Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

My z PRL

Piotr Zaremba

Jaruzelski to dziś element tradycji mainstreamu. Już się go nie pozbędą

Gdy ukazał się we „Wprost” wywiad Zbigniewa Hołdysa z Wojciechem Jaruzelskim, mój znajomy zauważył, że liczba ofiar norweskiego szaleńca i PRL-owskiego dyktatora w samym stanie wojennym jest porównywalna. Czy należy więc z nim rozmawiać?

Przy zrozumiałych wątpliwościach rozmów z dawnymi funkcjonariuszami PRL nie unikną ani historycy, ani też dziennikarze piszący o historii. To dzięki temu, że Kazimierz Moczarski rozmawiał w więzieniu z Juergenem Stroopem, lepiej poznaliśmy nazistowską mentalność. Tyle że gdy z Michałem Karnowskim „wywiadowaliśmy” parę lat temu Jerzego Urbana, spytaliśmy go – jako jedyni – o nagonkę na księdza Popiełuszkę. A Hołdys, symbol rockowego buntu lat 80., pyta, jak generał poznał swoją żonę i czy rozrzuca po domu skarpetki.



Nawet bliscy mainstreamowi dziennikarze – Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski – zadali mu w TVN mnóstwo kłopotliwych pytań, aby go rozwścieczyć. Ta wściekłość pokazywała, że Jaruzelski czuł się pod ochroną. Nie tylko prawną – co zmieniło jego procesy w parodię – ale i  medialną. Miał zaś powód się złościć, bo od paru lat opinie społeczeństwa na jego temat stały się bardziej krytyczne. Zwłaszcza ludzi młodych.

Tyle że towarzyszył temu inny proces. Zaczął się stawać nieco wstydliwym, ale jednak elementem wspólnej tradycji ludzi PRL i części dawnej opozycji o lewicowym zabarwieniu. Na początku był tylko broniony przed rozliczeniami sądowymi – jako współtwórca Okrągłego Stołu. Dziś to coś więcej. Wspomnijmy furię, z jaką „Wyborcza” uderzyła w film o Jaruzelskim, nie podważając faktów, ale narzekając na język (konformizm nazywa się tam konformizmem, a zbrodnię – zbrodnią). W mediach tego środowiska Jaruzelski pojawia się jako sympatyczny starszy pan uwikłany w dramatyczne dylematy, z których wyszedł jako moralny zwycięzca. W końcu i platformerski prezydent  Komorowski uznał Jaruzelskiego za normalnego demokratycznego polityka.

A przecież generał nigdy nie był kojarzony z PZPR-owskimi „reformatorami”, nawet w najszerszym sensie. Był za to świadkiem na ślubie Mieczysława Moczara i wykonawcą antysemickiej czystki w wojsku. Ale środowiska, które uznawały moczaryzm za zjawisko straszniejsze od stalinizmu, i na to spuściły zasłonę milczenia.

Jaruzelski, jak zauważył prof. Andrzej Paczkowski, symbolizuje wszystkie okresy PRL. I to o nią chodzi. Gdy w TOK FM, radiu Agory, słucham, jak Zbigniew Siemiątkowski, dawny polityk SLD, reklamuje swą książkę o PRL-owskim wywiadzie, traktując go jak normalną służbę, a młody dziennikarz nie oponuje, rozumiem, że stało się coś bezpowrotnego. Zwyciężyła filozofia: my byliśmy po tej stronie, wy po tamtej, to dwa równoprawne wybory. Symbioza tradycji „Wyborczej” i zanurzonej po uszy w PRL „Polityki” jest więcej niż znamienna.

Oczywiście to rozumie Adam Michnik czy Jacek Żakowski. Hołdys tylko wie, że musi być grzeczny, a z Jaruzelskim łączy go niechęć do PiS, dziś rzecz dla niego najważniejsza. A że odziera tym samym z romantyzmu własną biografię? Nic nie jest wieczne.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Wojciech Romański

W smoczym kręgu