Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Przegrywają ci, którzy nie zauważą ZMIANY

Eryk Mistewicz

Firmy, partie polityczne i zespoły muzyczne przegrywają w tym samym momencie: produkują, namawiają, grają wciąż to samo. I nie dostrzegają nadchodzącej ZMIANY

Londyńskie Heathrow. Hindusi, Europejczycy, Amerykanie. Nikt nie zwraca uwagi na bogatą, rzęsiście oświetloną alejkę z wielkim logo pewnego koncernu. Jeszcze niedawno przyciągało ono uwagę, dziś budzi zażenowanie. Szef marketingu wielkiej innowacyjnej firmy, z którym lecę na konferencję o ZMIANACH w marketingu, ZMIANACH wymuszonych serwisami społecznościowymi, w tym rozwojem promowanego przeze mnie w Polsce Twittera, uśmiecha się: – Widzisz, tak kończą ci, którzy w porę nie dostrzegli ZMIANY.

Jeszcze niedawno nazwa tego koncernu była synonimem telefonu, wyznacznikiem pozycji dalekiego kraju; jeszcze niedawno Polacy w swoich kompleksach pragnęli, by marka Polski była równa wielkością tej nazwie. Polska miała być „telefonem”.

Dziś akcje koncernu szorują po dnie giełd. W oddziałach na całym świecie trwają zwolnienia. Nowe produkty kwitowane są wzruszeniem ramion. Gigant przekonany o tym, że ludzie do końca świata potrzebować będą telefonu, spoczął na laurach. Nie zauważył ZMIANY.

A ludzie nie potrzebują dziś telefonu. 50–70 proc. aparatów sprzedawanych w Polsce to smartfony, platformy komunikacyjne. Nie służą już do rozmów, SMS-ów, robienia zdjęć, słuchania radia i korzystania z budzika bądź sygnału wibracyjnego. To już nie wystarczy.



Gigant rynku z wielkim działem Research & Development i korporacyjnymi procedurami przespał ZMIANĘ. Nie zauważył, że pieniądze w branży przestaje dziś generować transmisja głosu. Nie zarabia się już nawet na sprzedaży telefonów. Kopalnią pieniędzy stały się aplikacje na urządzenia mobilne, usługi dodane, a nawet pomysły ze świata freekonomii. Telefony, które nie mogą zaoferować ciekawych aplikacji – bez dostępu do AppStore bądź Andro-id Market – są opóźnione już w chwili wejścia na rynek. Jak czarno-białe telewizory w czasie ekspansji Real 3D.

„Jadę zawsze tam, gdzie krążek będzie za chwilę, a nie tam, gdzie już był” – tę sentencję Steve Jobs, geniusz Apple, zaczerpnął od hokeisty Wayne’a Gretzky’ego.

Konkurenci giganta telekomunikacyjnego, z szefem Apple na czele, nie głosili buńczucznych zapowiedzi, że są numerem jeden. „Myśleli klientem”, omijali procedury korporacyjne (nie prowadzili badań fokusowych!), przygotowując urządzenie, z jakiego sami chcieliby korzystać. Generowali ZMIANĘ. Przyjęli postawę otwartą, nie zamkniętą: umożliwili innym zarabianie na kreatywności, tworzeniu najbardziej niesamowitych, użytecznych aplikacji.

W Ameryce lat 1980–2005 prawie wszystkie nowe miejsca pracy stworzyły firmy najwyżej pięcioletnie.

O ZMIANIE dyskutowaliśmy podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Forum to bowiem nie tylko najlepsze miejsce poważnej debaty o nowych technologiach marketingu politycznego, ale także analizy tempa i skali ZMIANY. W dyskusji z prezesami Polsatu – Zygmuntem Solorzem, MCI – Tomaszem Czechowiczem, Canal Plus – Beatą Mońką, Play – Jorgenem Bangem-Jensenem, Alior Banku – Cezarym Smorszczewskim, prezentowałem dane z najnowszej książki „Marketing narracyjny” o tym, jak wielkiej ZMIANY doświadczamy. Gdy nie działa reklama. Gdy przestaje działać tradycyjny marketing. Gdy w natłoku danych największą sztuką staje się, aby tak powiedzieć, żeby zostać usłyszanym. I nie przepuścić w potoku danych informacji najważniejszych. Nie przespać ZMIANY.

Jak więc być kreatywnym, jak oszukać mózg oszczędzający energię, idący – to udowodniona prawidłowość – po linii najmniejszego oporu?

Moja recepta na ZMIANĘ: chłonięcie świata, jego ciągła ciekawość, asocjacja – łączenie niezwiązanych ze sobą pytań, problemów, koncepcji z różnych dziedzin. Czerpanie inspiracji spoza branży. Ciągłe zdobywanie doświadczeń, oddalanie się od szablonowego, linearnego myślenia, zyskiwanie szerszej perspektywy.

W ten sposób zresztą w przerwie we wpisywaniu bibliografii do książki – długich adresów stron internetowych – zrodził się pomysł ułatwienia życia i autorom książek, i czytelnikom. Tak pojawiły się w moich książkach multikody, niewielkie kwadraciki prowadzące już nie tylko do bibliografii, ale także do ciekawych filmów wideo, nagrań audio, prezentacji. Pomysł zrodził się na przystanku autobusowym w Paryżu, gdzie multikody informują posiadaczy smartfonów o tym, kiedy przybędzie ich autobus. Jeśli można użyć tej technologii w tym celu, dlaczegóż więc nie spróbować ułatwić życia czytelnikom moich książek, stwarzając im możliwość zobaczenia tego, o czym czytają?

A więc: ciągły rozwój. Ciągły bieg. Uznanie, że to, co pozwoliło nam odnieść sukces wczoraj, nie zapewni go dziś. Zaakceptowanie, że żyjemy w świecie ciągłej ZMIANY.

Autor jest konsultantem politycznym, twórcą strategii marketingu narracyjnego, współautorem wydanej ostatnio „Anatomii władzy”.

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Wojciech Romański

W smoczym kręgu

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO