Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Świat bez solniczek niszczących zdrowie ludzi

Rafał A. Ziemkiewicz

Buenos Aires podjęło walkę z solniczkami. Drobiazg, a tak w swym idiotyzmie symboliczny, że nie można o nim nie napisać

Konkretnie, władze municypalne argentyńskiej stolicy zakazały ustawiania solniczek w restauracjach na stołach, i w ogóle na widoku klienta. Przejęły się bowiem raportami o wzroście zachorowań na nadciśnienie i inne cywilizacyjne choroby, za które – zdaniem lekarzy – odpowiada zła dieta, w tym między innymi nadużywanie soli.

Wzięły też pod uwagę badanie, iż przeciętny konsument tak się przyzwyczaił solić potrawy, że machinalnie sięga po solniczkę, zanim jeszcze skosztuje, co ma na talerzu. Nowe prawo pozwala kelnerowi przynieść sól dopiero, gdy klient wyraźnie jej zażąda.



Zdaniem inicjatorów ustawy, ma to zmienić nawyki. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że skoro ludzie mają takie, a nie inne przyzwyczajenia, to tylko kelnerzy będą mieli więcej biegania. Ale nie traćmy wiary w reformy na samym ich początku; nowelizacja uściśli być może, że solniczki zażądać trzeba nie raz, a trzy razy, może też wprowadzi jakieś utrudnienie, może ustanowi specjalną inspekcję solną, która będzie sprawdzać, czy klient naprawdę skosztował potrawy i żąda soli rzeczywiście dla poprawienia smaku, a nie tylko w zgubnym dla zdrowia odruchu…

Tak poważnie, proszę państwa, to przyczyną, dla której współczesny człowiek spożywa kilkanaście razy więcej soli niż jego pradziadek i niż jego organizm potrzebuje, nie jest bynajmniej żaden nawyk. Przeciwnie, ten nawyk, jeśli rzeczywiście mamy z nim do czynienia, jest tylko skutkiem. Skutkiem otępienia smaku, spowodowanego spożywaniem żywności produkowanej przemysłowo. To ona właśnie pełna jest soli i zresztą licznych innych znacznie bardziej szkodliwych dla zdrowia konserwantów. Sól dodawana jest w dużych ilościach do chleba, do wędlin, do wszelkiego rodzaju mas hamburgerowych i „wurstowych”, nadzień, snacków i chipsów, ale także i uchodzących za „zdrową żywność” produktów sojowych. I to zarówno tych na bazie tofu, jak i tych z tzw. tekstury, którą w tradycyjnych kuchniach azjatyckich traktuje się jako odpad z produkcji sosu sojowego, nadający się tylko na paszę dla świń.

Soli dodaje się do wszystkiego w bród, bo tak wygodniej, bo konserwuje produkt, bo wreszcie, jeśli dodać jej mniej, klient, przyzwyczajony do smaków wzmacnianych „polepszaczami”, intensywnych, uznałby potrawę za mdłą i ani myślał po nią sięgnąć.

Jest problem? Niewątpliwie. Ale czy schowanie solniczek cokolwiek pomoże w jego rozwiązaniu? Oczywiście, że nie. To, co ktoś tam sobie dosypie z solniczki do tej chemicznej symfonii, którą ma na talerzu, to w ogólnym rozrachunku naprawdę mały pikuś. Ale solniczkę schować łatwiej, niż cokolwiek na poważnie zaradzić.

A teraz temat na doktorat lub felieton: podobieństwa pomiędzy argentyńską krucjatą antysolniczkową a sposobami, jakimi poważne instytucje państwowe i międzynarodowe wsparte przez najhałaśliwszych ideologów rozwiązują, na przykład, problemy spowodowane pomysłami niejakiego Keynesa.

No, ale ten felieton ja pisałem i publikowałem już wielokrotnie…

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej