Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Kto wygra wybory – przegra?

Piotr Gabryel

Nie chciałbym być w 2012 roku w skórze szefa zwycięskiej partii. A tym bardziej – w skórze polskiego podatnika

Partia, która wygra nadchodzące wybory, będzie musiała przeprowadzić tak wiele tak niepopularnych zmian, że mogą ją one kosztować bardzo szybką utratę popularności. Tak szybką, że może utracić władzę na długo przed upływem kadencji. Albowiem, parafrazując sentencję ukutą przez Abrahama Lincolna, rząd może oszukiwać rynki przez jakiś czas albo jednego uczestnika rynku w nieskończoność, ale nie uda mu się oszukiwać rynków przez cały czas. I właśnie, jak się wydaje, ów czas prawdy nadchodzi, a przyszły rok będzie dla tych, którzy wówczas będą rządzili Polską, okresem sprawdzianu, jak sobie potrafią radzić w bolesnym zderzeniu z rzeczywistością.

Już w styczniu zaczną wypadać z szafy pierwsze trupy. Jeden po drugim. Jak choćby ten: do tej pory niezmienione (parlament ma czas na to tylko do początku 2012 r.), choć dawno temu uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z ustawą zasadniczą opłacanie przez budżet państwa (czyli przez pozostałych podatników) składek zdrowotnych rolników – zarówno tych, którzy mają pięć, jak też tych, którzy mają 500 ha ziemi.

Budżet zacznie też szybko odczuwać konsekwencje kreatywnej księgowości obecnego ministra finansów Jacka Rostowskiego. Czyli na przykład jego słynnych sztuczek z wypychaniem długów poza budżet, a nawet poza sferę finansów publicznych (choćby do Krajowego Funduszu Drogowego). Długów, które przecież i tak w końcu będą musiały zostać spłacone pieniędzmi podatników. Ciekawe, czy będą one pochodzić z nowych podatków?

Czkawką zacznie się również odbijać wyssanie niemal wszystkich funduszy rezerwowych – jak Fundusz Rezerwy Demograficznej – oraz przejedzenie innych budżetowych zaskórniaków, pochowanych kiedyś w różnych miejscach. Wskutek żarłoczności koalicji PO – PSL nie zostało już po nich nawet wspomnienie.

Na domiar złego po prywatyzacyjnym blitzkriegu ministra skarbu Aleksandra Grada (szkoda, że wszystkie uzyskane tą drogą pieniądze zostały przejedzone) do sprzedania, czyli do łatania budżetu pieniędzmi z tego źródła, także pozostało już naprawdę niewiele.

A zaprezentowany przez ministra Rostowskiego „plan” zejścia przez Polskę w 2012 r. z deficytem finansów publicznych poniżej 3 proc. Komisja Europejska już przecież określiła mianem mało realnego.

Zatem: partia, która wygra jesienne wybory parlamentarne i będzie formować rząd, musi być przygotowana na najgorsze. A z tą partią – chcąc nie chcąc – wszyscy polscy podatnicy.

Słowem: do zobaczenia w 2014 r. Kto przeżyje rok 2012 i 2013, ten żyć będzie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy