Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego nr 12

 

Z życia koalicji

Tomasz Nałęcz wyczarował na swym czole najsroższego ze swych srogich marsów i przejechał się po Radziu Sikorskim. Zdaniem doradcy prezydenta MSZ, dał ciała w sprawie zamiany smoleńskich tablic, nie ostrzegając o skandalu z odpowiednim wyprzedzeniem. W efekcie w Smoleńsku biedny Komorowski był zaskoczony i nie bardzo wiedział, jak się zachować. Ale to chyba akurat standard, panie profesorze?

O tej tablicy ludzie Sikorskiego podobno zresztą informowali pałac, ale jakoś tak mimochodem, pośród innych szpargałów. Po prostu nie uznali tej sprawy za szczególnie istotną. Pewnie jak się pali, to urzędnicy MSZ wysyłają do straży pożarnej e-mail. Skądinąd jest jakoś tak, że prezydent sam nie mówi prawie w ogóle. Gadają za niego ministrowie. Jak nie Nałęcz, to Nowak, który ostatnio wyznał, że ma dosyć Jarosława Kaczyńskiego (to ci nowina!). Czy w tej sytuacji Bronisław Komorowski nie mógłby chociaż tłumaczyć wystąpień swych urzędników na język migowy?

 



Och, jacy niesprawiedliwi jesteśmy! Owszem, prezydent odezwał się ostatnio dwa razy, za każdym w osobliwym stylu inspektora Clouseau. Najpierw – w Niedzielę Palmową – wujek narodu machnął ręką i powiedział, że lubi święto palem. A kto nie lubi? Zwłaszcza że palmy często (w amerykańskich filmach o Wietnamie) występują w zestawie z napalmem.

Święto palem to chyba na cześć tej palmy, co w Warszawie stoi na rondzie de Gaulle’a. Z kolei 3 maja to święto upamiętniające uchwalenie konstytucji, nie byle jakiej, bo „drugiej w Europie” – jak stwierdził Bronisław Komorowski, w końcu historyk z wykształcenia. Uff, dobrze, że facet jest prezydentem i już nie uczy dzieci.

Współpracownicy inspektora Clouseau pospieszyli z wyjaśnieniem, że wcale nie jest nieukiem, tylko się przejęzyczył. Znajomi Komorowskiego z dawnych czasów opowiadają, że zawsze był potwornym dyslektykiem, sadził niesamowite byki i nie można było się spodziewać, że w pałacu mu się odmieni. Niestety, wręcz mu się pogorszyło. To chyba pierwszy w świecie przypadek dysleksji oralnej.

Zdaje się, że prezesem TVP zostanie Juliusz Braun. To dość zabawne, że upubliczniać telewizję ma facet, który wcześniej łypał smętnie, jak ją odpubliczniano. Sam nawet nie odpubliczniał, bo to poczciwina. Po prostu nic nie robił, chociaż był szefem Krajowej Rady Tego i Owego. Jego ulubiony przypadek to pewnie biernik. Komu w tej sytuacji gratulować?

W gruncie rzeczy w TVP powróciło stare. A raczej jeszcze starsze. Do władzy wróciła koalicja UW – SLD – PSL. Tylko Robert Kwiatkowski poszedł w biznes i w międzyczasie gdzieś przepadł. Ale spokojnie, mamy dobre wiadomości – Brunatny Robert robi (co za zbieg okoliczności) w szeroko pojętym biznesie mediów elektronicznych. Niezmiennie tęsknimy i przesyłamy całusy!

Prezydent działa. Chce, żeby rząd reformował, i dlatego zorganizuje proreformatorskie debaty, żeby przedyskutować reformy. Będziemy strzelać: to pomysł Tadeusza Mazowieckiego? W każdym razie cieszy nas, że prezydent jest proreformatorski.

Uff, co za ulga! Nie ma konfliktu na linii pałac – MSZ, co wyznali na wspólnej konferencji Tomasz Nałęcz i wiceminister spraw zagranicznych Litwin. Może i nie ma, ale czy to nie skandal, żeby po tym, co na Litwie wyprawiają z mniejszością polską, wiceszefem MSZ był Litwin? Hańba!

Z życia opozycji

Nie ma dnia, żeby Marek Migalski czegoś nie wymyślił. Teraz zażądał impeachmentu Bronisława Komorowskiego. Da się to wytłumaczyć tylko tym, że dla zadowolenia mediów Migalski codziennie na coś wpada. Czasem nawet na pomysł.

Agent Tomek oznajmił, że „dzięki” za propozycję i za zainteresowanie, ale on jednak nie będzie z PiS kandydował. A szkoda, bo Beata Kempa już go w komisji śledczej widziała. Miał wyśledzić, gdzie jej giną takie fantastyczne haleczki, co to je sobie jeszcze na wczasach w NRD kupiła.

Dopadł nas w mieście niejaki Tomasz Dudziński, zaprzeczając, że ma zamiar opuścić PJN. Zasadniczo, klarował nam Dudziński, podkreślając przy tym, że pochodzi z Parczewa, ma chłopak 38 lat i to ostatni czas, żeby odejść z polityki i robić coś sensownego. Nie wiemy, jak będzie z robieniem czegoś sensownego, ale kandydując z PJN, masz chłopie odejście z polityki zapewnione.

Ale mówiąc szczerze, nie to, co Dudziński gada, jest najciekawsze, ale to, jak wygląda. Dżolero, proszę państwa, po prostu dżolero. Ciuch luźny, zarost na twarzy, a na głowie… Hm, no cóż, zdaje się, że oni musieli odkryć w tym Parczewie pokaźne złoża żelu do włosów. Nie zdziwimy się więc, jak Parczew z gospodarską wizytą odwiedzi minister Nowak.

Ciężko przerażeni są działacze PiS, układając listy kandydatów na posłów, bo też nikt z nich nie wie, kogo i na jakim miejscu chciałby widzieć Jarosław, a boją się podpaść. Uradzili więc, że wyślą listy w kolejności alfabetycznej, a już tam sobie Kaczor uradzi, kto pierwszy, a kto w środku. Decyzja dobra, choć minimalistyczna: po co w ogóle jakieś nazwiska wypisują?! Niech dadzą Jarkowi książkę telefoniczną, a on już sobie wybierze. Że nie wszyscy są z PiS? A niby kto Jarosławowi odmówi?

Wystarczył jeden skecz i bohaterem prawicowej części Internetu został Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju. Co prawda, wystarczy inny skecz w drugą stronę i Górski okaże się żałosnym lemingiem, ale my nie o tym. Otóż do peanów na jego cześć dołączył gen. Petelicki, co wpędziło Górskiego w  osłupienie. Nie, Robert, generał nie chce cię do GROM-u zapisać. Chodzi co najwyżej o drobny skok na Sławka Nowaka.

Generał Petelicki, prawicowiec dość świeżej daty, acz przy tym człowiek miły, musi mieć mnóstwo wolnego czasu i darmowe SMS-y. Wnioskujemy stąd, że jego lista mailingowa zawiera więcej numerów niż jest wszystkich abonentów w Polsce. Generał się tym nie przejmuje. Czechom też się należy SMS-owa prawda o reżimie Tuska.

Kolejną najbardziej prawicową partię świata zakłada znany zakładacz Janusz Korwin-Mikke. Nazwy nie pomnimy, ale odnotujmy, że wszyscy jej członkowie, a jednocześnie wyborcy pomieścili się w Sali Kongresowej.

Posłowie PJN byli niegdyś przeciwnikami rozdziału prokuratury od rządu. Teraz poparli dość koszmarną ustawę wzmacniającą korporacyjny charakter prokuratury. A z tym poparciem było tak: w imieniu klubu poseł Pilch ogłosił, że PJN jest „za”. A potem było głosowanie: sześcioro posłów (w tym kierownictwo) – „za”, a dziewięcioro przytomnych (w tym Ołdakowski i Cichocka) – „przeciw”. Wychodzi na to, że Kluzik-Rostkowska i Jakubiak mogą sobie zarządzać, ale świąteczne porządki w szafach.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej