Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Sezon na Kaczki

Waldemar Łysiak

Spójrzmy prawdzie w oczy: to nie Adam Michnik, jak sądzi wielu, jest największym szkodnikiem III RP, lecz Kaczyński Jarosław, który szkodził, szkodzi i szkodzić będzie póki mu w piersiach tchu nie zabraknie, ten typ tak ma. I całe to wspierające go antysalonowe „bydło”(jak celnie określił profesor) też tak ma. Wszyscy pamiętamy serię katastrofalnych powodzi, które partia Pis sprowadziła na ziemię ojczystą, i wszyscy wiemy, że tylko dane powodzianom przez premiera Tuska obietnice pomocy, które z pewnością zostaną kiedyś zrealizowane, zezwoliły tym nieszczęśnikom przetrwać w zadowalającej kondycji psychicznej. Bolesny jest również dla każdego patrioty upadek polskiego futbolu wskutek perfidnego sPiSku „kaczystów” nienawidzących biało–czerwonych barw. Gdyby nie wybitny środkowy, Donaldinho, można byłoby dziś spokojnie mówić, że Polska ma samych „kelnerów” udających piłkarzy, samych amatorów udających trenerów i samych łapowników udających arbitrów, lecz jak długo genialne kaszubskie „trzy w jednym” da nam zachować dobre samopoczucie piłkarskie, futbolową godność?

Sytuacja jest tym bardziej trudna dla „Donka”(środkowego napastnika/sternika/ławnika), że faszysta Kaczor raz po raz rzuca na eleganckie stadiony hordy pijanych kiboli, co szerzą spustoszenie i gwałt, rozpędzając platformerskie hufce mundurowe niczym kupę pierza. Świat przygląda się ze smutkiem tej inwazji barbarzyńców na bezbronnych europejczyków, ale ponieważ ma własne duże kłopoty (z niesforną „multikulturowością”) — nie może nam udzielić NATO–wskiego wsparcia. Dlatego szukamy otuchy u „przyjaciół Moskali”— ci zawsze byli gotowi „za naszą i waszą wolność”.

Tragedia rodzimego budżetu (megadeficyt) i długu publicznego (bolesne przekroczenie bariery 55% w relacji do PKB), antysamorządowy i antyrozwojowy kurs władz, silny spadek czytelnictwa (VAT na książki) i poziomu wyższego nauczania (czołowe polskie uczelnie w piątej setce światowego rankingu), kolejnictwo i lecznictwo przeżywające zupełną rozsypkę, brak autostrad na turniej Euro i piosenek na konkurs Eurowizji — wszystko to dotyka ojczyznę dlatego, że nikt w porę nie zapuszkował Kaczorów i nie wytrzebił całego ich zaplecza. Oczywiście, trudności dalekobieżne (zbyt duży dystans, liczony tysiącami mil) sprawiają pewien kłopot przy próbach udowodnienia, że za azjatyckie tsunami, amerykańskie trąby powietrzne i arktyczne topnienie lodowców odpowiada Jarosław Kaczyński (znając bezkompromisowość Wojciecha Czuchnowskiego, Stefana Niesiołowskiego, Tomasza Lisa, Moniki Olejnik i całej TuskVision Network, można mieć nadzieję, że uczciwi ludzie nie przestaną badać oraz demaskować pisowskich fluidów deregulujących klimat globalny czy powodujących katastrofy naturalne) — jednak co do szalejącej nad Wisłą drożyzny nie ma już żadnej wątpliwości: Kaczor! Znaczy: guilty, winawat. Wielce szanowany pan profesor (prawicowo–jaskiniowi niegodziwcy mówią o nim: Władysław „Bydło”–Bartoszewski, twierdząc, iż jest „pseudo profesorem”, „profesorem mniemanym”, „profesorem rehabilitowanym zero fakultetowym”, bo według nich nie posiada nawet magisterium) mógłby może również udowodnić, dzięki swoim międzynarodowym koneksjom (i tym samym kolejny raz potwierdzić swój naukowy tytuł), że Jarosław K. był pupilem Osamy ben Ladena, co wydawniczy przyboczny pana profesora, Michał Komar, bez trudu ubrałby w rymy, parafrazując klasyka („Szpota” Szpotańskiego):

„Osama mu wpajał reguły i normy

Terroru, by niszczyć mógł etos Platformy”.

Rodzimy Kościół dwojga imion — moherowy toruński (Rydzyk) i postępowy pieroński (Pieronek) — też ma duże kłopoty ze strony nieodbitego bliźniaka, bo nachalna „sekta smoleńska”(tak sumiennie zdiagnozowana w „Newsweeku” przez lewicowego eksprawicowca Cezarego Michalskiego) jest herezją upierdliwą do niemożliwości. Jej brunatne marsze z pochodniami korodują system demokratyczny niczym rdza, a jej znicze i kwiaty zaśmiecają chodniki gorzej od psich kup, przez co władze tracą czas plus grosz na uprzątanie tych dewocyjnych objawów „nekrofilii”(jak celnie określił żałobę niedosmoleńszczonego bliźniaka pan profesor). Trzeba z tym, kurde mol, zrobić wreszcie definitywny porządek, bo jakiś „Ordnung muss sein” nie tylko na autonomicznym Śląsku, lecz w całej Polszy!

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy