Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Premier reformator zbiera siły

Paweł Lisicki

Jeśli jakikolwiek rząd chce wprowadzić reformy, musi to zrobić od razu. Mówi się, że najważniejszych jest pierwszych 100 dni. Nic dziwnego. Tylko na początku jest dość entuzjazmu i woli, by przełamywać niechęć urzędników oraz zmagać się z oporem potężnych grup interesów. I własnym lenistwem.

Premier Donald Tusk ledwo zdążył wygrać wybory, a już ogłosił, że jego ministrowie pozostaną na stanowiskach do stycznia. Wcześniej zapowiadał, że z obecnych szefów resortów pozostawi w gabinecie kilku. No, ale to było przed wyborami. A po... Po wyborach Tusk stwierdził, że nie czas na zmiany, bo Polska sprawuje prezydencję w Unii Europejskiej. I tak Katarzyna Hall miałaby pracować nad reformą edukacji, nadal wprowadzając radosny chaos, a Cezary Grabarczyk z uśmiechem opowiadałby, jak to sprawnie działają polskie koleje. Ta wizja wywołała tak duży szok, że premier pospiesznie się z niej wycofał. Nawet najsprawniejsi propagandyści nie potrafiliby jej przecież wytłumaczyć. Okazało się zatem, że premier zmienił zdanie i nowy rząd powstanie jednak w listopadzie.

Od kiedy Platforma objęła władzę w 2007 r., za każdym razem słyszałem, że czas na reformy nie nadszedł. A to prezydent przeszkadzał, a to unijna prezydencja była blisko, a to brakowało odpowiedniego poparcia, a to nadchodziły wybory. Teraz, kiedy nikt w niczym nie przeszkadza, bo w ręku PO znalazły się wszystkie najważniejsze instytucje państwa, a najbliższe wybory za trzy lata, na przeszkodzie reformom stanęła... Unia Europejska.

To odkładanie zmian w rządzie pokazuje, po co Platformie władza. Po co? Dla władzy. Reszta furda. Czy ktoś się sprawdził, czy nie – bez znaczenia. Zresztą to poniekąd logiczne. Skoro Tusk wygrał, nic nie robiąc, to najwyraźniej nagrodzono go za nicnierobienie. Ważne, że Polacy mogą być dumni z Polski, która zdała egzamin. I ważne, żeby Polacy żyli w świadomości, że już za momencik, już za minutkę, już za chwileczkę premier pokaże, co potrafi. Polacy to – widać – naród uwielbiający złudzenia. No, a skoro tak bardzo lubuje się w iluzjach, to premier Tusk, niczym rasowy prestidigitator, wciąż ich dostarcza.

Gdy tylko nadejdzie grudzień, ogłosi, że właśnie przygotowuje wielką rządową ofensywę. Że już za kilka miesięcy do Sejmu spłyną dziesiątki, ba, setki ważnych ustaw. I reforma zdrowia, i ułatwienie życia przedsiębiorcom, i uproszczenie prawa nastąpią. Czego dusza zapragnie. Tylko, zrozumiałe, że tak wielkie zmiany wymagają ostrożności. A tu wakacje za pasem. Widział kto kiedy, żeby zmiany latem wprowadzać? Poza tym mistrzostwa Europy, trzeba odczekać. A gdy nadejdzie jesień, to okaże się, że zaraz za nią zima. I żeby tak między jesienią a zimą? Brrr. Nie, nie ma sensu. Wprowadzanie przez Tuska reform zdaje się być współczesną wersją paradoksu eleatów. Są jak strzała, która nigdy nie może dolecieć do celu, ciągle tam zmierzając.

Tylko że w taki sposób jak świadomości Polaków nie uda się zakląć rzeczywistości. Ta kiedyś za życie w ułudzie weźmie odwet. Oj, weźmie.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Ewa Bednarz

Kredyt z plastiku

Tylko część banków decyduje się na wydawanie przedsiębiorcom kart kredytowych. Znacznie chętniej oferują im dużo kosztowniejsze karty obciążeniowe

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej