Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Napieralski ucieka przed starą gwardią

Eryk Mistewicz

Nie chodzi w tej kampanii o to, kto wygra wybory, ale o to, kto po wyborach będzie rządził

Grzegorz Napieralski uśmiecha się – już czuje się pierwszym wygranym. Emocje nocy wyborczej są jedynie spektaklem, finiszem gry prowadzonej przez różne środowiska w ostatnim roku.

Najważniejsze było spłaszczenie różnic pomiędzy PO a PiS zaordynowane przez strategów z knajpek przy pl. Trzech Krzyży. Nie była to strategia najwyższych lotów. To, co w ich założeniu miało osłabić Donalda Tuska i wynieść do władzy SLD Aleksandra Kwaśniewskiego (celebryci, MAK, OFE), wyniosło SLD Grzegorza Napieralskiego. To, co miało spowodować wyeliminowanie z gry Waldemara Pawlaka z jego „przaśnym PSL” i doprowadzić do powstania „najbardziej oczekiwanej koalicji wszystkich białych ludzi” (PO z SLD) „bez zużytego Tuska” (zaplanowano dla niego „karierę zagraniczną”), wymknęło się spod kontroli.

Koncept strategów polskiej polityki z knajpek przy pl. Trzech Krzyży rozsypał się jak domek z kart.

Dążąc do koalicji PO – SLD i osłabiając Tuska, zbudowano Napieralskiego.



Nie doceniono polityka, który swej bezwzględności musiał się przecież od kogoś nauczyć. Napieralski sprawnie wyeliminował z list wyborczych „stare SLD” z ekip Kwaśniewskiego, Czarzastego i Millera. W nowym klubie znajdzie się ledwie trzech, czterech posłów, którzy nie będą składali mu hołdów.

I tak oto to Grzegorz Napieralski („urwany” – jak ze smutkiem przyzna jeden z byłych premierów) powie Polsce po wyborach, w którą stronę pójdzie SLD. To on po wyborach zadecyduje, z którą partią Sojusz będzie współrządzić. W rękach Napieralskiego scenariusz polskiej polityki na najbliższe kilka miesięcy.

Ci w SLD, którzy liczyli na słaby wynik lidera, aby go rozliczyć z powyborczej porażki, zostaną z niczym. Żadnego rozliczenia, żadnych „dożynek” w SLD bowiem nie będzie.

Główny powód: uciekając przed „starą gwardią”, Napieralski musi wejść do rządu – jakiegokolwiek rządu, w jakiejkolwiek konfiguracji, z jakąkolwiek partią (lub przez jakiekolwiek partie chronionego „rządu fachowców”). Usadowienie się u władzy jest dla niego w tej chwili jedynym ratunkiem przed kontestującymi jego przywództwo w Sojuszu. Jedyną szansą przeżycia „SLD-owskiej nocy długich noży”.

Wejście do rządu pozwoli Napieralskiemu szybko zdobyć i redystrybuować frukty władzy.  

Zanim „stara gwardia” zbierze się, aby rozliczyć go za umiarkowany wynik wyborczy SLD, Grzegorz Napieralski stanie się jednym z najbardziej mocarnych ludzi w Polsce. To do niego ustawiać się będą kolejki lokalnych działaczy. To od niego zależne będą posady w rządowych agencjach i przebogactwo dóbr wszelakich. Nie powinniśmy się też dziwić, że chcący go dziś rozliczać szybko zaczną ustawiać się w długiej kolejce, aby dostąpić zaszczytu ucałowania go w pierścień. To przecież tylko polityka.

Aby przeżyć, Napieralski musi zdobyć władzę. Z kimkolwiek. Wariant pierwszy: SLD – PO. W negocjacjach ze swoim imiennikiem z Platformy Obywatelskiej czekać go będzie twarda walka. Z kibicowaniem dużych sił, z możliwym porozumieniem.

Wariant drugi: SLD – PiS. W negocjacjach z PiS na lidera SLD czeka więcej fruktów dla nagrodzenia swoich wiernych towarzyszy.

Można zaryzykować twierdzenie, że otrzyma wszystko: realną władzę nad teraźniejszością. Od wszystkich spółek Skarbu Państwa począwszy. Władzę nad przeszłością – Trybunał Stanu dla Tuska, Arabskiego, Klicha – przekazując PiS.

I tak oto Napieralski zajął już dziś – długo przed ogłoszeniem przez PKW wyników wyborów – pierwsze miejsce w przyszłym rządzie. W jakimkolwiek rządzie.

Pierwszym przegranym byłby wówczas Bartosz Arłukowicz. Trudno sobie bowiem wyobrazić gabinet PO – SLD z jego udziałem. Podobnie jak pod dużym znakiem zapytania staje miejsce w takim gabinecie dla konstruktora zaproszenia do swego rządu tak Arłukowicza, jak Rosatiego.

Miejsce w przyszłym rządzie ma za to wówczas gwarantowane poseł PO Łukasz Gibała. Startujący w Krakowie z 19. miejsca z listy szef krakowskich struktur Platformy, jedyny liberał na listach PO w Krakowie głoszący wszem i wobec, że koalicja PO z SLD jest jedyną koalicją dobrą dla Polski. Ba, że koalicja ta powinna zapewnić większość konstytucyjną przyspieszającą modernizację kraju.

To tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy powyborczej opowieści. Może pokrzyżować go wejście do Sejmu Ruchu Palikota. Wówczas to Palikot, a nie SLD, będzie współtworzyć koalicję z PO. Lub – co bardziej prawdopodobne – pnięcie się w górę Polskiego Stronnictwa Ludo-wego. A w tej kampanii PSL prowadzi wyjątkowo sprawną kampanię.

Dobry wynik Waldemara Pawlaka może zapewnić koalicję, w której Grzegorz Napieralski będzie zbędny.

Autor jest konsultantem politycznym, twórcą strategii marketingu narracyjnego, współautorem wydanej ostatnio „Anatomii władzy”.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej