Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

ROBERT MAZUREK I IGOR ZALEWSKI, DZIENNIKARZE. FOT. DAREK GOLIK/FOTORZEPA

Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego nr 33

Z życia koalicji

Wytwornie było na promocji książki Janiny Paradowskiej. Salon stawił się w komplecie, duserom nie było końca. Wreszcie ktoś spytał Dziennikarkę Millennium o poglądy. „Donald, jakie ja mam właściwie poglądy?” – postanowiła zasięgnąć wiedzy u źródła pani Janina. „Niebezpieczne” – zażartował premier. Śmiechom i zachwytom końca nie było, para padła sobie w objęcia i żyli razem długo i szczęśliwie.

Piękniejszy od własnego konterfektu minister  Cezary Grabarczyk ma szansę na gigantyczną kompromitację. Oto w platformerskiej do cna Łodzi kandyduje z „jedynką”, ale w sondażach wyprzedzają go nie tylko liderzy SLD i PiS, ale też platformerska „trójka”, czyli Krzysztof Kwiatkowski. Nas to jakoś nie zdumiewa. Podobno ludzie głosujący na Grabarczyka mają szansę na darmowe badania i terapię. Kolejność następująca: mocz do analizy, EEG, lobotomia.

W  Krakowie jest jeszcze zabawniej. Na tamtejszego barona i „jedynkę”, znanego spółdzielcę rasia ireneusza (znanego z tego, że ma brata księdza w kurii, pielgrzymuje na Jasną Górę i boi się zagłosować przeciw aborcji), chce głosować mniej ludzi niż na Gowina i Fedorowicza. To skadinąd zrozumiałe. Ze wszystkich spółdzielni Polacy akceptują tylko mleczarskie.

 

Pierwsze prawo Mazurka & Zalewskiego brzmi od dekady niezmiennie: „Szefowie służb specjalnych i ministrowie finansów w Polsce nigdy nie są przesadnie normalni”. No i za jego udowadnianie wziął się  Jan Vincent rostowski. Nasz cokolwiek ekstrawagancki minister pojechał do Brukseli i powiedział, że to wszystko skończy się za dziesięć lat wojną. Jak na ministra kraju sprawującego prezydencję – znakomity wist. Minister jednak, cytując podobno kolegę bankiera, powiedział więcej, a mianowicie, że trzeba starać się o zielone karty do Ameryki. Tak oto z zielonej wyspy została zielona karta.

Do bratobójczych walk wewnątrz PO doszło na warszawskim Żoliborzu. Poszło o bruk. Tamtejszy radny chciał elegancki, granitowy, a posłanka  Joanna Fabisiak w swym umiłowaniu tandety (podziwiamy garsonki!) wolała taki zwykły, betonowy. Debata wyglądała tak, że Fabisiak nawrzeszczała przy ludziach, na ulicy, na radnego i postraszyła go Bufetową. Przy okazji oberwało się też „kochance radnego” i jego rezydencji. Rezydencja okazała się połówką domu, a kochanka ślubną żoną od 25 lat. Niby zabawne, ale skąd ta predylekcja pani Fabisiak do lustracji cudzych sypialń? Chciałaby się pani czymś pochwalić?

Wszyscy zastanawiają się, co będzie po wyborach. A to kto zostanie ministrem albo czy PO utworzy mniejszościowy rząd i różne takie. Głos w sprawie przyszłości zabrał także wielki mąż stanu Cedynbał Tomczykiewicz. Jego zdaniem „w sytuacji patowej wybory zostaną powtórzone”. A jak się za trzecim razem nie uda, to prezes Sądu Najwyższego rzuci monetą?

Naszego serialu „Życie baronessy Protas” ciąg dalszy. W tym odcinku poczytamy o dramatycznych wydarzeniach z Warmii, jak to za podrywanie baronessy wziął się PiS-owski fornal nazwiskiem Szmit Jerzy. Podlec ten poderwał baronessę Eleonorę, ale nie całą, a jeno jej autorytet i przeprosić nie chce. Wszystko dlatego, że powiedział, iż baronessa pracuje w hotelu Krasicki, który za państwową kasę pomagał stawiać mąż baronessy, niejaki Protas. Zapamiętajacie sobie Szmit Jerzy, że baronessy nie pracują. Kapewu?

Z życia opozycji

Ktoś chciał zrobić przysługę beacie kempie i, podszywając się pod nią, poinformował PAP, że rezygnuje z kandydowania. Niestety, pani Beata nie doceniła troski tajemniczego nieznajomego i – jak to ona – naindyczyła się niemożebnie. I o to pewnie dowcipnisiowi chodziło – żeby Kempa pogulgotała.

Gulgocząc, Kempa jakimś sobie znanym sposobem odpowiedzialnością za sprawę obarczyła rząd Donalda Tuska. Hm, całkiem niezły koncept. Jak następnym razem zapomnimy o urodzinach żony (żeby nie było: mamy dwie oddzielne), też zwalimy
na premiera.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Adam Maciejewski

Polski kapitał na Kaukazie

Od 2014 r. w Armenii działa fabryka polskiej spółki Lubawa. Nawiązanie współpracy z rządem Armenii było możliwe dzięki promocji naszego przemysłu za granicą, wspieranej przez dotacje z UE