Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Cisi nad nami czuwają!

Janusz Rolicki

Rządzący pasjami lubią nas podglądać. Co prawda po 2007 r. nie ma już tak spektakularnych pokazów jak publiczna retransmisja z akcji śledzenia ministra spraw wewnętrznych przy pomocy przekaźników telefonicznych. Niemniej jednak tzw. cisi zadbali, aby stale zaglądać nam do majtek. Trochę na zasadzie: bądź spokojny, ORMO czuwa! Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, Polska w materii śledzenia obywateli przy pomocy telefonów, zaglądania do billingów, sprawdzania informacji o naszych połączeniach zajmuje pierwsze miejsce w Unii. W tym roku, jak poinformowała „Gazeta”, już milion trzysta tysięcy razy nasze tak liczne, ale za to tak kiepskie policje, sprawdzały nasze billingi i informacje, z kim rozmawiamy.

Zaniepokoiło to KE. Okazało się, że intensywność podglądania Polaków jest trzy razy większa niż Czechów. W Niemczech np. policje w ogóle tych uprawnień nie mają! Że nie jest to sprawa błaha, dowiedli policjanci od Blidy, którzy niczym gangsterzy codziennie wymieniali się telefonami. I... teraz pisz do nich bracie na Berdyczów!



Zaintrygowało to rzeczniczkę praw obywatelskich. Spytała więc ona premiera, czy nader wielka wścibskość policji nie jest sprzeczna z konstytucją?

Premier sprawę przesłał do Jacka Cichockiego, który piastuje tajemniczą, a zarazem zabawnie brzmiącą funkcję: sekretarza Kolegium ds. Służb Specjalnych. I tenże pan, chyba na etacie ministerialnym, udzielając odpowiedzi, najzwyczajniej spróbował – przepraszam za adekwatne słowo – rżnąć zwykłego głupa; stwierdził bowiem, że policje „ingerują w prywatność (obywateli – przyp. red.) w relatywnie niewielkim stopniu. A dalej pan Cichocki wykonał nieudane salto spycho-techniczne, informując panią rzecznik, że władze myślą o nowym urzędzie do kontrolowania wykorzystania owych danych. I uspokajająco dodał, że nad tematem już pracują nasze milusińskie policje.

Przypomina to zwykłe wykręcanie się sianem pana J.C., tytuł Antybohatera Tygodnia dla pana sekretarza w pełni więc wydaje się zasłużony.

... do prawego

Jerzy Jachowicz

Jan Englert wlał nadzieję w moje serce, że są jeszcze w Polsce miejsca, w których może toczyć się normalne życie. Uznał, że jako szefowi Teatru Narodowego nie wolno mu tolerować sprzeniewierzenia. I bez wielkich ceregieli wyrzucił z teatru Grażynę Szapołowską.     

Sprzeniewierzenie ma wiele twarzy. To przykre, że od tygodnia ma twarz Grażyny Szapołowskiej. Jednej z najbardziej znanych i podziwianych polskich aktorek. Do dziś pewnie podkochuje się w niej wielu. Ja też z pewnym onieśmieleniem to wyznaję, bo przecież oprócz rozsądku spory wiek się do mnie przyplątał, od dawna należę do jej cichych, platonicznych wielbicieli.  

Powód wyrzucenia jej z pracy jest prosty jak trzcina. Aktorka zdradziła teatr dla mamony. Nad grę w teatrze przedłożyła występ w roli jurorki w telewizyjnym show „Bitwa na głosy”. Nie chcę używać mocnych słów w rodzaju – „zlekceważyła widzów”, z których wielu przyszło do Narodowego na „Tango” Sławomira Mrożka, aby właśnie ją podziwiać. „Zadrwiła z kolegów” z zespołu, którzy do ostatniej chwili na nią czekali. Dla mnie ważne jest to, że swoją postawą podeptała to, z czym przez lata była utożsamiana – sztukę. Co ważniejsze, nie dotrzymała obietnicy, nawet jeśli niespisanej formalnie, to obowiązującej w eleganckim świecie, że w sytuacji konfliktu interesów artystycznych pierwszeństwo ma macierzysty teatr. Zawsze w rezerwie są negocjacje. Ale nie ostentacja.    

Reakcja Jana Englerta może być wzorem dla zarządzających większymi firmami niż teatr, w tym premierów czy ministrów. Dyrektor teatru pokazał, jakie standardy winny na co dzień obowiązywać w życiu publicznym. Sprzeniewierzyłeś się swojej roli zawodowej, społecznej, politycznej – musisz się liczyć z wykluczeniem.

U nas, niestety, natychmiast znajdują się obrońcy skrzywdzonych – za jaką uważa się Szapołowska. Do mnie przemówił jeden ich argument: – Englert pozbył się konkurentki, bo zżerała go zawiść, że nie jest tak urodziwy jak ona.

Nie mogę tego wykluczyć. I tylko to właśnie nie pozwala mi wystawić mu najwyższej oceny.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy