejskiej stwierdził na przykład, że: „Powinniśmy kontrolować przybywających imigrantów już na granicy UE. Jest wśród nich wielu dżihadystów i 21 to powinno stanowić naszą główną troskę”. Jeszcze miesiąc temu za takie słowa lądowało się w dole z europejskim wapnem, a tu takie cuda. Swoją drogą ciekawe, jak na to wpadli?
Tymczasem w Polsce trwa prawdziwa rewolucja. PiS, zgodnie z zapowiedziami, przeprowadza rzeź III RP i przyznać im trzeba, że każdy ich kolejny ruch budzi uśmiech na twarzy. Trybunał Konstytucyjny? Zaorany. 6-latki? Zostają w przedszkolach. Gimnazja? Wek. Gender? Ojej, odcięte od dotacji. Komuna? Paszoł won. Stop. Jeśli chodzi o komunistów, to akurat tego nie zawdzięczamy PiS.

Wróćmy na chwilę do ostatniego tygodnia kampanii wyborczej, a konkretnie do dnia debaty, w której zabłysnął niejaki Zandberg, czyli umyta, uczesana i posiadająca wszystkie zęby wersja Marksa. Chłop prosty i nieskomplikowany, ale jednocześnie na tyle niegłupi, że na tle adwersarzy wypadł na intelektualistę. To jednak, jak się okazuje, za mało, żeby stać się gwiazdą mediów. Jak donosi najbliższe otroczenie Ewy Kopacz, Zandberg i jego Razem szybko wróciliby pod kamień, spod którego wyleźli, gdyby nie Misiek Kamiński, doradca byłej premier.
Biedak startował na głębokiej prowincji, na której jego bezpośrednim konkurentem był jakiś osobnik z SLD. I pewnie by z nim przegrał, gdyby po rzeczonej debacie nie obdzwonił mediów i nie wykreował Zandberga na „wyjątkowo obiecującego polityka”. Efekt wszyscy znamy. Wraz z ochami i achami nad „młodym marksistom”, które nagle zalały gazety i ekrany telewizorów, notowania Razem poszły w górę, a SLD zabrakło promili do wysadzenia Miśka z siodła. Jak na mój gust: cała prawica powinna się za ten numer zrzucić na jakiś ryngraf dla Miśka.

Prawdziwym odkryciem tych wyborów jest za to Liroy. Tak, ten sam, który przez całe lata w niewybredny sposób opowiadał o kobietach, nawoływał do wywalania imigrantów z Polski, a na domiar złego ogłosił, że zamierza zająć się kręceniem filmów porno. To ostatnie tak poruszyło wyobraźnię co poniektórych dewotów, że gotowi byli przysięgać na Boga, że owe filmy widzieli.

Sęk w tym, że do produkcji wspomnianych fikołków nigdy nie doszło, a sam Liroy – ku osłupieniu wszystkich – jak na razie jest chyba jedynym posłem, który nie dość, że wypowiada się merytorycznie na dowolny temat, to jednocześnie ma dystans nie tylko do swojej nowej funkcji, ale i własnego klubu parlamentarnego. Przysparza mu to masę wrogów w najbliższym otoczeniu i co rusz słychać głosy Kukizowców, którzy opowiadają niestworzone rzeczy na jego temat.

Większe zmartwienie ma jednak Platforma Obywatelska. Nie minęły 24 godziny od ogłoszenia nowego szefa klubu poselskiego, kiedy jego nazwisko zaczęło pojawiać się w rozmowach na temat kolejnych po Janie Burym zatrzymań. Mowa oczywiście o Sławomirze Neumannie. Chłopaki z CBA jakimś dziwnym trafem przypomnieli sobie nagle o jakieś starej sprawie dotyczącej łapówki przy lobbingu w sprawie służby zdrowia. Na domiar złego połączyli też ze sobą ciężkie pieniądze, jakie firmy tytoniowe włożyły w kampanię przeciw e-papierosom, z nagłą niechęcią, jaką zapałał w tym samym czasie Sławomir, wciąż jeszcze nie N., do tego typu używek. Oczywiście, był to czysty przypadek, a wyciąganie tego typu spraw to jawna gra polityczna.

Jedynym sposobem na zatrzymanie lawiny pozwów, odsiadek i złamanych karier jest, jak na mój gust, ponowne zdobycie władzy przez PO. Wykorzystując casus Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA ułaskawionego przez prezydenta Dudę, będą mogli zwolnić z więzienia każdego, łącznie z Breivikiem. Problem w tym, że PiS już dziś spełnił większość kampanijnych zapowiedzi, które mogą mu zagwarantować kolejną kadencję. A jeśli ruszy z resztą obietnic, Bóg jeden raczy wiedzieć, kiedy wreszcie uda się go odsunąć od władzy i nadzieję pokładać będzie już można jedynie w zwycięstwie Wielkiego Kalifatu Niemieckiego

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy