Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Do i od redakcji

Apokalipsa szkolnictwa

Apokalipsa szkolnictwa

Dwa lata temu zdałam maturę i z ogromnym strachem wyjechałam ze swojej małej miejscowości na studia do Warszawy. Bałam się spotkania z wielkomiejską dżunglą i wszystkim, co z nią związane. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że nie mam się czego bać, a raczej powinnam być dumna z tego, jakie wartości udało mi się ze sobą zabrać.

Na jednym z pierwszych wykładów nauki o literaturze profesor opuścił salę. Był to skutek zachowania „intelektualnej elity” narodu. Świeżo upieczeni studenci, jak ich nazwał pan Legutko, absolwenci „radosnej szkoły” swoją ignorancją i butnością zmusili wykładowcę do rezygnacji z prowadzenia wykładu. To doświadczenie pokazuje „infantylizm” obecnego systemu dojrzałości i całkowicie obnaża bezsensowność obecnej matury jako klasyfikatora na studia wyższe. Idąc na nie, spodziewałam się zastać tam ludzi o wysokiej kulturze osobistej, partnerów do intelektualnej dysputy, a tymczasem spotkałam niewychowany motłoch. Wydawałoby się, iż studia są zaszczytem, są owocem pracy wielu lat. Nic bardziej mylnego. Obecnie studia są trendem, a wielu młodych ludzi tak naprawdę nie wie, dlaczego studiuje. Pan Legutko w swoim artykule wspomina o tym, że przy obecnym stanie edukacji w liceach ideał wykształcenia wyższego sięgnie bruku. Niestety on już go sięgnął i sięga cały czas, podobnie jak apokalipsa w wierszu Czesława Miłosza, która dzieje się ciągle i dzieje się dziś.

Z wielkim żalem stwierdzam, że obecnie panuje wśród młodzieży mylne przekonanie, iż studiować może każdy. Szanowna „intelektualna elito”, zgadza się, studiować i kupić swoją przyszłą pracę magisterską może każdy (niestety ten proceder kwitnie w najlepsze w naszym kraju), ale niestety myśleć samodzielnie potrafią nieliczni.

Z wyrazami szacunku,
Studentka UKSW
(adres do wiadomości redakcji)

To jeden z dziesiątków listów, jakie otrzymaliśmy po naszych artykułach na temat jakości polskiej edukacji. Odzew i podawane przykłady świadczą, jak poważny jest to problem. Do tematu więc wrócimy, być może w formie obszernego raportu.

Apel w sprawie Zakajewa

Szanowny Pan Premier Donald Tusk

Piszemy do Pana w sprawie niewpuszczenia w styczniu bieżącego roku na teren Polski Premiera Czeczeńskiej Republiki Iczkerii na uchodźstwie Pana Achmeda Zakajewa. Od tamtych wydarzeń minęło kilka miesięcy.

Pan Achmed Zakajew mimo istnienia międzynarodowego listu gończego wystawionego przez Rosję przemieszcza się swobodnie po krajach Unii Europejskiej. Wielokrotnie był we Francji, w Niemczech, Szwecji, Norwegii, Danii i Belgii. Był też gościem deputowanych do Parlamentu Europejskiego Panów Vytautasa Landsbergisa i Barta Stasa. Wielokrotnie gościł w gmachu Parlamentu Europejskiego w Brukseli i nikt tam nie próbował go zatrzymać czy choćby niepokoić.

Władze żadnego z państw członkowskich UE, jak i władze samej UE, nie respektują rosyjskiego listu gończego wystawionego za Achmedem Zakajewem, lecz uznają decyzję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Wielkiej Brytanii, które udzieliło Panu Achmedowi Zakajewowi azylu politycznego.

Dlaczego my, Polacy, mielibyśmy ten list gończy respektować? Polacy, jak żaden inny naród na świecie, wiedzą, ile warte są zarzuty kryminalne stawiane przeciwnikom politycznym władz Rosji. Czyż gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” i tysiące żołnierzy AK nie byli dla władz sowieckich bandytami i terrorystami?

Pan Achmed Zakajew od wielu lat jeździ po Europie i informuje opinię publiczną o zbrodniach wojennych oraz zbrodniach ludobójstwa, jakich dopuściły się władze rosyjskie na narodzie czeczeńskim, przypomina także o istnieniu artykułu 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, który brzmi:

Wszystkie narody mają prawo do samostanowienia. Z mocy tego prawa swobodnie określają one swój status polityczny i swobodnie zapewniają swój rozwój gospodarczy, społeczny i kulturalny.

Achmed Zakajew przypomina narodom wolnego świata, że naród czeczeński też ma prawo do samostanowienia.

Polska doświadczyła milczenia międzynarodowej opinii publicznej, gdy żądała wyjaśnienia zbrodni w Katyniu; doświadczyła obojętności, gdy walczyła o swoją niepodległość. Jest obowiązkiem wolnej, suwerennej i niepodległej Polski nieść pomoc narodom prześladowanym.

Zwracamy się do Pana z apelem, by Premier Czeczeńskiej Republiki Iczkerii na uchodźstwie Pan Achmed Zakajew mógł swobodnie do Polski przyjeżdżać i z niej wyjeżdżać – bez żadnych utrudnień ze strony władz.

Łączymy wyrazy szacunku,

Adam Borowski i ponad 100 podpisów osób zaangażowanych w obronę praw człowieka


Popieramy! Obecne zachowanie państw europejskich pokazuje, że zatrzymanie Zakajewa w Polsce było co najmniej nadgorliwością wobec Rosji. Nie wypada, żeby ludzie wywodzący się z „Solidarności”, a dziś rządzący, w ten sposób postępowali.

W roli sprawców

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem artykuł Marka Magierowskiego ,,Historia stale deformowana”. Dziękuję autorowi za rzetelne i kompleksowe opisanie problemu. Zabrakło mi natomiast przedstawienia przyczyn, dla których zachodnie media mówią tak często nieprawdę o stosunkach polsko-żydowskich. Po zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że oskarżenia pod adresem Polski i Polaków płyną z państw, które mają o wiele więcej na sumieniu w temacie zagłady Żydów niż Polska. Jest to konsekwentne przenoszenie odpowiedzialności za Holocaust. Niemcy starają się dowieść, że nie tylko oni zabijali. Francuzi zacierają pamięć o kolaboracji i deportowaniu Żydów. Stany Zjednoczone unikają pytań o pomoc dla Żydów w Europie. (...)

Dziękuję i pozdrawiam Jarosław Biruk


Temat, o którym pan pisze, jest na szczęście dość dobrze omówiony w literaturze przedmiotu. Świat Zachodu milczeniem zbywał dramatyczne monity Polskiego Państwa Podziemnego alarmujące o przerażającej skali zbrodni dokonywanych przez Niemców na Żydach. Były pomysły choćby zbombardowania torów prowadzących do niemieckiego obozu zagłady w Treblince – Auschwitz-Birkenau. Nic nie zrobiono. Co więcej, tematyka Holocaustu przebiła się do szerokiej świadomości publicznej dopiero w latach 60. Jeszcze gorzej sprawa pamięci wygląda, gdy chodzi o Gułag. Ponieważ w sowieckich obozach koncentracyjnych ginęli i cierpieli oprócz Rosjan głównie obywatele państw Europy Środkowo-Wschodniej, to wiedza o tym, jak zbrodniczy jest reżim Stalina, długo była odrzucana. A i dzisiaj nie jest na właściwym poziomie. Dziś dochodzi do tego konsekwentne zamazywanie granicy pomiędzy agresorem a ofiarą. Pomijanie podstawowego faktu, że legalne polskie władze i polska inteligencja nigdy nie przyłożyły ręki do tych zbrodni i zawsze z całych sił, samemu cierpiąc, przeciwstawiały się prześladowaniu Żydów. Zrównywanie dziś polskiej rzekomej odpowiedzialności za Holocaust z odpowiedzialnością Niemców w tym kontekście nie mieści się po prostu w głowie. A jednak zdarza się coraz częściej.

Bez żadnej ulgi


Czytałem ten artykuł i poczułem obrzydzenie do całej elity intelektualnej, o której pisał redaktor Adamski. Żyjemy w świecie, że o tym, co wypada, a co nie, decyduje paru „psychologów”... Dziwią mnie przyzwolenia na takie czyny jak np. Romana Polańskiego, kimkolwiek by nie był. Każdy, kto dopuszcza się takich czynów, powinien być napiętnowany i równie traktowany przez prawo bez względu na to, czy ma koloratkę, czy tytuł „prof.” przed nazwiskiem.

Z jednej strony redaktor Adamski potępia „elity” broniące pedofilskich zachowań, z drugiej strony odniosłem wrażenie, że broni Kościół katolicki – na tej podstawie doszedłem do pytania: Czy redaktor umniejszając winy Kościoła, nie postawił się po tej samej stronie barykady co łże-elity?

Z wyrazami szacunku Łukasz Urbaniak


Panie Łukaszu – Łukasz Adamski napisał o czymś odwrotnym – że kiedy niektóre elity żądają wybaczenia swoich grzechów, jednocześnie bezpardonowo atakują Kościół katolicki, nie zwracając uwagi na gigantyczny wysiłek, jaki ten wykonał, by nie było wątpliwości co do bezwzględności w ściganiu tego typu przestępstw. Tymczasem Polański jest fetowany na świecie, a niektórym księżom wyciąga się – i słusznie – tego typu ohydne grzechy sprzed kilkudziesięciu lat. To, czego domagał się autor, to właśnie równa miara dla wszystkich.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO