Najnowsza interwencja Uważam Rze

Świat

AFP PHOTO NIKOLAI GALKIN

Siły specjalnej nostalgii

Piotr Skwieciński

„Nie spłonął w ogniu, nie utonął w wodzie podczas dwóch bojowych pięciolatek” – śpiewają o sobie weterani oddziałów specjalnych. Swą przeszłość uważają za wielką. Teraźniejszość jest problematyczna

Gdy Związek Radziecki coraz bardziej pogrążał się w biedzie i szarości, która stawała się jeszcze bardziej szara, 30 lat temu, w sierpniu 1981 r., w podmoskiewskim miasteczku Bałaszycha zaczęli nagle pojawiać się młodzi faceci, kompletnie niepasujący do tego miejsca i czasu.

– Zachodnie dżinsy, skórzane kurtki, w zębach – marlboro… – uśmiecha się dziś do wspomnień z młodości jeden z nich.

Byli to uczestnicy pierwszego kursu utworzonego 30 lat temu, w sierpniu 1981 r., decyzją Biura Politycznego KC KPZR oddziału „Wympieł” („Proporzec”), który – podobnie jak stworzona pięć lat wcześniej siostrzana „Alfa”– istnieje do dziś.

 

I do dziś jest dla wielu Rosjan oddziałem kultowym, wyzwalającym emocje. Jak w ogóle siły specjalne. Kiedy alfowcy czy wympiełowcy pojawiają się na jakimś koncercie, to jeśli tylko ktoś ze sceny poinformuje o tym publiczność, dostają gromkie brawa.

Oba oddziały zostały utworzone jako jednostki nie Armii Czerwonej, ale KGB. O ile jednak „Alfa” znalazła się w strukturze zarządu operacyjnego i początkowo miała zadania przede wszystkim wewnętrzne (odbijanie samolotów, walka z ewentualnym terroryzmem i zwalczanie ewentualnych dywersantów), o tyle „Wympieł” był tworzony w ramach oddziału I KGB, czyli wywiadu. I początkowo przygotowywał się do wykonywania zadań wyłącznie zewnętrznych.

I specyficznych. Gdyby ktoś miał wątpliwości co do tego, czy ZSRR przygotowywał się do wojny agresywnej, o której rozpoczęciu i momencie jej wybuchu zdecyduje sam, utraciłby je po zapoznaniu się z zadaniami, do których szkolono wympiełowców.

Żołnierze osobnogo perioda

„Wympieł” miał przystąpić do działań w tak zwanym „osobnom periodzie”, czyli „okresie specjalnym”. To pojęcie w wojskowej ruszczyźnie okresu radzieckiego nie było ostre, ale oznaczało czas „wpełzania w wojnę”. Czyli zarówno pierwsze chwile wojny, jak i okres bezpośrednio przed nimi, formalnie jeszcze pokojowy.

I w tym „okresie specjalnym” wympiełowcy mieli – oczywiście na terenie państw NATO – przechwytywać łodzie podwodne, lotniska i samoloty, chwytać wysoko postawionych jeńców i w ogóle rozpocząć szeroko zakrojoną kampanię dywersyjno-rozpoznawczą.

Trudno wyobrazić sobie, aby radzieccy sztabowcy zakładali, że rosyjscy komandosi zdołają przechwycić np. amerykańską atomową łódź podwodną już w czasie wojny. Coś takiego możliwe byłoby wyłącznie w warunkach totalnego zaskoczenia. Czyli – kiedy jeszcze panuje pokój…

Wympiełowców rekrutowano spośród pracowników KGB. Przechodzili przez niezwykle ostrą selekcję i niezwykle trudne szkolenie i fizyczne, i umysłowe. Każdy żołnierz znał język obcy. Potrafili tak ukryć się w terenie, że poszukujące ich patrole przechodziły o metr od wympiełowca, nie zauważając go. Uczono ich, jak przeżyć, jedząc szczury i pająki.

I – jak dziś twierdzą – wśród różnego rodzaju bojowych środków specjalnych przeznaczonych na różne sytuacje mieli do dyspozycji specjalny preparat, po użyciu którego można było wypić dwa litry wódki i pozostać trzeźwym…

Oddział zajmował się nie tylko szkoleniem. Jego żołnierze uczestniczyli chyba we wszystkich konfliktach, jakie mniej lub bardziej otwarcie prowadził Związek Radziecki w latach 80. Czyli przede wszystkim w Afganistanie, gdzie, jak do dziś śpiewają wympiełowcy, legendarnego oficera tego oddziału duszmani (czyli mudżahedini) bali się i nazywali Dżumą. W swoim nieoficjalnym hymnie śpiewają także: „w piaskach czerokożoj (czarnoskórej) Angoli… Potom Nikaragua, Kuba, Fidel, potom Mozambik…”.

Legendarna libańska paczka

Żołnierze „Wympieła” szkolili miejscowych sojuszników, ale też często osobiście brali udział w walkach. Zresztą nie tylko oni. Na przykład radzieccy płetwonurkowie ze specjalnych oddziałów komandosów morskich ochraniali angolskie i mozambickie porty, w których rosyjskie, kubańskie i wschodnioniemieckie statki były atakowane przez płetwonurków – dywersantów z RPA. Ścierali się, z obu obozów padały ofiary, przez obie strony konsekwentnie przemilczane, bo jak tu się przyznać do bezpośredniego udziału w niewypowiedzianej wojnie na terenie trzeciego państwa?

Poprzednia
1 2 3

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez