Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Portale dla oszczędnych

Matylda Młocka

Wciąż niezbyt zasobne portfele Polaków powodują, że coraz więcej ciekawych ofert możemy znaleźć w Internecie

Jakiś czas temu postanowiłem odwiedzić przyjaciół w stolicy. Szukając transportu, trafiłem na stronę internetową Ekokurierzy.pl i znalazłem ofertę przewozu z Olesna do Warszawy za 30 zł – opowiada Wojciech Kochel, 25-letni absolwent resocjalizacji. – Dojechałem szybciej i zapłaciłem mniej, niż gdybym podróżował PKP – cieszy się mieszkaniec Olesna.

Ekokurierzy.pl to nowy portal, na którym odbywają się aukcje usług kurierskich. Jeśli ktoś ma wolne miejsce w walizce, bagażniku czy na fotelu pasażera, to rejestruje się na stronie i wystawia to miejsce na aukcji. W ten sposób ktoś jadący z Warszawy do Gdańska albo lecący do Londynu może za niewielką opłatą przewieźć czyjąś paczkę.



Skąd pomysł na stworzenie takiego portalu? Jak twierdzą Bartosz Ladra, Mateusz Duda, Sebastian Ferdyn i Szymon Kruba, młodzi absolwenci, którzy założyli portal Ekokurierzy.pl, chcieli pomóc ludziom zaoszczędzić.

– Ceny paliw idą w górę, więc pomyśleliśmy, że można stworzyć stronę, za pomocą której internauci będą mogli się dogadać i dzięki temu taniej coś wysłać lub gdzieś pojechać – tłumaczy Mateusz Duda. – Wystarczy zarejestrować się na naszej stronie, uzupełnić swój profil i napisać, dokąd najczęściej jeździmy – dodaje. – Ludzie zawsze jeździli autostopem. Ale dzięki tego typu portalom nie muszą już wychodzić na stację benzynową czy ruchliwą ulicę. Podwiezienie mogą sobie zapewnić przez Internet – dodaje Maciej Żakowski, socjolog z SWPS, który jest entuzjastą tego typu rozwiązań, bo ludzie mogą sobie wzajemnie w ten sposób pomagać.

Wymień się ubraniem

Tani transport to jednak niejedyny sposób na szukanie oszczędności i pomaganie sobie. Ci, którzy na wiosnę chcą odświeżyć garderobę, nie wydając przy tym ani złotówki, mogą wybrać się na tzw. swap party, które polega na wymienianiu się używanymi ubraniami.

Dotychczas takie imprezy cieszyły się popularnością przede wszystkim wśród Amerykanów i Brytyjczyków. W Polsce moda na wymianę ubrań zaczęła się ok. trzech lat temu. W tamtym czasie w klubach i kawiarniach największych polskich miast odbywały się pierwsze zloty fanów bezgotówkowej wymiany odzieży. Dziś wymieniają się wszyscy, a zwłaszcza młodzież.

– Mam dużo ciuchów, które już nie mieszczą się w szafie. Dzięki temu mam możliwość wymienić coś, czego już nie noszę, na zupełnie nową rzecz – opowiada Natalia Poniatowska, licealistka z I LO w Bytomiu, która już dwa razy brała udział w takiej „wymiance”. Ostatnio namówiła jeszcze koleżankę i razem pojechały na swap party do galerii Retro w Katowicach. Zabrały ze sobą dwie walizki ubrań. W Katowicach ubraniami wymieniały się jednak nie tylko licealistki.

– Nie wiedziałam, jak wyglądają tego typu wymianki, dlatego zabrałam ze sobą tylko dziesięć rzeczy, głównie bluzek, ale udało mi się wymienić bluzkę na marynarkę i dwie bluzki na fajną skórzaną kurtkę – cieszy się Agnieszka Polańska, studentka, na co dzień prowadząca blog o modzie. – Koleżanka wyczytała w gazecie, że będzie coś takiego. I przyjechałyśmy, żeby zobaczyć, na czym to wszystko polega – mówi 50-letnia Ewa Słocińska z Sosnowca.

Swap party odbywają się w całej Polsce. Uczestnicy informują się o kolejnych edycjach za pośrednictwem strony Szafa.pl. Spotkania są organizowane zarówno w wynajętych salach, jak i w prywatnych mieszkaniach. W zależności od miejsca uczestników obowiązują bilety wstępu. Zazwyczaj są one w cenie od 2 do 15 zł. Organizatorzy zapewniają jednak, że rekompensatą za płatny wstęp jest gwarancja wybierania wśród czystych i niezniszczonych ubrań.

Coraz częściej są to imprezy, podczas których można wymieniać tylko odzież w konkretnym stylu. Second hand galeria Retro w Katowicach organizuje na przykład wymiany ubrań w stylu vintage. Dlatego biorą w nich udział także ludzie kompletujący garderobę dla aktorów Teatru Śląskiego czy teatru Gry i Ludzie.

Pomysłodawczyniami tych wymianek są Luiza Domber i Katarzyna Jaworska. Pierwsze śląskie swapy organizowały, jeszcze zanim rozpowszechniła się moda na wymianę ubrań. Zaczynały od namawiania znajomych i wywieszania ogłoszeń na ulicach Katowic. – Dlaczego nie wyjść ludziom naprzeciw i nie pomóc im pozbyć się tego, co zalega w szafie? – pyta Luiza Domber.

Bez względu na to, czy dojdzie do wymiany, czy nie, wszystkie uczestniczki zgodnie przyznają:

– Na takich imprezach jest dużo oryginalnych, niepowtarzalnych rzeczy. Wiktoria Anczuk z Radzionkowa dodaje, że kupując w galeriach, ryzykujemy, iż za chwilę spotkamy panią, która będzie miała identyczną bluzkę.

Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, tłumaczy popularność tego typu imprez: – Ubrania są coraz droższe, a na takich wymianach można za darmo nabyć naprawdę dobrej jakości rzeczy. Ludzie lubią też nowinki i szukają jakiejś odmiany. Sklepy internetowe czy galerie handlowe już się przeżyły. A przy takiej wymianie ubrań można nawiązać też nową znajomość. Nie jest to takie bezosobowe jak kupowanie w sklepie.

„Kasia dobrze zna niemiecki, więc Basia korzysta z jej pomocy i za darmo uczy się języka. Z drugiej strony Kasia pobiera u Adama bezpłatne lekcje gry na gitarze. Wszyscy pomagają sobie wzajemnie” – taka informacja pojawia się na stronie głównej portalu Bankczasu.org. To jedna ze stron internetowych, przy pomocy której ludzie wymieniają się swoimi umiejętnościami i wolnym czasem.

Twórcy zachęcają internautów do pomocy słowami: „Wyobraź sobie, że masz dwie godziny wolnego w czwartek po południu. Możesz w tym czasie zrobić zakupy dla pani Janiny, która właśnie szuka kogoś do pomocy. Możesz także znaleźć Carlosa oferującego naukę gry na gitarze, jeśli tylko masz ochotę nauczyć się grać.

W Banku Czasu niezależnie od wykształcenia czy wieku każdy ma do zaoferowania pewne umiejętności lub czas, które są potrzebne innemu członkowi”. Użytkowników nie trzeba jednak specjalnie zachęcać. Coraz więcej ludzi rejestruje się na portalu, oferując to, co może robić w ramach swojego wolnego czasu.

I co najważniejsze, niepotrzebne są do tego pieniądze.

To się opłaca


Sieoplaca.pl to inny portal, przy pomocy którego można podszkolić język obcy, nauczyć się tańczyć czy jeździć konno.

– Każdy oferuje to, co potrafi. Najczęściej przewija się nauka języków obcych, taniec, a w sezonie zimowym jazda na nartach. Można też skorzystać z ofert korepetycji, a nawet nauczyć się języka migowego czy szydełkowania – wyjaśnia Jakub Dziedzina z portalu Sieoplaca.pl.

Olga, studentka Akademii Muzycznej z Poznania, zamieściła ogłoszenie: ,,Oferuję naukę gry na skrzypcach. W zamian chętnie pouczę się angielskiego i jogi”. Użytkownik o pseudonimie Dexter proponuje: ,,Oferuję swoją pomoc w poznawaniu tajników kulinarnych, sportów walki oraz squasha. Pomogę również w zagadnieniach związanych z informatyką. Zainteresowany jestem wspólną nauką tańca, poradami prawno-księgowymi i informacjami na temat psychologii społecznej. Chętnie poznam tajniki masażu”.

Zdaniem Izabeli Kielczyk użytkowników tego typu serwisów kusi nie tylko oszczędność pieniędzy, ale i czasu. – Dziś, gdy czasu mamy coraz mniej, chętnie korzystamy z tego, że ktoś chce go nam tak po prostu poświęcić – tłumaczy.

Jakub Dziedzina dodaje, że widać to nawet na portalu, który tworzy. – Jeszcze niedawno zamieszczaliśmy 50 rodzajów zgłoszonych umiejętności, a dziś jest ich już ponad 120.

Kwestia zaufania

Czy jednak tego typu pomoc jest rzeczywiście w naturze Polaków? Z przeprowadzonych w 2010 r. przez CBOS badań „Zaufanie społeczne” wynika, że duże i nieograniczone zaufanie Polacy mają jedynie do członków najbliższej rodziny. Aż 72 proc. badanych uważa, że w kontaktach z innymi ludźmi należy zachować ostrożność. Tylko 26 proc. Polaków jest zdania, że większości ludzi można ufać. 32 proc. z nich stwierdziło, że ma zaufanie do nieznajomych, których spotyka na co dzień, a prawie 50 proc. nieznajomym po prostu nie ufa.

Być może jednak potrzeba oszczędzania i związana z tym pomysłowość zwiększy zaufanie społeczne między Polakami. Żeby zostawić komuś pod opieką swoje dziecko albo powierzyć mu swoje pieniądze, aby zrobił zakupy, trzeba mu choć trochę wierzyć. Zdaniem socjologa Macieja Żakowskiego Polacy znani są z umiejętności radzenia sobie w sytuacjach, kiedy trzeba oszczędzić pieniądze albo razem stać w kolejce po mięso. Teraz mają do dyspozycji Internet, więc zaczęli go wykorzystywać. – Kryzys wymusił na nas ograniczenie wydatków, a postęp technologiczny sprawił, że możemy sobie wzajemnie pomagać na tak szeroką skalę – tłumaczy socjolog z SWPS.

—Współautor Monika Gębala

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej