Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Aleksander Pociej. fot. Wojciech Grzedzinski

Palikot, człowiek Tuska

Janusz Rolicki

Przykra to wiadomość dla obu panów, ale Janusz Palikot – czy chce, czy nie – pracuje na rzecz dawnego pryncypała Donalda Tuska. Nie pomogły książkowe pomówienia. Okazało się, że Palikot będzie młotem na głowę prezesa. Od dawna wszyscy wkoło głosili, że o wyniku wyborów rozstrzygną niezdecydowani. I oto na 13 dni przed wyborami ogłoszona została nowina: ci, którzy porzucili Platformę, postanowili wesprzeć nie pana Kaczyńskiego czy Napieralskiego, lecz Janusza Palikota. Tym sposobem dwaj panowie – Tusk i Palikot – którzy serdecznie już się nie znoszą, zostali ponownie ze sobą związani. Zabawne, ale dla pana Tuska to nadspodziewanie dobra wiadomość. Bo dla niego ważne jest nade wszystko, aby gdy on ma coraz mniej, nie przybywało Kaczyńskiemu. Znacie państwo powiedzenie: nim gruby schudnie, to chudy zemrze? Otóż z punktu widzenia premiera, gdy jemu chudnie, to każdy może rosnąć w siłę, byle nie był to pan Kaczyński.



Na razie wychodzi na to, że tylko on może PO i jej prezesa pozbawić władzy. Bo jakie z punktu widzenia Platformy to ma znaczenie, że Palikot będzie miał 30 czy 40 posłów. W sytuacji, gdy partia premiera będzie pierwsza, wystarczy jej wsparcie pana Pawlaka. A z nim  jak w starym małżeństwie. Przeżywali już oni, jak wiemy, wzajemne gniewajki, ale jak potwierdził poseł Żelichowski, obaj partnerzy są tak dobrze dotarci, że wiedzą, czego wzajemnie po sobie mogą się spodziewać. Ale polityka jest takim piekielnym zawodem, że każdy, kto się nią zajmuje, wierzy tylko sobie. Stąd wśród polityków psychiczne zagwozdki są tak częste jak pchły na grzbiecie wiejskich burków. Na przykład Wiaczesław Mołotow, człowiek bywały w świecie, gdy pierwszy raz w 1941 r. przybył do Anglii, aby paktować z Churchillem, przywiózł ze sobą mały arsenał. I w zajmowanym apartamencie pod każdą poduszką miał po brauningu. Strzelać nie musiał, ale samopoczucie miał dobre. Nie wiem, jak skończą persony opisywanego dramatu. Co do jednego nie mam wątpliwości, ten wyborczy wyścig wygra Donald Tusk. A czy wyjdzie mu to na zdrowie? – to inna sprawa...

Do  prawego

Jerzy Jachowicz

Nieprawdą jest, jak niektórzy twierdzą, że to pieniądz rządzi światem. Niedawno odkryłem, że światem rządzą uczucia. Ledwie kilka tygodni temu pisałem o skrywanym uczuciu miłości Henryki Krzywonos do Jarosława Kaczyńskiego. I oto dosłownie w ostatnich dniach znajduję nowe potwierdzenie swojej teorii. Tym razem gorące uczucie poraziło warszawskiego adwokata Aleksandra Pocieja.

Z tym że on do swojej wybranki próbuje się zbliżyć opłotkami. Przez parlament, a ściślej przez Senat. Ten dojrzały już, bo 46-letni mężczyzna, pochodzący ze znanego adwokackiego rodu, felietonista i gracz w polo, a więc wszechstronnie utalentowany uległ urokowi swojej epizodycznej klientki, niedawnej posłanki Platformy Obywatelskiej Beaty Sawickiej. Dlatego właśnie postanowił zostać senatorem i startuje w wyborach jako kandydat z listy PO. Nie przeszkadza mu, że Sawicka, będąc zaawansowaną już mężatką, uległa swego czasu urokowi agenta Tomka. Słusznie zakłada, że broniona przez niego była posłanka, po przejściowych kłopotach z prawem, wróci na łono partii i wtedy nie będą już ich dzielić – jak to ma miejsce dziś – żadne formalne przeszkody. Zostaną partnerami. Na dobry początek – partyjnymi.

Warto sobie uprzytomnić, że to jest jedno z tych uczuć, o których się mówi: od pierwszego wejrzenia. Ledwo się poznali, nowo ustanowiony wówczas obrońca Sawickiej – Aleksander Pociej – niesiony gorącym uczuciem z własnej kieszeni wysupłał 300 tys. zł na kaucję, aby uwiedziona łapówką Sawicka nie musiała swego nadwątlonego okropnymi przeżyciami organizmu odżywiać więziennym wiktem, niesprzyjającym szybkiej i skutecznej regeneracji sił fizycznych i intelektualnych, których tak brakowało podsądnej. Zaraz potem mecenas Pociej zrzekł się obrony podejrzanej o korupcję Sawickiej i przekazał ją w ręce swego kolegi.

Na koniec trochę promocji. Podobno z powodu swej urody mecenas Pociej zaczepiany jest na ulicy przez kobiety apelujące, aby więcej tak przystojnych jak on panów startowało w wyborach.

Ta Sawicka to ma szczęście.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?