Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Do i od redakcji

Śledztwo smoleńskie

Od 10 kwietnia 2010 r. red. Marek Pyza dąży do przedstawienia prawdy o katastrofie smoleńskiej. Myślę, że wszyscy czytelnicy powinni złożyć podziękowania panu redaktorowi. Nie zliczę wszystkich artykułów, które poświęcił temu tematowi. Ostatni tekst jest jednak szczególny, bo zawiera efekty badań wybitnych ekspertów, które podważają dotychczasowy opis tragedii. Od dawna pisano, że oficjalna wersja wydarzeń jest, delikatnie mówiąc, naciągana. Obecnie są na to dowody i to niepochodzą-ce od byle kogo, ale od wybitnych naukowców i poparte są precyzyjnymi wyliczeniami. Trudno podważyć opinię kogoś, kto pracuje dla NASA. Mam nadzieję, że starania red. Marka Pyzy doprowadzą do tego, że polskie instytucje przestaną zasłaniać się raportami MAK i Millera. Czy Polskę stać jeszcze na niezależne śledztwo, wolne od polityki, oparte wyłącznie na naukowych ekspertyzach? Mam nadzieję, że tak, bo to oznacza, że jesteśmy wciąż suwerennym państwem dbającym o swoich obywateli.

Dziękuję i pozdrawiam,
Jarosław Biruk


Czy Polskę stać? Stać nas na fontanny stawiane za setki tysięcy w Warszawie. Wydajemy miliony na skrajnie lewicową, promującą Lenina i neobolszewizm „Krytykę Polityczną”, stać nas na koncerty organizowane przez 48-letniego „nastolatka” Kubę Wojewódzkiego. Problem więc nie w cenie, o czym oczywiście wszyscy wiemy. Wystarczyłoby trochę chęci. Ale jej nie ma. Jest za to propaganda i przemilczanie tak tragedii smoleńskiej, jak nieprawidłowości w śledztwie. Cóż robić? Dążyć do prawdy wszelkimi sposobami i budować presję na władzę.


Chciałbym zabrać głos w sprawie artykułu „Zakazana pamięć” pana Marka Pyzy.

W pełni zgadzam się z postawionymi w nim tezami. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inny aspekt sprawy. To, że niektórzy politycy czy komentatorzy nie zgadzali się ze śp. Lechem Kaczyńskim w sprawach politycznych, to normalne, mamy przecież „demokrację” (ułomną, ale mamy) i każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Ale jakim prawem niszczy się pamięć o Lechu Kaczyńskim – człowieku, nie polityku? Człowieku uczciwym, prawym, który dobro Polski i jej obywateli stawiał na pierwszym miejscu – nawet najzagorzalszy przeciwnik nie może przecież zarzucić Lechowi Kaczyńskiemu nieuczciwości czy zamieszania w jakieś afery. Druga sprawa, która mnie porusza, to temat katastrofy smoleńskiej. Myślę, że dyskusja trochę się „rozmyła” w stronę zagadnień technicznych – czy skrzydło mogło ściąć drzewo, na jakiej wysokości przyrządy przestały działać itp. Nie twierdzę, że to sprawy nieważne.

Lot do Smoleńska to nie była wycieczka z Mińska do Ułan Bator, tylko oficjalna podróż Prezydenta RP i obowiązkiem wielu ludzi (urzędników państwowych) było zapewnienie, by wszystko dopiąć na ostatni guzik. Jak było w rzeczywistości, każdy wie. W normalnym kraju odpowiedzialni za ten stan rzeczy pewnie „poszliby siedzieć”. A u nas szafa gra – posadki dalej są, ale przecież „państwo zdało egzamin”...

Pozdrawiam,
Kołacz Krzysztof

Panie Krzysztofie – pełna zgoda i tylko jedno uzupełnienie: mamy niejasne przeczucie, że osoby odpowiedzialne za tę tragedię, za zaszczuwanie głowy państwa i odbieranie jej należnych praw, stałe pogarszanie warunków sprawowania przez nią urzędu, osoby, które trzymały w rękach wszystkie narzędzia związane z bezpieczeństwem tego lotu, którego śp. prezydent był tylko pasażerem, że one teraz próbują zagłuszać istniejące jednak wyrzuty sumienia. Prędzej czy później to w nich pęknie.



Niezdrowa fascynacja

Od czasu powstania tygodnika „Uważam Rze” (który regularnie kupuję, nie przestając pilnować poczynań pana Hajdarowicza) obserwuję niezdrową fascynację pp. Mazurka i Zalewskiego postacią (tak wydaje mi się, że postacią właśnie) red. Patrycji Koteckiej, która ma postać niezwykle atrakcyjną. To poważna kobieta, była modelka i dziennikarka, nie prowadzi życia publicznego, nie angażuje się w politykę, jednak ilość miejsca, które poświęcają tej osobie, jest zadziwiająca. Ponadto, określając różne osoby nieraz w niewybredny sposób (np. Ponton dla określenia fizycznej postaci niegdysiejszego szefa TVP), w stosunku do tej pani używają pieszczotliwego, nacechowanego seksualnie określenia „Pati Koti”, co wyraźnie świadczy o niezdrowej fascynacji obu Panów jej właśnie fizycznością. Oszczędzając Panom większej liczby moich obserwacji, polecam czujności Pań działalność „publicystyczną” Panów „felietonistów”.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy

Piotr BOŻEJEWICZ

Może i koniec, ale nie świata

• TAKO RZECZE [P] •Skoro Obama nawet w części nie okazał się takim cudotwórcą, jak przepowiadali eksperci, to czemu Trump miałby być taki groźny, jak go malują ci sami ludzie?