Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

22.05.2010 WARSZAWA, PALAC KULTURY I NAUKI. KONFERENCJA KANDYDATA NA PRZEYDENTA RP ANDRZEJA LEPPERA (NZ). FOT. MATEUSZ DABROWSKI/FOTORZEPA

Wałbrzych stolicą PO

Janusz Rolicki

Wraz ze śmiercią Andrzeja Leppera kończy się pewien rozdział politycznej historii RP. Czas przemian sprawił, że na pierwszych stronach gazet pojawiali się ludzie, których można określić mianem polityków amatorów. Z ich nazwisk można by ułożyć listę osób, które z racji amatorskiego traktowania polityki były tylko meteorytami na scenie. Myślę na początku o Tymińskim, Korwin-Mikkem, Janowskim, a kończę na Ikonowiczu, Ziętku, Palikocie i Lepperze. W ich repertuarze zawsze była jakaś forma populizmu. Gdy stali się popularni, z reguły jednak nie potrafili się utrzymać na fali. Przypadek Leppera, jak na razie, jest najbardziej spektakularny, bo osiągnął najwięcej, i drastyczny, bo zakończył się samobójstwem. A przypomnijmy, że nie raz i nie dwa doprowadzał on adwersarzy do palpitacji serca.



Lepper dopóty, dopóki był  tylko trybunem ludowym, który na wiecach budował swą pozycję, był człowiekiem sukcesu. Schody zaczęły się, gdy został wessany przez establishment i – chcąc nie chcąc – stał się graczem politycznym. A kuchnia polityki, którą dzięki mediom obserwujemy pozornie z bliska, jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje. I z tym właśnie nie dał sobie rady szef Samoobrony. Nie umiał pogodzić roli trybuna z funkcjami, a to marszałka Sejmu, a to wicepremiera. Wchodząc w koalicję z lisem przecherą Jarosławem Kaczyńskim, nie rozumiał prowadzonej przez niego gry. Nie dostrzegł, że dla realizacji swych celów potrzebuje on szabel Leppera, ale bez Leppera. Gdy pojął, o co chodzi, było już po wszystkim. Można przyjąć, że na jego miejscu każdy z szefów partii parlamentarnych, gdyby znalazł się w podobnej pułapce, byłby w stanie z niej wyjść z twarzą. Natomiast Lepper, z powodu swej jednoznaczności wizerunkowej, był skazany na klęskę. Dlatego z pewnym rozbawieniem spoglądam na szamotaninę pana Palikota, który nie rozumie, że wchodzi w buty Leppera i czy tak, czy siak skazany jest na polityczny niebyt. Mija już w Polsce czas politycznych amatorów.

Do prawego

Jerzy Jachowicz

Platforma Obywatelska wyznacza nowe standardy w życiu politycznym i finansowym. Specjalizuje się w aferach. Do tej pory największe z nich określane były nazwiskami swoich bohaterów, branżą przestępstwa, wyjątkowo nazwami firm. Przeżywaliśmy więc aferę Rywina, Art-B, FOZZ, gruntową, hazardową.

PO zmieniła ten trend. Teraz afery noszą nazwy miast. Pierwszą, która rozpoczęła nowy etap, jest afera wałbrzyska. Pierwszy raz usłyszano o Wałbrzychu przed wyborami samorządowymi w 2010 r. Znany senator PO tamtej ziemi Roman Ludwiczuk, pupil Grzegorza Schetyny, przekonywał jednego z miejscowych działaczy, aby poparł jego kandydata na prezydenta w zamian za kilka ważnych stanowisk w mieście. Nie wiedział, że ich rozmowę ów działacz nagrywał. Propozycja pana senatora zrobiła furorę, gdyż jej język był daleki od poezji. Marszałek Schetyna po tym przykrym zdarzeniu ubolewał, że „jest obecnie taka metoda w Polsce, że oponenci polityczni nagrywają siebie i ujawniają te taśmy”. Zgadzam się z marszałkiem, że to nieładnie. Szczególnie jak się nagrywa polityków PO. Jednak o wiele głośniejsza stała się afera wyborcza. Wałbrzych musi być uroczym miastem, skoro mgr inż. mechanik Piotr Kruczkowski z PO chciał bardzo zostać jego prezydentem na trzecią kadencję. A rywale byli tuż-tuż za inżynierem mechanikiem. Aby zapewnić sobie sukces, polityk PO poprzez swoich emisariuszy przekonywał część wyborców, że warto oddać na niego głos. Do głosowania za Kruczkowskim jego ludzie zachęcali zagubionych w meandrach polityki wyborców spod sklepów monopolowych

i kiosków z piwem. Nagrodą za oddany na przedstawiciela PO głos najczęściej było tanie wino, zwane przez sprzedawców „dżambolajem”. No i przez to trzeba było powtarzać wybory na prezydenta. Jeszcze się na dobre nie zaczęły, kiedy dwaj byli prezesi spółek miejskich donieśli prokuraturze, że musieli z kasy swoich firm zasilać fundusz wyborczy Platformy. W ten to właśnie sposób Wałbrzych stał się stolicą PO.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy