Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Mowa nienawiści

Rafał Otoka-Frąckiewicz

 

Gorącą zimę mamy tego roku. PiS wezwany został na dywanik do Strasburga i wszyscy spodziewali się, że zbierze tam srogi łomot. Lud zaopatrzony w popcorn gromadnie rozsiadł się przed telewizorami, a tu tymczasem nastąpił cud i miast rzezi polskich faszystów na ekranie wyświetlił się lincz na eurokratach. Szok!

 


Tym większy, że wbrew temu, co dziś opowiadają pisowcy, premier Polski nie wypadła tam jakoś szczególnie interesująco. Wiatr w żagle dostali za to wszyscy eurorealiści, którzy od skrajnego lewactwa z Niemiec do równie skrajnych naroli z Francji jeździli po unii jak po łysej kobyle. Nieźle nie?


Tym bardziej że po twarzach zgromadzonych widać było, iż w nosie mają demokrację brutalnie łamaną pod kaczystowskim Piłatem. Nie też żeby od razu wszyscy chcieli się zapisać do PiS. Widać było jednak ewidentnie, że traktują Polskę jak teren eksperymentu, którego powodzenie może niczym w 1989 r. ruszyć falę zmywającą dotychczasowe europejskie elity. Na czym ów eksperyment polega? Banalne, Watsonie. Na ty, że w końcu Niemcy przestają być traktowani poważnie. Kto by pomyślał, że tak można?

 


Nie, żebym miał coś przeciw Niemcom albo uważał ich za patologicznych podludzi. Wręcz przeciwnie. Debata w Strasburgu pokazała bowiem, że w Niemczech do głosu dochodzą ludzie typu europosła Hansa-Olafa Henkela. I nie chodzi o to, że stanął w obronie Polski. Zwróciłbym bardziej uwagę na to, że jest on szefem Federalnego Związku Przemysłu Niemieckiego. Jeśli tacy ludzie oceniają trzeźwo kondycję Europy, to znaczy, że nie wszystko jeszcze stracone.

 


Jedna jaskółka wiosny nie czyni? No to przypominam o Thilo Sarrazinie, wielkim przeciwniku strefy euro. Wyleciał w 2010 r. z zarządu Bundesbanku po publikacji swojej książki, w której przewidział kryzys imigrancki. Wygląda na to, że Niemcy też mają szansę na swoją Dobrą Zmianę. Łebskich Szwabów, którzy mogą ją przeprowadzić za Odrą, można wymieniać całkiem długo.

 


Wstrząs, jaki zaliczyła przy okazji całej akcji Europa, musiał być całkiem spory, bo taki na przykład norweski „Aftenposten”, ich największy i najstarszy dziennik, wysłał do Polski reportera, który miał zgłębić tajemnicę sukcesu wyborczego PiS. Chłopak pojechał do gminy Kulesze Kościelne, gdzie Duda w ostatnich wyborach uzyskał 93-procentowe poparcie i wrócił przerażony, a przerażeniem podzielił się z czytelnikami. Wyszło mu bowiem, że Polacy mają w głębokim poważaniu demokrację, prawa gejów, chodzą do kościoła, a jedyne, co tak naprawdę spędza im sen z powiek, to brak pieniędzy. Oburzenie, z jakim to napisał, nijak nie konweniuje z odbiorem testu wśród znajomych Norwegów, którzy się Polską zachwycili.

 


Skoro już przy prasie zagranicznej jesteśmy, warto chyba podzielić się informacją, jaką uzyskałem od jednego z pracowników Axel Springer Polska, a potwierdziłem w konkurencyjnym Bauerze. Otóż okazuje się, że od początku grudnia 2015 r. wszystkie materiały ukazujące się w polskich wydaniach obu firm dotyczące polityki rządu PiS przed publikacją weryfikowane są i zatwierdzane w centralach w Niemczech.

 


Jest to poniekąd zrozumiałe, gdyż zgodnie z niemiecką ustawą medialną w obowiązkach mediów, w tym komercyjnych, jest dbałość o niemiecką rację stanu i tamtejszy interes narodowy. Powyższe, jak mało co, wyjaśnia powód, dla którego Tomasz Lis tak strasznie gardłuje przeciw nowej polskiej ustawie medialnej. Przecież się nie rozdwoi i obu na raz nie będzie respektował, bo do reszty zwariuje.

 


A nie. On już zwariował. Nie jest chyba tajemnicą, że prowadził negocjacje z Wirtualną Polską, która chciała go przytulić po usunięciu Lisa z TVP. Musiał być bardzo przekonujący, skoro właściciele portalu, którzy strasznie mieli go chcieć u siebie, dziś na słowo „lis” reagują zdjęciem strzelby ze ściany. Sam lis zaś z właściwą sobie elegancją zaczął na Twitterze wyzywać ich od pisowskich świń. Naprawdę te negocjacje były tajemnicą? A to sorry.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe