Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Czas politycznych najemników

Eryk Mistewicz

Mocny uścisk dłoni Igora Mintusowa, najpotężniejszego politmarketingowca Federacji Rosyjskiej, i rozpoczynamy debatę na Forum Ekonomicznym w Krynicy

Jeszcze niedawno wybory wygrywali politycy. Pisali książki, wygłaszali elaboraty. Sami lub z rodziną wymyślali hasła wyborcze.

Później zdobywanie władzy przejęli ich asystenci, którzy z czasem nazwali się spin doktorami. Ich wartością były kontakty z dziennikarzami. Rzucali im smakowite kąski deprecjonujące kontrkandydatów.

– Dziś nadszedł czas politycznych najemników – zażartowałem, witając gości, których zaprosiłem na najpoważniejszą debatę o politycznym marketingu odbywającą się w tych dniach w Europie. Na Forum Ekonomicznym w Krynicy udało się zgromadzić największe nazwiska branży.

Igor Mintusow poza pracą w kampaniach w Rosji służył też swoją wiedzą i talentem nie tylko w Polsce, ale w Nikaragui, Mongolii, na Łotwie, Słowacji, Litwie i w czasie przygotowań kandydatów w wyborach do kongresu Stanów Zjednoczonych.

Arnaud Dassier, współpracownik Nicolasa Sarkozy’ego (ten, którego lewica francuska oskarża o napisanie scenariusza eliminującego z gry Dominique’a Straussa-Kahna), wspomagał kampanię na Ukrainie, a ostatnio – w północnej Afryce.

Inny Francuz, Sebastien Couderc, pracuje dla administracji Gruzji, realizuje kilka dużych kampanii w Azji. Marko Rakar zmonopolizował rynek doradztwa politycznego na Bałkanach. A Mark Pursey, spin doktor brytyjskich liberałów, ojciec sukcesów Nicka Clegga, wprost z Krynicy jedzie na Litwę, aby doradzać w tamtejszej kampanii.



Dziś partia polityczna zakładana jest od początku przez politycznych marketerów, polityk mówi, rozpoznając to, co chciałby usłyszeć elektorat, a rozpędzone machiny badawcze odpowiadają na pytanie, co powinien robić w kolejnej fazie kampanii. I – jeśli nie trafi na sprawniejszych najemników pracujących w konkurencyjnym sztabie – wygrywa.

Zwycięstwa w wyborach bez marketingu politycznego żaden z moich gości sobie już nie wyobraża. Prowadzenia polityki także.

– Polityk odrzucający marketing polityczny to arogant, który nie chce albo nie potrafi rozmawiać z ludźmi – przekonywał Arnaud.

Jak wygrywa się dziś wybory? Prym wiodą obecnie w Europie techniki, jakie zaproponowałem w wydanej właśnie książce „Marketing narracyjny”, która miała swoją premierę na Forum Ekonomicznym. A więc opanowanie natłoku informacji przez profesjonalne historie, tworzone z poszanowaniem skomplikowanych zasad.

Mark Pursey przekonywał, że kluczem do decyzji jest zatrzymanie uwagi wyborców ciekawą opowieścią i poprowadzenia ich za sobą w dniu wyborów. Od dziesiątków lat wybory wygrywa nie ten polityk, który ma lepszy program, lecz ten, z którym chcielibyśmy napić się piwa. Pokazują to badania.

Igor Mintusow z nieco znudzoną miną powiadał: marketing ważny, wybory ważne, ale najważniejsza jest i tak władza nad administracją wyborczą i prokuraturą; jeśli ją macie, wygrana jest wasza. Według Mintusowa 50 proc. szans wygrania wyborów leży właśnie tutaj: we wpływie na komisje wyborcze i prokuraturę. Resztę stanowią pozostałe czynniki: lepiej lub gorzej poprowadzona kampania, lepiej lub gorzej przygotowany kandydat, lepiej lub gorzej ułożone media.

A program? Tuż przed rozpoczęciem Forum Ekonomicznego pojawił się ciekawy sondaż, który zacytowałem kolegom: głosowanie przeciw partii uznawanej za szkodliwą dla kraju jest dziś dla Polaków motywacją ważniejszą (54 proc. wskazań) niż głosowanie na „program partii”, którą respondent popiera (26 proc. wskazań; całość badania na Kalkulatorpolityczny.pl).

Wygrywa lepsza narracja. Wygrywa strach. Wygrywają emocje.

Program jest ważny, jeśli może zostać sprowadzony do hasła: „Sześciopak. Mamy sześciopak!”. Wygrywa partia mająca lidera, z którym ludzie chcą napić się piwa, i która posiada program upakowany w „sześciopak”. A przede wszystkim, tak która ma konkurentów tak morderczych, tak groźnych, że mobilizują oni niezainteresowanych polityką do pójścia do urn.

Tacy są dziś wyborcy i chcemy czy też bardzo tego nie chcemy, tego od teatru politycznego, od przekazu sprowadzonego do formatu komiksu, oczekują. I nie jest to ani wina polityków, ani mediów, ani politycznych najemników.

Z Sebastienem spotkamy się już niedługo przy demokratycznych wyborach w Tunezji, z Arnaudem być może w Tiranie, z Igorem na spotkaniu politycznych doradców w Istambule. I oczywiście za rok w Krynicy na najpoważniejszym spotkaniu liderów Europy Środkowo-Wschodniej. Politycy już wiedzą: bez pogłębionej wiedzy o wyborcach i ich motywacjach, bez profesjonalnych technologii tworzenia i rozchodzenia się narracji trudno będzie im przebić się ze swoją opowieścią, trudno będzie pozyskać głosujących.

Autor jest konsultantem politycznym, twórcą strategii marketingu narracyjnego, współautorem wydanej ostatnio „Anatomii władzy”.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO

Artur Osiecki

Brexit mobilizuje regiony

Województwa chcą przyspieszyć realizację nowych programów regionalnych zarówno ze względu na zbliżający się przegląd unijny, jak i potencjalne negatywne konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej