Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Przegląd tygodnia Mazurka & Zalewskiego nr 37

Z życia koalicji

Podobno donald tusk powiedział, że nie odda władzy nikomu, kto mógłby mu zaszkodzić. Jak to? To sam siebie nie dopuści do stanowiska premiera? Intrygujące.

Szefową platfusowej spółdzielni ma być teraz – w miejsce olanego przez wyborców i fryzjera Cezarego Grabarczyka – ewa kopacz. Minister zdrowia ma przy Jego Tuskowskości pełnić rolę, którą odgrywali kolejno Paweł Piskorski, Grzegorz Schetyna i rzeczony Grabarczyk. No cóż, nazwisko ma odpowiednie.

Jako zaufana zausznica premiera pani Ewa zostanie marszałkiem Sejmu, w miejsce Grześka schetyny, który ma iść z powrotem w ministry. Ale nie dostanie swojego dawnego MSWiA, a co najwyżej część tego resortu. Najchętniej to Tusk dałby mu „i”.

W  każdym razie Schetyna ma znowu zostać zdegradowany. Na szczęście jest biodegradowalny, więc Bruksela nie będzie się czepiać.

Tymczasem w kancelarii Sejmu panika, bo tamtejsi urzędnicy obawiają się słynnego bałaganiarstwa pani Kopacz oraz jej rzekomej skłonności do popadania w histerię. To wredne, nieprawdziwe i niesprawiedliwe plotki. Wystarczy spojrzeć na resort, którym kierowała zausznica premiera. Gdzie panuje albo panował większy porządek niż w polskiej służbie zdrowia? Może w armii pruskiej, ale tylko może.



W  Sejmie boją się też, że nowa pani marszałek przywlecze ze sobą zastęp ludzi z Szydłowca, których dotychczas wszędzie ze sobą ciągała. No cóż, to faktycznie problem. Znamy jednego kolesia z Szydłowca i jeśli inni są podobni, to: Panie Boże! Miej w opiece polski Sejm. Lepiej jednak tego krzyża nie zdejmować.

Niejaki Andrzej Jakubiak został nowym szefem Komisji Nadzoru Finansowego. Wcześniej był wiceprezydentem Warszawy i – podobno – nie bardzo chciał zmieniać robotę. Natomiast bankowcy, analitycy i tak zwany rynek przyjęli te nominacje słabo, bo nie mają pojęcia, kto to jest ten Jakubiak. No i co z tego? Ważne, że H.G.W. go zna.

Trzymany na czas wyborów w klatce w partyjnych lochach stefan niesiołowski został wypuszczony i od razu wrócił do wysokiej formy. Ogłosił, że naczelny „Rzepy” Paweł Lisicki, gdy już go zwolnią, będzie się utrzymywał z pisania powieści pornograficznych, bo do tego właśnie się nadaje. Ta jakże krotochwilna uwaga przypomniała nam scenkę z czasów AWS, kiedy na bankiecie wydawanym przez prezesa Banpolu tenże zagadnął Niesioła: „Panie Stefanie, proponuję Marzenę”. Co było dalej, nie wiemy. Ale sprawny twórca powieści pornograficznych na pewno coś wymyśli.

Bartosz arłukowicz zostanie ministrem zdrowia, a także wstąpi do PO. Arłukowicz, jak wiadomo, jest fajnym i wyluzowanym gościem. Kto w to wątpi, niech zapozna się z fragmentem wywiadu, jakiego udzielił Wirtualnej Polsce. Mówi fajny koleś: „Tak jak zawsze do tej pory chcę pracować dla ludzi, być blisko ich spraw. Pracować dla regionu, budując jego siłę w Polsce. Będę prowadził otwartą politykę dialogu”. Matko jedyna, co za bzdety! Nic dziwnego, że koleś nie ma żony. Jeśli tak nawija na randkach, to jeszcze długo nic nie zaliczy.

Jego Tuskowskość nie chciał do końca roku zmieniać rządu, ale chyba jednak zmieni. Ewentualnie skróci rok i wtedy osiągnie obie rzeczy naraz. A co? Może tak zrobić. Prezydent mu przecież tego nie zawetuje.

Z życia opozycji

Jak tam nastroje po wyborach? Zależy gdzie. W Platformie kwękają, ale za to w PiS wszystko świetnie. Niebywały sukces partii, która wprowadziła do Sejmu mniej posłów niż cztery lata temu, docenili jej działacze. Najpierw Joachim Brudziński zapewniał, że wszystko jest super, a potem wszystkich marudzących dziennikarzy zrugał Mariusz Błaszczak, udowadniając, że PiS dostał od cholery głosów. Mariusz? Tu Ziemia, tu Ziemia, wracaj szybko, żona czeka. Ołwer.

My tu sobie na takie żarciki pozwalamy, ale przecież pan poseł Błaszczak odniósł wielki sukces i wszedł do Sejmu. To jeszcze nic: on wszedł do Sejmu w tym samym garniturze, w którym z niego wyszedł.

Jak zauważyli liczni fani posła Błaszczaka, prezentował się on nadzwyczaj korzystnie zwłaszcza podczas wieczoru wyborczego. Bo to, proszę państwa, świat się wali, upadają marszałkowie i rządy, a grzywka Mariusza Błaszczaka nienaruszona. Podobno
o podpisaniu wieloletniego kontraktu z panem posłem marzy Wella. Gotowa jest nawet nieco zmodyfikować swoje hasło reklamowe. Nowe brzmiałoby: „Błaszczak, perfectly you”.

Rzecznik PiS Adam Hofman, człowiek, który wygląda, jakby był czesany żelazkiem, miał pecha. W swoim okręgu do zwycięstwa w wyborach zabrakło mu 299 głosów. To i tak lepiej niż inny gość stamtąd – facet, który wymyślił Internet, Łukasz Naczas z SLD. Mimo że miał „jedynkę” i wydał na kampanię kupę forsy, to wyprzedziły go dwie osoby z jego listy i do Sejmu wejdzie. Z wycieczką.

Nie wiedzieć czemu, rubryka nasza uznawana jest za taką bardziej do śmiechu i niedocenione pozostają nasze błyskotliwe analizy politologiczne. Teraz chcielibyśmy przedstawić najnowszą. Otóż zaobserwowaliśmy zjawisko błaszczakoidyzacji PiS. Mówiliśmy już o Błaszczaku i Hofmanie, ale najnowszym nabytkiem frakcji fryzjerskiej wewnątrz PiS zostanie Andrzej Duda z Krakowa, który pod Wawelem rozwalił konkurencję (grzywki górą!). Facet ma tak nieprawdopodobną koafiurę, że ilekroć go widzimy, mamy ochotę go dotknąć i sprawdzić, czy nie wyrzeźbił jej Marian Konieczny. Facet mógłby sobie wtedy pisać w życiorysie: „były poseł PZPR, były rektor krakowskiej ASP, autor Lenina, Nike, rzeszowskiej pipy i grzywki Dudy”.

Przy okazji lustracji list kandydatów w okręgu podwarszawskim (Sylwia, nie ukryjesz się pod nazwiskiem męża, znaleźliśmy cię) wyszukaliśmy dwóch Ołdakowskich. Jeden, nasz Jaś, to chyba najporządniejszy posłeł ostatniej kadencji, był „jedynką” na tamtejszej liście PJN. Do Sejmu nie wszedł, jak i jego partia, ale przy okazji niezły numer wywinęła mu jego była partia. Otóż z ósmego miejsca z PiS kandydował Wojciech Ołdakowski, brat Jana. Cóż, takie rzeczy tylko w PiS.

Pjonki padły. Jak twierdzą ci, którzy byli na ich wieczorze wyborczym, nastroje były takie, jakby rozpylić w środku gaz musztardowy.

Jednak zejście PJN jest niczym w porównaniu z radością, jaka zapanowała w SLD. Najzabawniejszy był w tym wszystkim Grzegorz Napieralski, który sam w Szczecinie dostał niesamowite baty i ledwo wczołgał się do Sejmu, a mimo to palnął, że on miał wynik dobry, tylko mu drużyna nie dorosła. Grzesiu, macie z Błaszczakiem tego samego dilera?

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Hubert Kozieł

Czy Podesta zadławi się pizzą?

• SPISKOWA TEORIA WSZYSTKIEGO • Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych były wielkim zwycięstwem zwolenników spiskowej teorii dziejów. Potwierdziły bowiem wiele ich tez

Andrzej Sadowski

Wolność tak, ułatwienia nie

• RAZ POD WOZEM, RAZ POD WOZEM • Dopóki rządzący w Polsce będą mówić o ułatwieniach i ulgach dla przedsiębiorców, a nie o przywróceniu wolności gospodarczej, dopóty nie wybijemy się na ekonomiczną niepodległość