Najnowsza interwencja Uważam Rze

Cywilizacja

FOT.PIOTR GUZIK / FOTORZEPA

Świątobliwe prowokacje

Andrzej Horubała

Skremówkowaliśmy papieża, a jego naukę sprowadziliśmy do pochwały konsumpcji – oto jak zabiliśmy proroka

Starają się szokować. Okładka ostatniego numeru magazynu „Pressja” w bijącym po oczach żółtym kolorze krzyczy czarnym wytłuszczonym hasłem „ZABILIŚMY PROROKA” umieszczonym pod herbem papieża Jana Pawła II.

Ale herb tylko na pierwszy rzut oka jest niewinny, bo nagle dociera do nas, że litera „M” umieszczona pod krzyżem to żadne tam nawiązanie do Maryi, gdyż kształt swój bierze z logo McDonald’sa. A więc? Operacja na jednym z najdroższych symboli, by wyszydzić to, co zrobiliśmy z dziedzictwem Karola Wojtyły.



Nie inaczej działają „Pressje” – magazyn Klubu Jagiellońskiego w Internecie. Reklama ostatniego numeru na portalu YouTube. W warstwie dźwiękowej mocny głos papieża wzywający Ducha, by zstąpił i odnowił oblicze ziemi, w obrazku niechlujnie sfilmowane zabawy kuchenne prowadzące do wypieczenia papieskiej kremówki.

Skremówkowaliśmy papieża, a jego naukę sprowadziliśmy do pochwały konsumpcji i wspierania pleniącego się na polskiej ziemi liberalizmu. Takie to zabijanie Proroka zdaniem redaktorów maga-zynu miało miejsce. Na ziemi, tej ziemi, obok krzyży wyrosły żółte litery „M” na wysokich słupach.

M jak Maryja, M jak miłość, M jak McDonald’s.

Jest coś męczącego w strategii prowokacji przyjętej przez „Pressje”, coś, co budzi wątpliwości. Czy naprawdę powstanie każdego nowego środowiska musi odbywać się w atmosferze kreowanego na siłę skandalu? Najpierw „bruLion” – to jeszcze zrozumiałe, potem ochrzczony „bruLion”, czyli „Fronda”, później odprysk od „Frondy”, czyli magazyn apokaliptyczny „Czterdzieści i Cztery” z Rafałem Tichym czytającym manifest neomesjanistyczny w kostiumie Batmana. Wreszcie „Pressje”, młodsi bracia frondystów, od kilku numerów starający się przerysowaniem, przekroczeniem, krzykiem zwrócić na siebie uwagę.

O ile redaktorów debiutującej „Frondy” można było porównać do rozdokazywanych ministrantów, o tyle „Pressje” to raczej wesołe towarzystwo z duszpasterstwa akademickiego, które popisując się erudycją uniwersytecką, swobodnie dowcipkuje i dyskutuje na temat polityki i religii. A dyskusjom tym przypatruje się z portretu zawieszonego w salce katechetycznej dobrotliwie uśmiechnięty Jan Paweł II.

„Pressje” są w natarciu. Strategia prowokacji, choć czytelna, najwyraźniej działa. Jadwiga Staniszkis określa redakcję mianem najwybitniejszych młodych intelektualistów krakowskich. Ujęcia przez nich proponowane, akademickie smaczki, dodają koloru internetowym wpisom i rozmowom w kampusach.

Papieski numer „Pressji”. Atak na liberalizm i środowiska promujące w Polsce cztery R (religia, rodzina, rynek i rozsądek) omówił już w tekście opublikowanym w „Rzeczpospolitej” niezawodny Filip Memches, sugerując, że na łamach kwartalnika doszło do swego rodzaju ojcobójstwa: wszak większość członków Klubu Jagiellońskiego formowała się w Instytucie Tertio Millennio.

O potrzebie precyzowania pojęć tyczących się mesjanizmu na marginesie lektury profetycznych tekstów Michała Łuczewskiego pisała na swoim blogu Marta Kwaśnicka, jakby w ekspiacji za bałamutne wywiady o romantykach, jakie przeprowadziła dla magazynu „Czterdzieści i Cztery”.

Niemniej ciekawy jest ogólny wymiar pisma, bo przecież wzorem „bruLionu” czy „Frondy” chce ono zaistnieć jako koncept-magazyn, jako dzieło sztuki, przemawiające mozaiką wypowiedzi…

Fascynujący ton nadaje wstęp do numeru, będący pastiszem fenomenalnej książki C.S. Lewisa. Oto bowiem Krzysztof Mazur pisze go jako „Nieznany list starego diabła do młodego”.

Ileż skojarzeń, ileż intertekstualnych sygnałów, ileż znaczeń.

Po pierwsze, świetne nawiązanie do pierwowzoru, książki C.S. Lewisa sprzed 70 lat, będącej majstersztykiem rozważań na temat nawrócenia, a przede wszystkim mielizn, na jakie dusza człowieka może natknąć się w drodze do Boga. Czyż nie powinniśmy takich mielizn i zasadzek Krętacza strzec się, gdy uprawiać chcemy kult Jana Pawła II? Czyż ziemskie pragnienia, ziemskie naleciałości nie deformują tego, co winno wieść nas ku niebu?

Ale przecież ten gest Krzysztofa Mazura, sięgnięcie do pism C.S. Lewisa, czytać można także jako wyraz fascynacji atmosferą intelektualną w Anglii sprzed lat. Pisarze przeżywający gwałtowne konwersje, klimat dysput publicznych o wyższości papistów nad kościołem państwowym, radiowe spory i nocne spacery, rozmowy, które owocowały głębokimi nawróceniami. Chesterton, Tolkien, Evelyn Waugh, Eliot. Śluby, małżeńskie zdrady, upadki, przyjacielskie napomnienia. To wszystko, co w swej książce „Pisarze nawróceni” zawarł eksskinhead, a obecnie profesor filologii – Joseph Pearce – staje przed oczyma, gdy czyta się list Krętacza do Piołuna i myśli o fermencie intelektualno-duchowym, jaki ma miejsce w Krakowie.

Fakt, że Krętacz zajmuje się sprawą kultu Proroka, jest także wyraźną deklaracją redakcji: niektóre oblicza kultu Jana Pawła II pochodzą od Złego i do Złego prowadzą. Ale my, obdarzeni przenikliwością intelektualiści krakowscy, jesteśmy w stanie kult ten oczyścić i tak oczyszczony przedstawić do wierzenia. Sam Prorok i jego aktywność wyłączone zostają praktycznie spod krytycznej oceny. To, co złe, to dopiero recepcja, interpretacja, przeinaczenie i manipulacja wiernych i niewiernych.

Takie założenie oczywiście dość daleko odbiega od stanowiska „Christianitas” i Pawła Milcarka, który z okazji beatyfikacji Jana Pawła II starał się wskazać na to, co nieprzemijające w nauczaniu i posłudze Karola Wojtyły i co powinno stać się przedmiotem kultu czy też pamięci, jednocześnie nie tając swojego krytycznego stosunku do wielu jego czynów i słów.

A w geście „Pressji” brzmi szlachetne echo papieskiego wezwania do stawiania sobie wysokich wymagań, do podjęcia osobistego wysiłku i nawrócenia, ale jednocześnie przecież takie podejście oznacza, że mamy do czynienia z wypowiedziami wyznawczymi, a nie krytycznymi. I że skojarzenie z duszpasterstwem aka- demickim nie jest czystą złośliwością.

Jagiellończycy piszą tak, jakby kremówki, jakby flirt z mediami, jakby ekumeniczne spotkania czy złudzenia polityczne były sprawami od papieża niezależnymi, przypadkowymi… Traktują Jana Pawła jako wyrocznię, ostateczną instancję, superarbitra. Tak w sprawach mesjanizmu, ustroju gospodarczego, jak teologii ciała. Rzeczą intelektualistów jest tylko oczyścić aktywność papieską z fałszywych odczytań, pogłębić i się tym wszystkim ubogacić.

Dwa orzeźwiające kubły zimnej wody wylewają na quasi-akademickie rozważania autorzy działu „Papieski świat”. Oto duet harcowników Czabanowski – Skrzypulec, który zaprezentował ongiś koncept związany z postmodernistyczną „Solidarnością”, teraz przykłada klucz postmodernistycznej lektury do pism papieskich, wykazując absolutną płynność interpretacji i kwestionując w ten sposób wiele zabiegów uczonych egzegetów. Bo skoro słowa Jana Pawła II da się nagiąć do wielu ideologii, to może jednak, zamiast podpierać się kawałkami homilii i przemówień, sięgnąć głębiej, sięgnąć do źródeł? Może dostrzec jednak w papieżu kogoś, kto miał być przezroczysty, kto miał nie zasłaniać, kto miał wskazywać na coś mocniejszego, głębszego, trwalszego. Pytanie o fundament stawiają nam harcownicy, bo żonglerka cytatami – jak wdzięcznie i całkiem dowcipnie wykazują – to droga nie tyle donikąd, ile w wielu kierunkach naraz.

I drugi kubełek zimnej wody: zapiski żony prezesa Klubu Jagiellońskiego – Pauliny Mazur o życiu codziennym matki Polki. Notatka kończąca opowieść o mimowolnie zarysowanym heroizmie powszedniości: „Tata wraca późno. Wiadomo, we wtorki jest kolegium redakcyjne. Robimy numer o papieżu. O tym, jak ludzie nie przyjęli jego słów. Mówię ci, są świetne pomysły! Może jako młoda mama napiszesz coś o współczesnej rodzinie?”.

Bombowe – jak z C.S. Lewisa – podsumowanie szamotaniny, gdy z naszych oczu znikają najbliżsi, bo przecież jesteśmy stworzeni do wznioślejszych rzeczy.

I wreszcie gest morderczy w inny sposób: wklejka z fotografią Karola Wojtyły z roku 1939. Karol – portretowany przez Pawła Bielca –  19-letni, piękny, z wolą mocy wypisaną na twarzy, emanujący blaskiem boskiego geniuszu. Fotografia uzmysławiająca, jak wielkie zadanie staje przed każdym młodym polskim intelektualistą. Przezwyciężyć Wojtyłę? Zrozumieć go? Przekroczyć?...

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej