Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Nowa miłość budzi się w lewicy?

Piotr Gursztyn

Szok w SLD! Janina Paradowska przestała atakować Grzegorza Napieralskiego. Przeszła nawet do pochwał

Kiedyś tak nie było. Gdy Napieralski zdobył władzę w Sojuszu i przestał szanować autorytety, czyli konkretnie Ryszarda Kalisza, redaktor Paradowska nieraz wyrażała swoje oburzenie – że Napieralski nie rozumie, nie nadaje się, nie jest tego formatu, nie powinien itd.

– Co ja jej takiego zrobiłem? – zadręczał się zaskoczony Napieralski. Przecież zawsze był uprzejmy, próbował wyciągać dłoń, nawiązać  porozumienie. Bez skutku.

Podobnie – choć w mniejszej skali – traktowany był Bartosz Arłukowicz, gdy działał w komisji śledczej ds. afery hazardowej. Czyli afery, której według redaktor Paradowskiej nigdy nie było. On też zadawał to pytanie: – Co ja jej zrobiłem?



Zdziwienie Napieralskiego było tym większe, im częściej wspominał sceny sprzed lat. Wtedy na wszystkich kongresach SLD Janina była traktowana jako gość honorowy. Sam Leszek Miller, jako szef Sojuszu i gospodarz, prowadził redaktor do najlepszych miejsc. Ona zaś odwdzięczała się psioczeniem na Jerzego Buzka i chwaleniem Millera.

Sentyment do złotych lat Sojuszu długo nie działał. Napieralski był ciągle tym złym. Niedawno coś się zmieniło. Zupełnie niepostrzeżenie nawiązała się jakaś nić porozumienia. Inicjatywa wyszła od samej redaktor.

– Jest lepiej, panie przewodniczący? – pytają Napieralskiego. – O tak, jest bardzo przyjazna – odpowiada ciągle jeszcze zmieszany lider Sojuszu.

Co się takiego stało? Wiązać to z lepszymi sondażami SLD i całkiem realnym planem, że Sojusz będzie współtworzył rząd, a Napieralski będzie premierem? Nie, to zbyt trywialne.

Innego rodzaju lęki ma Andrzej Person, senator PO z Włocławka. Odkąd jego własna partia wprowadziła okręgi jednomandatowe w wyborach do Senatu, zaczął bać się nakrętkowego potentata. We Włocławku jest wielka fabryka nakrętek do butelek. Jej właściciel, człowiek zupełnie czerwony i – jak przystało na lewicowca – bardzo bogaty, od dawna marzy o wejściu do polityki. Nie miał szans, gdy okręg wyborczy był większy. Teraz okręg ogranicza się do Włocławka, więc potentat zarzuci nakrętkami całą konkurencję.

Person chce uciec do Warszawy, gdzie zwalnia się miejsce po pewnym znanym autorytecie moralnym, który padł ofiarą ohydnego szantażu. Ten ruch to element powszechniejszego exodusu. Cała masa senatorów niepewna swych szans w okręgach mandatowych chce teraz startować do Sejmu. Nawet Mariusz Witczak, senator PO, który przeforsował tę zmianę, planuje umknąć do Sejmu.

Choć jest też w Platformie poseł, bodaj ze Zgorzelca, który wie już, że dostanie słabe miejsce na liście do Sejmu. Stąd na ochotnika zgłasza się do Senatu. Albo szalony, albo wie coś, czego my nie wiemy. Np. to, że w Zgorzelcu nie ma fabryki nakrętek.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe