Najnowsza interwencja Uważam Rze

Butik

Humoreski Starszego Pana B

Agnieszka Niemojewska

Na pierwszy tom „Dzieł (niemal) wszystkich” Jeremiego Przybory składają się słuchowiska radiowe Teatru „Eterek”, teksty piosenek, „Listy z podróży” i scenariusze „Kabaretu Starszych Panów” • KSIĄŻKA MIESIĄCA • POLECA AGNIESZKA NIEMOJEWSK


Polecana książka ukazała się w grudniu 2015 r. – w setną rocznicę urodzin artysty. Dla kogoś, kto choćby w powtórkach czy fragmentach oglądał „Kabaret Starszych Panów”, to rzecz nieoceniona. Co prawda, Przybora na przestrzeni lat opublikował większość swoich tekstów, ale „Dzieła (niemal) wszystkie” zasługują na naszą uwagę. Oto bowiem otrzymujemy pięknie wydany tom satyrycznej twórczości zmarłego w 2004 r. artysty – ponad tysiąc stron jego tekstów ubogaconych rysunkami Bohdana Butenki, Jacka Gawłowskiego i Ewy Stiasny. Wydawnictwo dołączyło także odautorskie wstępy (z wcześniejszych publikacji Przybory) oraz – w ramach posłowia – tekst Arnolda Mostowicza „Los humorysty”, który pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Ty i ja” (10/1970). Książka jednak rozpoczyna się od listu Konstantego Przybory, syna artysty, gdzie czytamy m.in.: „Mówił o sobie, że jest dzieckiem szczęścia, i trudno chyba o celniejszy tego przykład w Polsce XX w. Żył 90 lat, większość z nich przeżywając w dobrym zdrowiu i z nie słabnącym nigdy poczuciem humoru. Pogodna miłość, jaka otaczała go w latach dzieciństwa i młodości w Warszawie, Bydgoszczy i Szczorsach, wystarczyła mu na całe życie, w którym i później miewał szczęście do otoczenia i szczęście w ogóle”.

A oto garść faktów dowodzących powyższych słów: Jeremi Stanisław Przybora urodził się 12 grudnia 1915 r. w rodzinie szlacheckiej jako najmłodsze z trojga dzieci Stefana Przybory, inżyniera cukiernika, właściciela fabryki słodyczy oraz cukierni w Warszawie; matka, Jadwiga z domu Kozłowska, zajmowała się domem. Jeremi ukończył ewangelickie Gimnazjum im. Mikołaja Reja w Warszawie, a potem studiował w Szkole Głównej Handlowej oraz anglistykę na Uniwersytecie Warszawskim (których to studiów nie ukończył). Przez lata związany był z Polskim Radiem: przed II wojną jako spiker w rozgłośni warszawskiej, a zaraz po wojnie pracował w Rozgłośni Pomorskiej Polskiego Radia w Bydgoszczy, gdzie współtworzył cykl audycji satyrycznych „Pokrzywy nad Brdą”. Po powrocie do Warszawy pisał dla redakcji rozrywki Polskiego Radia, tworząc Teatrzyk „Eterek”; bywał także lektorem Polskiej Kroniki Filmowej. W historii kultury zapisał się jako autor tekstów piosenek, książek i scenariuszy.

Nie znałam wcześniej słuchowisk radiowych Teatru „Eterek”. Nie tylko zapowiadały późniejszą twórczość Przybory, ale w subtelny sposób pokazywały niełatwą powojenną codzienność, zwłaszcza problemy mieszkaniowe i zaopatrzeniowe. Główni bohaterowie, profesor Pęduszko, wdowa Eufemia i jej syn Mundzio, w niby-błahych dialogach uwydatniali niejeden absurd wczesnego PRL. Dla mnie perełką wśród zamieszczonych 23 słuchowisk jest „Prysznic” (wyemitowany w 1954 r.). W tomie znalazły się także niepublikowane wcześniej pojedyncze słuchowiska radiowe napisane przez Przyborę w latach 1949–1977 oraz kilkadziesiąt „Listów z podróży” – dodajmy: podróży odbywanych zazwyczaj w obrębie Warszawy, najbliższej okolicy, w towarzystwie Przyjaciela, a uwydatniających purenonsens ówczesnej rzeczywistości. Siłą tych tekstów jest lekkość, z jaką autor żonglował kontekstami i wieloznacznością słów – bezbłędnie rozwijały styl zaczerpnięty od Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i jego „Teatrzyku Zielona Gęś”.

Jednak prawdziwą sławę i uwielbienie widzów przyniósł Przyborze cykl „Kabaret Starszych Panów”. Jak czytamy, „pojawiał się na ekranach Telewizji Polskiej od października 1958 do 22 lipca 1966 r. Ukazało się w tym czasie 16 »wieczorów« premierowych” plus pięć dodatkowych. „Podstawową kadrę aktorską Kabaretu stanowiło siedem jego gwiazd: Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Kalina Jędrusik-Dygatowa, Wiesław Michnikowski, Wiesław Gołas, Edward (Dudek) Dziewoński i Mieczysław Czechowicz”. Wszystko jednak zaczęło się od exodusu ludzi radia do rozwijającej się prężnie telewizji, przede wszystkim zaś od owocnej współpracy i przyjaźni. I choć z Jerzym Wasowskim poznali się jeszcze w radiu podczas oblężenia Warszawy w 1939 r., to dopiero w 1948 r. Przybora zaproponował mu pisanie muzyki do swych tekstów (ponoć tylko raz się zdarzyło, że Przybora ułożył słowa do już istniejącej melodii – chodziło o piosenkę „Do ciebie szłam”). Obaj panowie nie tylko tworzyli scenariusze i muzykę do poszczególnych widowisk – stanowili ich filar i to niezapomniany. Oto bowiem w tej jedynej słusznej robotniczo-chłopskiej rzeczywistości pojawili się Starsi Panowie A (Wachowski) i B (Przybora), obaj „ładnie, starannie ubrani: czarne żakiety, sztuczkowe spodnie, jasne kamizelki i getry, perłowe plastrony z perłą plastronową”, a do tego nienaganne cylindry, laseczki i kwiaty w butonierce… Już za sam ich wygląd cenzura mogła zdjąć program. A przecież w tej formule niby-błahej rozmowy przeplatanej piosenkami niejednokrotnie przemycana była krytyka szaro-burej codzienności pod rządami PZPR (może pomogło to, że do 1957 r. Przybora był członkiem tej partii, a może przychylność ówczesnego szefa działu muzyki i rozrywki w tv Ryszarda Lindenberga – w każdym razie ponoć w żaden z programów cenzura nie ingerowała).

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy