Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Jak mocno złupi nas inflacja?

Piotr Gabryel

„Jastrzębie” wreszcie pokonały „gołębie” i ruszyły na ratunek orłu. Orłu z awersu polskiego złotego

Rzecz jasna nie wiadomo, czy owi jastrzębio nastawieni członkowie Rady Polityki Pieniężnej, którzy – późno, bo późno, ale przecież lepiej późno niż wcale – pospieszyli z pomocą naszej narodowej walucie, dadzą jeszcze radę uchronić nas przed wysoką inflacją. Wiadomo za to, i to ponad wszelką wątpliwość, jak gorzko smakuje taka wysoka, galopująca inflacja.

Szczególnie dobrze wiedzą o tym ci, którzy na własnej skórze przeżyli cenowe konwulsje bankrutującego PRL, z apogeum na przełomie lat 80. i 90. Ci, którzy przetrwali w Polsce rok 1989, gdy szalejąca inflacja wyniosła grubo ponad 600 proc., albo rok 1990, gdy otarła się o 250 proc. Czyli czasy, gdy hiperinflacja wprost z dnia na dzień pożerała nasze i tak mizerne pensje.

Teraz oczywiście o inflacyjnym zagrożeniu o tej skali nie ma mowy, ale przecież wystarczy świadomość, że nasze dochody i oszczędności tracą na wartości – jak obecnie – prawie 5 proc. rocznie, by włos zaczął się jeżyć na głowie.

W związku z powyższym bardzo martwiło dotychczasowe stanowisko Rady Polityki Pieniężnej, która szczególnie niemrawo zabierała się przy okazji tego skoku inflacyjnego do wypełnienia swoich ustawowych obowiązków, czyli dbania o stabilność polskiej waluty. Na szczęście, mam nadzieję, „jastrzębie” wreszcie niepodzielnie wzięły w RPP górę nad „gołębiami” i na dobre wyrwały złotego z ich szponów, co sprawi, że niedawna, karygodna zachowawczość należy już do przeszłości. A gdyby tak jeszcze rząd Donalda Tuska nie komplikował pracy bankowi centralnemu i jego radzie, można byłoby mówić o prawdziwej satysfakcji. Niestety, obawiam się, że na to w najbliższym czasie nie mamy co liczyć.

I nie chodzi w tym wypadku wyłącznie o utrudniającą prowadzenie zrównoważonej polityki monetarnej politykę fiskalną pań-stwa, czyli – mówiąc w największym skrócie– o uporczywe nieobniżanie w wystarczającej wysokości i wystarczającym tempie deficytu w finansach publicznych. Chodzi bowiem także o gwałtownie rosnące w ostatnich miesiącach – dodajmy: przedwyborczych miesiącach – płace pracowników przedsiębiorstw należących do państwa, co przecież nie może się odbywać bez co najmniej milczącej zgody polityków koalicji rządzącej.

A, jak wiadomo, każda toczona na dwóch frontach walka – w tym wypadku z uczestnikami rynku oraz z własnym rządem – z reguły kończy się marnie. Co to mogłoby oznaczać w tym wypadku, gdyby tak miało się skończyć, aż strach spekulować.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Wojciech Romański

W smoczym kręgu