Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Polska w rękach politycznego kartelu

Piotr Gabryel

O co za nic w świecie nie pokłócą się dziś szef rządu z szefem opozycji?

O czym Donald Tusk i Jarosław Kaczyński (ale także Grzegorz Napieralski i Waldemar Pawlak) nawet się nie zająkną podczas tej kampanii przedwyborczej? Otóż o tym, co nas naprawdę czeka pod ich rządami – i to już w przyszłym i kolejnym roku.

„Rzeczpospolita” w przedostatni dzień sierpnia opublikowała na pierwszej stronie tekst zatytułowany: „Nieaktualny projekt budżetu na 2012 rok”. Czyli artykuł o tym, że rządowy projekt budżetu naszego państwa, który do końca września powinien trafić do Sejmu, powstaje (może już powstał?) w oparciu o z dnia na dzień tracące na aktualności dane i dlatego powinien być czym prędzej zmieniony. Innymi słowy, do zbilansowania tego budżetu zabraknie co najmniej 15–20 mld zł i o tyle należy w nowym projekcie podnieść wpływy (czyli podatki) albo obniżyć wydatki (lub – w odpowiednich proporcjach – uczynić jedno i drugie).

Czy ktoś się tym przejął? Czy nasza nieustraszona opozycja przyparła w tej sprawie do muru naszą kunktatorską koalicję rządzącą? Czy liderzy PiS albo SLD wezwali premiera do natychmiastowego wyjaśnienia, jak rząd zamierza zasypać tę dziurę budżetową Rostowskiego? Ależ skąd! A dlaczego? Ano dlatego, że zarzucając w tej sprawie nieudolność Tuskowi, sami musieliby wyjaśnić, jak oni by sobie poradzili z tym potężnym kłopotem. A nie mają na to ochoty tak samo jak liderzy Platformy i PSL.

I w ten oto sposób sprawa, która powinna być w tej chwili przedmiotem gorącej debaty, być może nawet niekończących się sporów, została w niemal absolutnym milczeniu zamieciona pod dywan. Zachowując się niczym polityczny kartel (bo jak to inaczej nazwać?), politycy partii rządzących i opozycyjnych – od prawa do lewa – z premedytacją postanowili nie dać wyborcom szansy poznania przed wyborami ich pomysłów na wzięcie się za bary z krachem polskich finansów publicznych. No, chyba że, co byłoby jeszcze bardziej przerażające, nie zdają sobie sprawy ze skali zagrożeń albo po prostu nie mają pojęcia, jak sobie z nimi poradzić.

Co gorsza, obserwując reakcję (czyli jej brak) opinii publicznej, można dojść do smutnego wniosku, że politycy nie muszą się z tego powodu niczego ze strony wyborców obawiać. Bo oni wcale nie oczekują od nich prawdy, zwłaszcza jeśli miałaby ona być dla nich nieprzyjemna i w dodatku wiązałaby się z koniecznością ponoszenia wyrzeczeń.

Dopóki tak będzie, dopóki politycy będą mogli – i to bezkarnie! – serwować wyborcom zasłonę dymną zamiast prawdy, dopóty Polska będzie w niebezpieczeństwie.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez