Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Do i od redakcji

Wolny wybór?

Wolny wybór?

W numerze „Uważam Rze” 21/2011 został zamieszczony list pana Aleksandra Przybylskiego, w którym autor przedstawia swoje zdanie na temat aborcji i eutanazji. Zamieściliście państwo do tego listu odpowiedź, która wzbudziła moje zainteresowanie.

Mówiąc o eutanazji, piszecie państwo, że człowiek schorowany, stary decyduje się na eutanazję, ponieważ często odczuwa presję ze strony rodziny, która już jest umęczona opieką nad nim. A bierzecie państwo pod uwagę, że taki człowiek sam może już nie mieć ochoty do życia, bo ból przewyższa w jego życiu inne odczucia? To, że człowiek jest chory czy stary, nie oznacza, że traci swoją wolę, że nie umie podejmować słusznych decyzji czy nie myśli racjonalnie. Takiemu człowiekowi może nie pomóc motywacja rodziny, która chciałaby, żeby ta osoba dalej żyła, bo jej cierpienie z powodu bólu i choroby jest tak wielkie, że żadne lekarstwa już nie pomagają. Dlatego też jestem za eutanazją, ponieważ rozumiem osoby chore i cierpiące, dla których jedynym wyjściem na życie bez bólu i cierpienia jest śmierć.

Pozdrawiam serdecznie,
Zuzanna Tecław


Cóż, pozostajemy przy swoim zdaniu. Gdy nie jesteśmy pewni, kiedy się kończy, a kiedy zaczyna wola życia, lepiej założyć, że jest wieczna. A każdy z nas musi pamiętać, że też może być kiedyś cierpiący. Co jeśli wtedy znajdzie się pod presją, by skrócić swoje cierpienia?

Ciasny dydaktyzm


Z uwagą przeczytałam artykuł, który ukazał się w ostatnim numerze tygodnika autorstwa pana Piotra Legutki „Słaby rocznik, słaba szkoła” nawiązujący do tegorocznych wyników matury. Sama nie tak dawno miałam okazję na własnej skórze poznać blaski i cenie nowej matury. Obecny kształt tego egzaminu pozostawia wiele do życzenia: klucz do języka polskiego, który kompletnie nie wyzwala u uczniów samodzielnego myślenia. Pomysł Giertycha, aby uważać maturę niezdaną z jednego przedmiotu za zdaną, oraz rezygnacja, a następnie powrót do matematyki jako obowiązkowego przedmiotu to tylko niektóre z przykładów wad tego systemu. Dla mnie tym, co najbardziej przeszkadza w polskiej szkole, jest podejście do samego procesu kształcenia, w którym nadal dominują metody podające i ciasny dydaktyzm. Dlaczego nie czerpiemy z wiedzy przekazywanej przez dydaktyków rozpisujących się o prawidłowościach procesu kształcenia, wskazujących na różnorodne metody nauczania? Dlaczego nie uczymy myśleć, a każda lekcja wygląda tak samo? „Zakuć, zdać, zapomnieć” – to jedno z haseł popularnych wśród studentów, które odzwierciedla nastawienie uczniów do nauki. Zmiany w tym zakresie powinny objąć wszystkie szczeble nauczania. Jednak nie będą one skuteczne, jeśli pojedynczy nauczyciel nie odetnie się od nauczania w stylu: „Lecimy dalej, bo nie zrealizujemy programu”.

Z pozdrowieniami dla Redakcji     „Uważam Rze”

Monika Woźniak z Krakowa


To prawda. Ale obawiamy się, że problem jest szerszy – system podawania wiedzy i jej egzekwowania rozmontowano, a nowego, polegającego na różnorodności metod przekazywania wiedzy nie zbudowano. W efekcie mamy często pozór luzu. Co matura, prawdziwie oceniana, jak pisał Piotr Legutko, wyławia i wyjaskrawia.

W sprawie „Press”

Ze smutkiem odnotowujemy skandaliczny tekst Mariusza Kowalczyka pt. „Tygodnik szuka półki” poświęcony tygodnikowi „Uważam Rze” zamieszczony w lipcowym wydaniu miesięcznika „Press”.

To kolejny dowód na to, że rzekomo branżowe i poświęcone sprawom mediów pismo w rzeczywistości bierze udział w politycznej wojnie. Zamiast wspierać pluralizm mediów, angażuje się w osaczanie i niszczenie nielicznych już tytułów niezależnych, o innych niż redakcji „Press” poglądach nie tyle na dziennikarstwo, ile na sprawy społeczno-polityczne i kulturalne.

Rzecz jest chwilami zabawna, bo „Uważam Rze” określane jest jako tygodnik rzekomo wyjątkowo „upolityczniony”. Zapewne w kontekście i na tle absolutnie apolitycznych „Polityki”, „Newsweeka” czy „Wprost”.

Szczególnie drastycznym wyrazem przekroczenia granicy oddzielającej pismo branżowe od uczestnika wojny politycznej jest opisane w tekście zwracanie się przez autora do reklamodawców (także potencjalnych) „Uważam Rze” z pytaniem, czy nie przeszkadza im „wizerunek upolitycznionej i skrajnej w opiniach gazety”. Trudno nie odnieść wrażenia, że ma to charakter brutalnej próby nacisku, uniemożliwienia popularnemu i cieszącemu się dużym prestiżem tytułowi odniesienia sukcesu także na rynku reklamowym.

Trudno nie widzieć w tym lekceważenia 130–140 tys. osób naprawdę kupujących każdy numer tygodnika, setek tysięcy jego czytelników i wielu szanowanych autorów.

„Press” często twierdzi, że walczy o standardy w mediach. Pytanie, o jakie tym razem zawalczył, pozostawiamy czytelnikom.

Łukasz Adamski, Artur Bazak, Teresa Bochwic, Paweł Burdzy, Sławomir Cenckiewicz, Krzysztof Czabański, Barbara Fedyszak-Radziejowska, Anita Gargas, Grzegorz Górny, Piotr Gursztyn, Andrzej Horubała, Jerzy Jachowicz, Sławomir Jastrzębowski, Jacek Karnowski, Michał Karnowski, Krzysztof Kłopotowski, Jerzy Kłosiński, Dariusz Kos, Sylwia Krasnodęmbska, Andrzej Krauze, Antoni Krauze, Elzbieta Królikowska-Avis, Piotr Legutko, Joanna Lichocka, Bogumił Łoziński, Ryszard Makowski, Marek Markiewicz, Roman Misiewicz, Paweł Nowacki, Marzena Nykiel, Józef Orzeł, Tomasz Ozdowy, Maciej Pawlicki, Jan Pospieszalski, Marek Pyza, Bartłomiej Radziejewski, Agnieszka Romaszewska, Aleksandra Rybińska, Tomasz Sakiewicz, Piotr Semka, Tomasz Szymborski, Wiktor Świetlik, Tomasz Terlikowski, Błażej Torański, Maciej Walaszczyk, Łukasz Warzecha, Przemysław Wipler, Krzysztof Wyszkowski, Piotr Zaremba, Rafał A. Ziemkiewicz, Aleksander Zioło, Paweł Zuchniewicz, Stanisław Żaryn, Magdalena Żuraw

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE