Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Dyżurny Strażak

Waldemar Łysiak

Kiedy "Kwach" się odchudza (dieta!) a "Waldek" robi się wszechobecny i złotousty - znaczy: wybory blisko. Im są bliżej - tym głośniej o PSL-u (exeplum burzorodna filipika posła Hofmana na temat "zdziczałych chłopów") i o krajowym sołtysie. Pewien wspominek odbija mi się tu czkawką:

Roku 1994 moi edytorzy i dystrybutorzy zaoceaniczni spełnili żądanie Polonii kanadyjskiej i ściągnęli mnie (siłą) do Kanady. Na lotnisku pompa jak z telewizji: czerwony dywan, orkiestra dęta, stroje ludowe, delegacje regionalne, transparenty, przemówienia - zgłupiałem. Ku mojemu zdumieniu sekundował tej inicjatywie rodzimy korpus dyplomatyczny, więc pierwszego dnia podpisywałem książki jako gość konsulatu w Toronto. Gdy rano limuzyna wiozła mnie z hotelu do konsulatu, zobaczyłem kolejkę wijącą się przez kilka ulic - zgłupiałem ponownie. Trzeci raz zgłupiałem nazajutrz, gdy urządzono koncert operowy na moją cześć, a czwarty raz tego samego dnia - gdy zmieniono mi nazwisko. Owego dnia wieczorem miało się odbyć moje spotkanie z Polonią, i dla tego celu przygotowano salę mieszczącą kilkaset osób, lecz blisko południa okazało się, iż chętnych są tysiące, błyskawicznie więc wynajęto gigantyczną halę Convention Center mieszczącą kilka tysięcy osób (a i tak nie wszyscy się zmieścili, chociaż gęsto obsiedzone były nawet wszystkie schody). Fetę rozpoczynało bombastyczne "announcement". Polonijny dygnitarz wszedł na kilkumikrofonową mównicę i wygłosił z emfazą:

-Drodzy Państwo, przybył do nas z ojczyzny nasz... [tu padło kilka apologetyzujących mnie przymiotników]... pisarz Waldemar Pawlak!

 

Cała sala, miast spodziewaną przez wodzireja ceremonii burzą oklasków - zareagowała buczeniem. Biedak się połapał i wykrztusił:

-Przepraszam... oczywiście Waldemar Łysiak!

Później, podczas nocnego bankietu, skonfudowani Polonusi tłumaczyli mi, że "kolega się schlał przed uroczystością, dla kurażu, wskutek tremy", co wydaje mi się lepsze niż gdyby miała to być tzw. "pomyłka freudowska", bo z dyżurnym salonowym koalicjantem Pawlakiem łączy nas tylko miłość naszych matek do ordynata Michorowskiego i ani grama więcej.

Strażak Pawlak, drugoplanowy szwarccharakter ze smutnej bajki III RP, to figura upiorna i w tym sensie symboliczna dla naszych losów za dwóch pierwszych dekad postpeerelowskich. Gasił ochotniczo niejeden antykomunistyczny i antysalonowy pożar. Latem 1991 (czerwiec) brutalnie odebrał Polskie Stronnictwo Ludowe antykomuniście Romanowi Bartoszcze (wcześniej SB zamordowała Bartoszczemu brata) przywracając nędzne tradycje ZSL-u. Latem 1992 (znowu czerwiec) nocą obalił (do spółki z Tuskiem i Wałęsą) antykomunistyczny rząd Jana Olszewskiego. Później wspierał Układ i Salon niejednokrotnie jako koalicjant rządowy, lecz dla kształtowania się charakterystycznego politycznego emploi Pawlaka decydujące były jego premierostwa (1992, 1993), a nie późniejsze koalicyjne wicepremierostwa. Ciekawostka: premierowski szczebel awansu "Strażaka" komentował już Marian Hemar:

"Zaczęła się ta farsa

Od której przechodzi mrowie,

Kiedy to premierostwem

Przewrócono mu w głowie.

Tego dnia, gdy w miedzianym

Ustaliło się czółku,

Że, panie, w polityce,

To jak w spółdzielczym kółku.

Tego dnia, gdy uwierzył,

Że, panie, nima mowy,

Że on, panie, załatwi,

Że on opatrznościowy".

Stał się Pawlak przysłowiowym już załatwiaczem na dwóch arenach: wewnętrznej i zewnętrznej. Na wewnętrznej (krajowej) załatwia rozliczne posady (od centralnych czyli ministerialnych, przez urzędowe czyli biurokratyczne, po prowincjonalne, czyli samorządowe) "samym swoim", ergo: stał się dla dosiębiernych pazernych (czyli wszystkich) "ludowców" istnym demiurgiem, figurą nepotycznie bezcenną - rzeczywiście "opatrznościową". Cała partyjna konkurencja (PiS, SLD) tudzież sitwa sprzymierzona (PO) jest święcie przekonana (i od czasu do czasu bez ogródek parska o tym w mediach), iż główną państwowo - twórczą ambicją PSL-u jest te kilka/kilkanaście tysięcy "stanowisk", ergo: "żłób", reszta (czyli RP) to furda - tzw. "racja stanu" gówno obchodzi tych, co pono "żywią i bronią". Póki premierostwo jest nierealne, Pawlakowi starcza wicepremierostwo, vulgo: póki realne rządzenie państwem nie wchodzi w grę - pula etatów jest dla niego "the only game in town". Na zewnątrz zaś (gry międzynarodowe) "obrotowy koalicjant" pełni funkcję frontmana wschodnich negocjacji gazowo - naftowych (notabene fatalnych dla nas, tak finansowo, jak i czasowo - kilkudziesięcioletni kontrakt!), które prowadzą do surowego uzależnienia Polski od Rosji. Zgodnie z tradycją PSL-owską, bo niegdyś "ludowiec", minister Aleksander Bentkowski (zarejestrowany jako TW "Arnold" i TW "Kamil", negocjował z Rosjanami wszelkie umowy o dostawę ropy i gazu. Godłem tej tragedii jest tzw. "dywersyfikacja".

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy