Najnowsza interwencja Uważam Rze

Tu i teraz

Czas leśnego człowieka

Piotr Gursztyn

Poseł Jerzy Gosiewski chce odnaleźć się w PJN. Może pomoże mu jego walka z groźnym odyńcem

Dzikie świnie nieco mieszają w polskiej polityce. Znana jest historia pewnego odyńca, który chciał zamordować jaśnie panującego nam prezydenta. Gdyby nie refleks syna Tadeusza, nie wiadomo, co by się stało z ojcem Bronisławem.

Inna dzika świnia chciała kiedyś wykończyć posła Jerzego Gosiewskiego. Tu chwila wyjaśnienia, bo o Bronisławie Komorowskim kilka osób słyszało, a o pośle Gosiewskim niewiele. Mimo usilnych starań, bo zawsze wygrywał wszystkie poselskie rankingi. Najwięcej interpelacji, najwięcej wystąpień itp. itd. I nic. Ludzkość nic nie wiedziała o pośle Gosiewskim. Dopiero, gdy demoniczny prezes skreślił go z listy wyborczej PiS, zrobiło się nieco głośniej.



Szkoda jednak, że rozgłos nie przyszedł wcześniej. Bo w samym PiS poseł Gosiewski był znany. I to nie tylko z powodu słynnego nazwiska. Rozgłos zdobywał, epatując posłanki swoją pogryzioną łydką. Na partyjnych spotkaniach podwijał nogawkę, pokazywał jakąś straszną szramę. I rozpoczynał wielogodzinną myśliwską opowieść o kłach rozjuszonego odyńca rozrywającego mu nogę aż do kości. I o swej zimnej krwi, która pozwoliła mu wyjść z opresji. Bowiem finał był taki, że to poseł zamordował dzika, a nie odwrotnie. Teraz jednak padł ofiarą Kaczora. Skreślony z listy został ponoć za to, że kiedyś głosował nie tak w czasie posiedzenia jakiejś komisji. Poseł był zaskoczony, bo miał się za wiernego kaczystę. Takiego, który wierzy w nieomylność Jarosława, nazistowskie inklinacje Donalda i we wszystkie teorie Antoniego Macierewicza.

Gdy szok minął, postanowił się odegrać. Zaczął uśmiechać się do PJN-owców, aby ci umieścili go na liście. W PJN wybuchł spór. Jedni byli „za”, bo 9 tys. głosów – a tyle leśniczy Gosiewski zdobył w 2007 r. – piechotą nie chodzi. Inni byli „przeciw”. Dokładnie rzecz biorąc, były to inne. Członkinie PJN przypomniały sobie łydkę i opowieści o niej, co wzbudziło przerażenie, że znów będą musiały o tym słuchać.

Poseł leśniczy może jeszcze szukać szans w PSL. Tam Lasy Państwowe mają sporą reprezentację. Zresztą dobrze mu będzie ze świeżo nabytym antykaczyzmem, bowiem czołowy przeciwnik PiS w PSL też jest leśnikiem. Mowa o Stanisławie Żelichowskim. W PSL pod tym względem widać ciekawy podział. Inteligencja pracująca lasów i pól jest bardziej proplatformerska. Chłopstwo indywidualne jest zapatrzone w Jarosława Kaczyńskiego i jego partię. Ponoć na zamkniętych posiedzeniach klubu dochodzi do śmiesznych scen. Kiedy patrzy się z zewnątrz, wygląda to tak, jakby kłócili się posłowie PiS i PO.

Tak więc mocno przestrzelił Adam Hofman, drwiąc ze zbaraniałych chłopów. Mógł ich mocno zranić, a od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok. Zwłaszcza w polityce.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?