Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

27/06/2009 KAZIMIERZ MARCINKIEWICZ Z NARZECZONA IZABELA PHOTO: PRZEMYSLAW JACH / SE / EAST NEWS

Celebryci zamiast potwora z Loch Ness

Paweł Burdzy

Jak co roku zbliża się. Nieodwołalnie. Pewnie. Z każdym dniem. Sezon ogórkowy. A wraz z nim oni

Nawet najlepsze dzienniki, stacje radiowe i telewizyjne muszą czasami spuścić z tonu. Nie da się grzać cały czas czerwonymi czy żółtymi paskami na ekranie. Idą wakacje, uwaga widzów, słuchaczy i czytelników słabnie, wolą grillować, niż wnikać w skomplikowaną strukturę współczesnego świata. Wiadomo, liczba katastrof, klęsk żywiołowych oraz cieląt z dwoma głowami jest dość ograniczona. Zaczyna się więc kreacja. I przychodzą oni – mniej udani lub nieudani celebryci, aktorzy i ludzie o nieokreślonych zawodach, „znani z tego, że są znani”.

A także – obowiązkowo – politycy obecni, byli politycy i inni „byli”, tęskniący do widoku własnej twarzy „na szkle”.



Bez Lecha ciężko

Lato 2010 roku to był pierwszy sezon ogórkowy bez śp. prezydenta Kaczyńskiego. W poprzednich latach niemal każdego dnia z prezydenckich słów wybierano lapsusy i nieścisłości, nad którymi pastwili się telewizyjni spece od polityki. Każda niezręczność, choćby odwrócona flaga na limuzynie, urastała do problemu. Co można nawet zrozumieć, bo kolejna „gafa” była wszystkim, co udało się wcisnąć na czerwony pasek „pilne”. I choć wciąż jeszcze pozostaje Jarosław, dla wielu to jednak nie to samo...

Ze względu na katastrofę smoleńską, związanymi z tym traumą i wyborami prezydenckimi, ostatni sezon ogórkowy był krótszy i mniej ekstremalny. Czerwiec, lipiec – wybory, powódź, a nawet kilka. Ale w końcu „ile można”? Hasło do sezonu rzuciła pierwsza dama Anna Komorowska, dając susa w chłodne wody Bałtyku, co uwiecznił na okładce „Super Express”. Niepotrzebni byli w Warszawie związkowcy ze Śląska czy byli stoczniowcy, aby zablokować Ministerstwo Gospodarki. Jak donosił „Fakt”, wystarczył źle zaparkowany jaguar Kingi Rusin. Renata Beger miała sobie wstrzyknąć botoks, a pisarka Grochola doradzała piosenkarce Górniak, jak wygrać „Taniec z gwiazdami” (w tym czasie drugi tabloid zajął się coachingiem Andrzeja Gołoty). Aha, no i jeszcze aktorka ze spotów PO/PiS Cugier-Kotka, która pochwaliła się SMS-ami od posła Kurskiego („Pamiętam o Tobie. W najgorszym wypadku Pani Poseł. Choć prezes wolałby jakiś dobry teatr dla Ciebie”). Poza tym morderca szaleniec z Rybnika, Andrzej Łapicki z młodziutką żoną, żużlowiec Gollob, jego żona i kredyty, ale to już banał.

Nie zabrakło oczywiście Dody, bo akurat w lecie zaczynał się dramat pt. „Nergal w szpitalu na białaczkę”. Piosenkarka poważnie potraktowała śmiertelne zagrożenie ukochanego, o czym świadczy fakt, że ze strachu o niego poświęciła się i zrezygnowała – na znak zaprzestania drwin ze śmierci – z… tarzania się w trumnie podczas trasy koncertowej. Późniejsze zaangażowanie Dody pokazało, że traktuje ona swoje wyzwanie bardzo poważnie – spędzała ze schorowanym narzeczonym każdą chwilę, co pieczołowicie odnotowywały „Fakt” i „Super Express”, a nawet stacje koncernu TVN. Ale ta bajeczka nie skończyła się happy endem: Nergal wyzdrowiał, otrząsnął się i zostawił białogłowę. Takiej gratki media nie przepuściły: o Dodzie i Nergalu znów było głośno.

Ogóry A.D. 2011

Ogórkowy sezon to żniwa dla wszelkiej maści PR-owców, medialnych doradców i innych szarlatanów od wizerunku. Konkurencja jest wtedy mniejsza, łatwiej przebić się na czołówkę. Wiedzą o tym PR-owcy różnych telewizyjnych show, którzy wtedy zaczynają nakręcać atmosferę przed kolejnym wydaniem „Tańca z gwiazdami” czy innego „Mam talent”. A gdy już kompletna plaża, od czego jest archiwum? Fama niesie, że dwa najpoważniejsze polskie tabloidy mają w swoich zasobach fotki „na wszystkich” i tylko czekają na odpowiedni moment, by odpalić tę czy inną sensację. Czas zastanowić się, co nas czeka w najbliższej przyszłości. Jednak trzeba pamiętać, że w tym roku „ogórki” potrwają pewnie ledwie do połowy wakacji, a i to nie wiadomo. Sytuacja gospodarcza nie najlepsza, za pasem wybory parlamentarne.

1. Ustawka rządowa


Od 1 lipca zacznie się polska prezydencja w Unii Europejskiej. Więc pewnie będą brylujący premier, prezydent i minister spraw zagranicznych, poklepywanie po plecach, uśmiechy, muślinowe suknie, ech… Dyskretny urok europejskiej burżuazji. Nie na darmo – jak się dowiadujemy – MSZ wydało ponad milion euro w Brukseli na agencję PR, która ma promować polską prezydencję w świecie. Wrzutek medialnych na pewno nie zabraknie. I gdyby tylko ci biedacy z Afryki Północnej uspokoili się na te pół roku i nie przypływali do Europy na swoich tratwach, tak brudni i wychudzeni, tak mało fotogeniczni… Wszystko byłoby cacy.

2. Ustawka TVN

Najbliższe tygodnie to żniwa z ziaren zasianych przez PR-ową obsługę celebrytów. Działy promocji będą starały się wylansować jesienne „hity” ramówek stacji telewizyjnych. Najlepsza jest w tym promocja TVN, więc będzie się działo na froncie telewizyjnym. Bo Joanna „Dżołana” Krupa ma wygryźć Katarzynę Skrzynecką z „Tańca z gwiazdami”, a Robert Kozyra – Wojewódzkiego z „Mam talent”. Do jesieni będziemy zapewne zasypywani tymi newsami – co program, to gwiazda, konflikt – sztuczny czy prawdziwy.

3. Polskie blondaski

Będzie też w sezonie ogórkowym o kurczącym się rynku pracy i zaciskaniu pasa. Oczywiście w show-biznesie. Świadczą o tym kolejne „gwiazdy” powracające nad Wisłę po wojażach w Hollywood. Alicja Bachleda-Curuś z dzidziusiem Colina Farrella już szlaja się po polskich telewizjach, a może dotrze do „X Faktora”. Z kolei Marta Żmuda-Trzebiatowska ma problem, bo film nakręciła, ale ten nie wejdzie na ekrany. Weronika Rosati też chyba między Odrę a Bug wraca. Z kolei „Dżołana” Krupa nakręciła po swoim polsku coś dla filmu, ale wycięli. Fluktuacja na rynku pracy zdaje się dławić rozkwit karier Tomasza Kammela i Krzysia Ibisza, bo „Superak” i „Fakt” robią u nich za headhunterów.

4. Kazio and Isabel

Czy powrócą do nas Kazio Marcinkiewicz i Isabel? Ten pierwszy już zaczął na nowo chadzać do TVN24 – mówił coś z mądrą miną o „błędzie wawelskim”. A jego żona? Wpis na blogu z 28 marca br. stanowi pewną zagadkę. Pierwsze zdanie: „Londyn potrafi promować dzielnice, których reputacja podupada bądź są mało atrakcyjne lub zaniedbane” wskazywałoby na głębszą refleksję architektoniczno-urbanistyczną. Potem są jednak zdania od drugiego do czwartego: „I tak Shepherd’s Bush stał się trendy, ze względu na największy w centrum shopping centre Westfield. W sam raz na deszczową pogodę. Wszystkie modne sklepy pod jednym dachem”. Hm… A więc jednak kozaczki. Albo kozaczkees.

5. Przystawki rządowe

Życie Bartka Arłukowicza czy Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Michał Kamiński – zapewne opowie o swojej ciężkiej pracy i zbrodniach popełnianych na nim przez członków Prawa i Sprawiedliwości. Także inni, nowi i starzy, jeśli dobiją do rządzącej Platformy, trafią do kolorowej prasy, gdzie „tylku u nas” otworzą się na nowo przed czytelnikami.

6. Rezerwa prokuratorska

W tej kategorii: największa niewiadoma. Bo i występy w niej anonimowe – ze zredukowanym do pierwszej litery naz-wiskiem. Tutaj mogą być prawdziwe niespodzianki. Mam kilku swoich faworytów, na czele listy – mecenas Dubieniecki młodszy. Mąż Marty Kaczyńskiej, bohater sezonu ogórkowego A.D. 2010, jako normalny celebryta już chyba nie wróci. No chyba że na tydzień przed głosowaniem w kajdankach, wprowadzany na komisariat za jakieś tam historie biznesowe, w świetle kamer, które wzięły się tam, nie wiadomo skąd.

7. Winiarz z Biłgoraju

Kiedyś bez problemu pierwsze strony w „Superaku” czy „Fakcie” oraz różne TVN-owskie „Kropki nad i…”, a teraz… nędza. Jakaś notka na którejś tam stronie. A tymczasem chciałoby się czasem poczytać strumień świadomości Sztukmistrza z Biłgoraju, szerokim gestem, haustem, a jak! Jak ten wpis z jego bloga, w którym wali chłopakom po oczach niczym dawny arystokrata: „A przed kolacją lot balonem nad suwalskim parkiem krajobrazowym. Lot wspaniały, choć nie mogliśmy wylądować – wciąż nas znosiło nad las, co przy słabym wietrze wymagało pomocy z zewnątrz (…) I kolacja przy kominku (noce już zimne); sandacz dziki z Wiżajn – dziś nie z rosołu i pieca – po prostu smażony, świeża zielona fasola z oliwą i parmezanem oraz brizol na koniec; młoda wołowina cienko krojona rzucona na rozgrzane masło na chwilę, do tego oddzielnie duszona cebula – też na maśle. Na deser lekko podgrzane czarne porzeczki podane z ryżem gotowanym na wiejskim mleku, a do tego wybitny wybór win. Do ryby chablis z piwnicy Pica, pachnący wilgotną piwnicą, a przy tym pełny, tłusty burgund, dalej do fasoli – zupełnie genialne węgierskie rubino na bazie merlota: bardzo zrównoważone, czereśniowe. I wreszcie do mięsa saint-emilion z 1998 r. – wprost zachwycające z przewagą czarnej jagody w smaku. Do deseru nalewka z głogu – farmaceutyczna w smaku”. Ot, dyskretny urok polskiej klasy lekko półwyższej. Choć jako wysublimowany kolekcjoner ryjów, były winiarz z Biłgoraju, były poseł i wodzirej „przemysłu pogardy” powinien wiedzieć, że w jego relacji są pewne braki. Co ze stolcem? A wiatry były? Wzdęcia? A mocz oddawany regularnie? Kto jak kto, ale pan jako arbiter elegancji powinien wiedzieć, że żaden memuar prawdziwego arystokraty życia nie jest pełny bez pewnej dozy dekadencji.

Żeby nie kończyć smutnie, ale dumnie – jeszcze naukowy (tak go reklamują) raport „Super Expressu” sprzed jakiegoś czasu, który nie pozostawia wątpliwości: „Polki mają najpiękniejsze piersi w Europie”. Nie zwisają, nie flaczeją, miseczka C… Słowem, tak trzymać. Znaczy wisieć… Eee… Raczej jędrnie stać. Na pewno warto pociągnąć. Ten temat, oczywiście.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe