Najnowsza interwencja Uważam Rze

Butik

GRY

Rafał Otoka-Frąckiewicz

Uncharted: The Nathan Drake Collection Uncharted 4: Kres złodzieja

Platforma: Playstation 4
Ocena: Uncharted: The Nathan Drake Collection – 90%
Uncharted 4: Kres złodzieja – 95%
Przed nami premiera sztandarowego tytułu przeznaczonego dla Sony Playstation. „Uncharted” to gra otoczona legendą, uwielbiana przez konsolowców, będąca obiektem zazdrości właścicieli konkurencyjnego Xboxa. Skąd te wszystkie ochy i achy?
Na pierwszy rzut oka pierwsza z serii czterech odsłon „Uncharted” skazana była na porażkę, a w najlepszym wypadku na przejście bez większego echa. Cóż bowiem dostaliśmy do rąk w roku 2007? Ni mniej, ni więcej tylko męskiego odpowiednika starej dobrej Lary Croft. Głównym bohaterem jest Nathan Drake eksplorujący świat w poszukiwaniu historycznych skarbów. Brzmi znajomo? Odwiedza m.in. Turcję, Syrię i mityczne Eldorado, przeszukując ruiny starożytnych miast. Kropka w kropkę robi to samo, co słynna pani archeolog. Gdzie tkwią różnice? W fabule i sposobie jej prowadzenia.
Lara była (już nie jest właśnie za sprawą sukcesu „Uncharted”), grzeczną dziewczynką, wychowaną i wykształconą w arystokratycznej rodzinie. Nad każdym obiektem muzealnym pochylała się z właściwą atencją, po broń sięgała od wielkiego dzwonu. Tymczasem Nathan to po prostu zabijaka. Wychowany na ulicy samouk, sierota, cwaniak i awanturnik, nie traktuje ze zbytnią atencją drogocennych artefaktów. Znajduje starożytną mapę? Wkłada ją do kieszeni, wyrzucając do śmieci równe starożytne etui. Przemoc? Krew nie leje się może strumieniami, lecz trudno nie zauważyć, że mamy do czynienia z klasyczną strzelaniną. Zagadki logiczne, encyklopedia wiedzy historycznej opisująca wszystkie elementy fabuły? Lara dopiero w dwóch ostatnich częściach dogoniła jakością pomysły scenarzystów „Uncharted”. Banalny z pozoru klon „Tomb Ridera” wyznaczył po prostu nowy kanon gatunku zręcznościówek logicznych.
O tym, jak doskonałym dziełem jest „Uncharted” świadczy najlepiej dopiero co wznowiona reedycja pierwszych trzech części. Nie zmieniono nic w ich fabule, nie ruszono palcem mechaniki rozgrywki, muzyka pozostała bez zmian. Jedyne, co zmieniono, to jakość tekstur, animacji i przerywników filmowych. Efekt? W blisko 10-letnią serię gra się niczym w rynkową nowość. Jeśli dodam, że całość, która zapewni dobrych kilka dni doskonałej rozrywki, kosztuje tyle, co jedna gra, to nie trudno wytłumaczyć ponowny sukces sprzedażowy tej serii. Do 2015 r. na całym świecie sprzedano ponad 20 mln egzemplarzy „Uncharted”, a od chwili powstania wszystkie części zdobyły w różnych rankingach ponad 200 tytułów Gry Roku. Kolejna, mająca premierę na początku maja odsłona jedynie potwierdzi gwiazdorski status całej serii.
Dane mi było grać w jej finalną wersję i jeśli poprzednie odsłony tej gry były świetne, to „Uncharted: Kres złodzieja” jest bliska perfekcji. Przede wszystkim widać i czuć, że mamy do czynienia z grą stworzoną z pełnym wykorzystaniem nowego Playstation. To obecnie najsilniejsza technologicznie maszyna na rynku. Pomijam kwestię klasycznie pięknych w „Uncharted” krajobrazów. Kluczowa jest tu fizyka świata. Błoto, deszcz, suche piaski pustynne pracują tak, jak w rzeczywistości. Pojazdy, którymi po raz pierwszy możemy poruszać się wedle własnych ścieżek, buksują, chlapią mokrą ziemią na ekran. Przeciwnicy, którzy byli najsłabszym ogniwem poprzednich edycji, nabrali sporej inteligencji. Nie ma już mowy o bezkarnym przebiegnięciu przez ich tłum i liczeniu padających trupów. Jeśli miałbym porównać skalę postępu ich IQ, to „Uncharted 4” jest tym samym dla swego uniwersum, czym dla branży strzelanin było pojawienie się pierwszego „Half Life”. Jeśli więc przejście poprzednich części zajmowało kilka dni, w przypadku „Kresu złodzieja” musimy się liczyć z poświeceniem dwukrotnie więcej czasu. 
Resasumując temat: w oczekiwaniu na majową premierę „Kresu złodzieja” pozostały czas warto spędzić na odświeżeniu sobie poprzednich edycji. Jeśli ktoś nie zna tej serii, zazna długich godzin błogostanu wynikającego z obcowania z najwyższej klasy legendą. Sam z przyjemnością przypomniałem sobie trzy epickie historie, w których brał udział Nathan. I jeszcze jedno: wyśmienity polski dubbing z udziałem najlepszych polskich aktorów! Po prostu palce lizać.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez