Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Szczyt szczytów medialnej hipokryzji

Dorota Gawryluk

Coraz częściej w podejściu do narodu króluje bezrozumna krytyka. Przy byle okazji eksponuje się jego rzekome wady

Nigdy nie należałam do bezkrytycznych wielbicieli polskiego narodu. Polactwo, o którym rezolutnie pisze Ziemkiewicz, uwiera mnie tak samo mocno. Nie uważam też, że jako naród jesteśmy lepsi od innych narodów. Nie noszę różowych okularów. Widzę wady, przeszkadzają mi głównie kompleksy rodaków, kreowanie się na mieszczuchów w stylu życia i bycia, choć wiadomo, że większość wyszła ze wsi.

Wkurza mnie, że nie potrafimy jak Finowie szczycić się wiejskim pochodzeniem, czerpać z tej tradycji, a nawet – co niektóre europejskie narody czynią, doskonale na tym zarabiać. Nie potrafię np. zrozumieć, dlaczego w polskim domu na wsi króluje nieśmiertelna meblościanka na wysoki połysk, a nie pięknie, ręcznie robiony drewniany kredens. To oczywiście drobiazg, ale tak jest... kiedy myślę o polskim narodzie.

Świadomość jego wad nie powinna jednak odbierać rozumu, a mam wrażenie, że coraz częściej w podejściu do narodu króluje bezrozumna krytyka. Przy byle okazji eksponuje się jego rzekome czy prawdziwe wady. Czytelnicy niektórych gazet nie muszą się wstydzić, że są Polakami. Być może taki jest cel tych publikacji, bo jak wytłumaczyć np. to, co działo się po trzęsieniu ziemi w Japonii.

Peany na cześć narodu japońskiego, że taki zdyscyplinowany i pokorny, nie tak, jak rozhisteryzowani Polacy. Te idiotyczne porównania w tak dramatycznym momencie i przeżuwane wciąż pytanie, czego my Polacy możemy się uczyć od Japończyków. I to zdziwienie redaktorów, kiedy znający Japonię Andrzej Wajda wyznał, że Japończycy najbardziej lubią jego film „Kanał”, podziwiają Polaków za odwagę i honor, bo też są tak romantyczni jak my. Jak to, nas można podziwiać? – dziwili się redaktorzy. Zawiedzeni, że nie udało się przekonać Polaków, że byliby bardziej wartościowi, gdyby zostali Japończykami.

Takich idiotycznych prób wmówienia narodowi, że jest do bani, jest całkiem sporo. Tygodnik „Newsweek” opublikował ostatnio raport o rzekomej nietolerancji po polsku. Dowodem na tę straszną nietolerancję ma być m.in. to, że ponad 60 proc. respondentów pytanych przez interaktywny instytut badań rynkowych nie zgodziłoby się na małżeństwo córki z Arabem.

No to już jest szczyt hipokryzji medialnej. Wystarczy kupić jakąkolwiek kolorową gazetę, a znajdzie się artykuł przestrzegający przed związkami z ludźmi innych wyznań i kultur. Jak widać, media mogą być nietolerancyjne. Nie chodzi przecież o to, że ci ludzie są od nas gorsi, ale o to, że ich sposób życia jest często dla nas niezwykle trudny do zaakceptowania.

Potwierdzają to statystyki nie tylko te dotyczące Polski, ale i  całej Unii,  gdzie co roku zawieranych jest ponad 350 tys. mieszanych małżeństw, z których ponad połowa się rozpada. Aż 20 proc. wszystkich rozwodów w UE dotyczy właśnie związków mieszanych. Wychodząc naprzeciw potrzebom tych osób, Unia zgodziła się nawet, by mogli oni wybierać kraj, wedle prawa którego chcą przeprowadzić rozwód. W tej sytuacji odpowiedź negatywna na pytania ankietera, czy zgodziłbyś się na małżeństwo córki z Arabem, świadczy raczej o zdrowym rozsądku Polaków, a nie o braku tolerancji.

Warto tu przypomnieć, co znaczy słowo tolerancja. Według słownika to poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń i wyobrażeń różniących się od jego własnych. Czy fakt, że za kogoś nie chcę wydać córki, świadczy o tym, że tego kogoś nie szanuję?

Profesor Jacek Chołówka twierdzi, że w pewnej minimalnej dozie każdy powinien być tolerancyjny, to jest taki powszechny moralny obowiązek, natomiast w jakim stopniu ma być tolerancyjny, to już jego indywidualny wybór. No właśnie, może warto odczepić się od narodu i zająć się sobą. Wtedy i naród będzie lepszy.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE