Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Do i od redakcji

Marihuana a ignorancja

Marihuana a ignorancja

Jestem czytelnikiem państwa tygodnika od początku (zresztą czytam regularnie większość tygodników). Z przykrością muszę stwierdzić, iż po raz któryś zawodzę się na państwa tytule. Moje rozczarowanie polega na tym, iż wybitnie macie ustaloną linię, kierunek myślenia, który wam odpowiada, i się jej trzymacie wręcz kurczowo, tu przepraszam za porównanie, ale samo mi się nasuwa – jesteście tak konsekwentni w swych poglądach (mimo argumentów, jakie są z drugiej strony) jak pani Julia Pitera.

Swój wywód odnoszę do przeczytanego wywiadu z panem Januszem Korwin-Mikkem, a dokładniej mówiąc o fragmencie, który dotyczy uczestnictwa rozmówcy w Marszu na rzecz Wyzwolenia Konopi. Ignorancja ze strony prawicowych dziennikarzy na ten temat jest wręcz powalająca, która moim zdaniem wynika po prostu z niechęci narażenia się swoim odbiorcom bądź po prostu z braku elementarnej wiedzy na ten temat. Jak można napisać, iż marsz był organizowany na rzecz „pełnej legalizacji narkotyków”? To kłamstwo bądź niewiedza. Oczywiście można mówić, że to chodzi o zmiękczanie problemu i w niedalekiej bądź wręcz w bardzo dalekiej przyszłości o to właśnie chodzi, ale trzymając się faktów – marsz był za tym, aby nie karać karą więzienia użytkowników narkotyków, a w szczególności, jeśli chodzi o konopie indyjskie. Proszę mi powiedzieć, czy normalną rzeczą jest to, iż zamyka się ludzi (i to nie są pojedyncze przypadki, tylko nagminna procedura) za posiadanie jednego skręta. Nie muszę chyba dodawać, iż zgodnie z wszelakimi badaniami i raportami, na czele z raportem WHO, ów skręt jest dużo mniej szkodliwy od innych używek (jak nikotyna) czy legalnych narkotyków (jak alkohol). Na koniec dodam, iż nie jestem i nigdy nie byłem za legalizacją narkotyków, bo widzę konsekwencje, jakie owe niosą dla zbyt młodych użytkowników. Ale karanie za to więzieniem to kompletny absurd.

Proponuję pomyśleć, co by państwo zrobili, gdyby np. państwa dorastające dziecko, np. na imprezie, spróbowało skręta i akurat zjawiła się policja i to jemu by groziła kara więzienia, a znam i takie przypadki.

Z poważaniem,
Mateusz Tarnopolski

Panie Mateuszu, zawsze szukamy najpierw tego, co łączy, więc cieszymy się, że i pan widzi w narkotykach zło. Na tej podstawie można rozmawiać, dyskutować, a nawet się kłócić. I taką polemikę z panem Januszem Korwin-Mikkem podjęli Jacek i Michał Karnowscy. W ich ocenie, jeśli postulaty zwolenników – de facto – legalizacji miękkich narkotyków by zwyciężyły, wzrosłaby liczba narkomanów. I nie łudźmy się, że można jednocześnie zliberalizować prawo i wzmocnić uprawnienia rodziców. Efekt będzie taki, że wzrośnie spożycie narkotyków, a władza rodzicielska będzie słaba, jak była. Na koniec odpowiadając na pana pytanie: tak, młodemu człowiekowi złapanemu ze skrętem grozi więzienie, ale zazwyczaj do niego nie idzie. Dostaje natomiast poważne ostrzeżenie. I o to chodzi! Także gdyby chodziło o nasze dzieci, bylibyśmy „za”.

Nie plemiona, ale chrześcijanie

W par excellance politycznym artykule Filipa Memchesa pt. „Platforma idzie na wojnę z Kościołem” („Uważam Rze”, nr 27/2011) padło bulwersujące mnie sformułowanie o krzyżu przed Pałacem Prezydenckim, że „przybrał on cechy pogańskiego totemu używanego przez plemię PiS w walce przeciwko plemieniu platformerskiemu”. Autor nie opowiada się wprost za tym określeniem krzyża, ale je publicznie wymienia. I dla mnie to jest właśnie bluźnierstwem wobec znaku Chrystusowego cierpienia.

Przypomnę, że krzyż ustawili harcerze w dniach, kiedy pod Pałacem Prezydenckim gromadziły się tłumy przybyłe z całego kraju, by oddać hołd prezydentowi Rzeczypospolitej, który powrócił martwy z nieludzkiej sowieckiej ziemi. Owi harcerze, pomagający składającym znicze rzeszom Polaków, pełnili swoją piękną, młodzieńczą służbę nie z polecenia PiS, ale z poruszenia serca. Krzyż postawiony tam miał upamiętnić kolejny akt cierpienia naszego narodu. (…)

Stanisław Jan Rostworowski,  Warszawa


Porusza pan tak naprawdę dwie sprawy. Po pierwsze określenie, którego użył red. Filip Memches pojawiało się w obiegu, trudno więc mieć pretensje do autora, że je zacytował. Druga rzecz to stosunek do krzyża smoleńskiego. Pogląd Filipa Memchesa jest jego osobistym, tekst został wydrukowany na stronach opinii, gdzie zamieszczamy różne punkty widzenia. Większość redakcji ocenia tę sprawę podobnie jak pan – to był znak cierpienia, naturalny dla chrześcijan w sytuacji, gdy chcą być razem i wspólnie się modlą, a nie żaden totem! Za list serdecznie dziękujemy.

Powieść Wildsteina

Z ogromnym zainteresowaniem przeczytałam ostatnią powieść Bronisława Wildsteina „Czas niedokonany”. Bardzo poruszyła mnie ta niezwykła saga rodzinna. Pozwoliła mi nazwać to, co nienazwane, a co do tej pory pozostawało tylko mrocznym przeczuciem.

Jeśli to możliwe, proszę przekazać panu Wildsteinowi moje słowa oraz wyrazy wielkiego szacunku dla jego osoby, pisarstwa oraz działalności publicystycznej. Dziękuję także gorąco za tygodnik „Uważam Rze” – ostoję uczciwości i zdrowego rozsądku w naszej kochanej, ale niekiedy oszalałej Polsce. Musiałam podzielić się swoimi refleksjami, ponieważ w swoim środowisku pozostaję samotna jak palec ze swoimi poglądami i to jest dla mnie najsmutniejsze.

Z poważaniem,
Beata Banaszak z Poznania


Pani Beato, z tą samotnością to pewna przesada. Może warto się rozejrzeć? Porozmawiać? Kiedy tylko możemy się policzyć, choćby jako czytelnicy „Uważam Rze”, okazuje się, że jest nas bardzo wielu. Ale wiadomo – nie lubią, gdy to widać, stąd ciągłe ataki. Co do red. Wildsteina, z przyjemnością polecamy w tym numerze ważny tekst naszego autora.

Sprawy spod dywanu

Tworzycie pismo, które daje nadzieję. Za to bardzo dziękuję! Z większością opinii się zgadzam, a te, które nie są mi bliskie, przyjmuję jako warte przemyślenia oceny innych. Ważne, że macie odwagę pisać o sprawach ważnych, które zamiatane są pod dywan z nadzieją, że pozostaną niezauważone, przemilczane czy też prezentowane w sposób nierzetelny.

Załączam małą rymowankę. Może się spodoba?   

B. Soczewka, Warszawa


Dziękujemy za dobre słowo! Niestety, na dwóch kartkach pani listu brakuje jednego – pani imienia. Co nie przeszkadza nam zacytować poniższych strof:

Dziś kolejna rocznica wybuchu Powstania

Wszędzie kwiaty, gale, koncerty, spotkania

Warszawa pamięta, za zryw i ofiarę dziękuje

W godzinie „W” zamiera…

…puls miasta się czuje

Jednak nastrój podniosły coś znienacka mąci

To minister wyraża opinię wątpliwością trąci

W dniu tak uroczystym naszły go zwątpienia

Czy zryw powstańczy miał potrzebę istnienia

Tylko powstaniec poczuje zawód i zdumienie

Że przedstawiciel Polski może mieć takie spraw widzenie

I nie jest w stanie pojąć, że historycy mogą dziś osądzać

Imperatyw moralny, który kazał im wolności żądać

Powstanie miało sens!

Czytam dyskusję o sensie Powstania Warszawskiego. I zastanawiam się, dlaczego nikt, także minister Sikorski tak brutalnie o tym rozprawiający, nie neguje powstania w getcie warszawskim, które wybuchło w kwietniu 1943 r. Czy ono też jego zdaniem było zrywem niepotrzebnym i nieprzemyślanym? Było przecież jeszcze bardziej skazane na klęskę, przyniosło wielkie straty, tysiące śmierci, a jedna z dzielnic Warszawy przestała istnieć. A jednak tamto powstanie się czci. I słusznie. Ale dlaczego to drugie, sierpniowe, się tak poniża?

Z poważaniem

Marek Zaborowski, Katowice


Panie Marku, naszym zdaniem problem nie leży w tym, że dyskutuje się o sensie decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego. Problem tkwi w tym, że robi się to tak prostacko. Że w 140 znakach na Twitterze wrzuca się granat z jednoznaczną intencją wywołania kłótni i swarów w tak ważnym dniu. Bez szacunku dla powstańców, także tych nieżyjących, dla ich rodzin i bliskich. W dniu 1 sierpnia powstańcy warszawscy mają przede wszystkim prawo do naszego hołdu, do naszej pamięci i modlitwy. Na pewno zaś nie do brutalnych polemik. Gdyby minister Sikorski najpierw zagłębił się w temat, poznał literaturę i opracowania naukowe, a potem napisał poważny krytyczny tekst publicystyczny – można by powiedzieć, że dorzucił do tematu coś nowego. A tak – po prostu rzucił. Z rozmachem. Głośno. Ale czym, niech każdy sam dopowie.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy