Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

ANDRZEJ HALICKI PROWADZI HODOWLE PSOW RASY DOG NIEMIECKI FOT KRZYSZTOF SKLODOWSKI / FOTORZEPA

Dogi budzą respekt

Małgorzata Subotić

Andrzej Halicki, poseł PO, opowiada o swojej hodowli psów

Zbudował pan dla swoich dogów dom?

Zbudowałem, choć na początku było i śmiesznie, i strasznie. Pokłóciłem się z architektem.

O co?

Pierwszy architekt powiedział wprost, że jest od ludzi, a nie od psów. Natomiast drugi stwierdził, że to on się zna na tym, jak wygląda dom, a nie ja. Wykazał się wyższością, ale przegrał. Bo to my z żoną pokazaliśmy, jak ma być zrobione wejście dla psów.



I jak zostało wykonane?

Choćby z osobnym brodzikiem do mycia łap. Żeby było higieniczniej. Dla psów to też jest wygodne. W naszym domu jest więc wejście ludzkie i wejście psie. A w domu jesteśmy już razem. I psy są wszędzie. Choć mają pomieszczenia tylko dla siebie. Dla psów jest osobna kuchnia.

Jak to osobna kuchnia?

A jakże, mają swoją kuchnię. I swoją jadalnię. Nawet własną sypialnię. Każda z czterech dożyc, a teraz mamy też męskiego potomka, ma swoją kanapę. Choć często śpią też w innych miejscach.

Kiedy narodził się pomysł tego domu dla psów?

Wróciłem kiedyś do naszego starego domu na Sadybie i chciałem obejrzeć mecz w telewizji. Wszystkie kanapy i fotele były zajęte przez dogi. Miejsca nie było nie tylko dla kolegów, których przestałem dawno zapraszać, ale nawet dla mnie. Był okres, gdy mieliśmy sześć psów. A mówiąc poważniej, pojawił się problem z wyprowadzaniem ich na spacer, bo okolica się zabudowała.

Skąd przyszedł panu w ogóle do głowy pomysł, by mieć dogi?

Trzeba się cofnąć o wiele lat. Gdy poznałem moją przyszłą żonę, spacerowała już z ośmioletnią dożycą, Indią, która dożyła 12 lat. Nasz syn urodził się już przy Indii, która wychodziła z nim na spacery.

Wychodziła z niemowlęciem na spacery?

Tak można to nazwać. Opiekowała się nim, gdy leżał w wózku. Wylizywała go, i tak dalej. Lizała go po buzi, po rączkach, po nóżkach. Sprawdzała, czy wszystko jest dobrze.

Potwierdza się więc opinia, że dogi są bardzo opiekuńcze?

Bardzo. Zdarzyło się i tak, że gdy pielucha była pełna, potrafiła ją zdjąć i odłożyć na bok.

Wasze dogi zaczęły się od Indii?

Tak. Gdy umarła, a umarła bezdzietnie, przez pół roku szukałem jej następczyni. Chciałem, żeby była podobna, czyli błękitna.

Błękitna? W sensie maści?

Tak jest ta maść nazywana, choć właściwie ma kolor stalowy. Zuzię, bo tak ją nazwaliśmy, znalazłem wreszcie w Toruniu. Dała początek kolejnym pokoleniom naszych dogów i hodowli. W tej chwili mamy już piąte.

Hodowli?

Hodowla była trochę z przymusu. Gdy zdecydowaliśmy, że Zuzia będzie miała szczenięta, nie przypuszczaliśmy, że urodzi się ich 13, a 11 przeżyje. Coś z tą gromadą, i to szybko rosnącą, musieliśmy zrobić. Miałem sny, że chodzę na spacer z tą całą jedenastką szczeniąt. Oplątany ich smyczami, o które się ciągle przewracam.

Były to chyba sny z pogranicza koszmaru?

Horror straszny. Dawaliśmy ogłoszenia, nikt do nas nie oddzwaniał.

Ogłoszenia, że sprzedam?

Że oddam w dobre ręce. Ale te dobre ręce się nie zgłaszały.

I?

Nagle, po kilku tygodniach, okazało się, że poznaliśmy sporo osób z różnych miast. W ten sposób weszliśmy w światek hodowców. A Aszra, która została u nas w domu, okazała się wybitną medalistką, po której chcieliśmy zostawić sobie córeczkę.

Łyknął pan wystawowego bakcyla?


Zaczęło się niewinnie – od Zuzi, która wygrała potem nie tylko swoją klasę, ale i całą wystawę, choć zgłosiłem ją do niewłaściwej kategorii – psów dorosłych. Później wielokrotną medalistką była córka Zuzi, Aszra.

Nie ma awantur  między dożycami o pozycję i dostęp do michy?

Kochają się bardzo. Zresztą jest hierarchia.

Kto jest przewodnikiem stada w pańskim domu?

Żona.

W czym się to przejawia?

Zawsze przewodnikiem stada jest ten, kto ma kontrolę nad miskami. W tym przypadku najważniejszą osobą w stadzie jest Agnieszka. Ale dalsza hierarchia jest związana z wiekiem.

W jakim sensie?

Najważniejsza jest Aszra, córka zmarłej dwa lata temu Zuzi. Niebawem będzie obchodzić dziesiąte urodziny.

Problem z dużymi psami jest taki, że żyją chyba krócej niż te małe?


Żyją krócej niż małe rasy, ale – odpukać – nasze psy cieszą się dobrym zdrowiem. Aszra, choć już swoje lata ma, wygrała ostatnio wystawę we wszystkich kategoriach kolorystycznych na najlepszą polską dożycę hodowlaną. I to po raz piąty z rzędu. Mówiąc szczerze, takiego wyniku nie było nigdy w historii polskiej kynologii.

Dlaczego zdecydował się pan na dogi?

Mają charakter. I swoim wyglądem budzą respekt.

Podobno ta rasa prawie nie szczeka?


Tak. Jeśli ktoś ma poczucie własnej siły, nie musi głośno krzyczeć i używać mocnych słów. Tak jak w polityce.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy