Najnowsza interwencja Uważam Rze

Biznes

Generator narracji zwolni dziennikarzy?

Eryk Mistewicz

Po redaktorach przygotowujących w Bangladeszu i Indiach kolumny gazet dla Bostonu i Nowego Jorku kolejny etap:  programy tworzące teksty dziennikarskie

Od kilku miesięcy z uwagą obserwuję start-up Narrative Sciences z Chicago. Pasjonaci algorytmów i frazeologii chcą udowodnić, że dobrą opowieść potrafią wytworzyć komputery. Nad podobnym narzędziem – generatorem narracji – pracuję w zespole we Francji, gdzie wykorzystujemy modele analizy narracji Rolanda Barthesa, Gérarda Genette’a, Bremonda czy Umberto Eco. O ile jednak z kolegami we Francji skupiamy się na komunikacji masowej, marketingu i PR, o tyle Amerykanie postanowili wykorzystać narratologię do stworzenia „robotów dziennikarskich”.

Efekty? Relacja z meczu nie jest bynajmniej zbiorem danych. Ma tempo, rytm, emocje. Efekt nie różni się od pracy dziennikarzy: „Wisconsin appears to be in the driver’s seat en route to a win, as it leads 51–10 after the third quarter. Wisconsin added to its lead when Russell Wilson found Jacob Pedersen for an eight-yard touchdown to make the score 44-3... ”.

Dziennikarskie roboty dostarczać będą tego, czego chcą czytelnicy. Już dziś narady redakcyjne w portalach przypominają zebrania botów (robotów nadających hierarchię stron w wyszukiwarkach), programując pracę według najczęściej wyszukiwanych, „klikalnych” tematów. Roboty zrobią to szybciej i taniej.



W mgnieniu oka będą pozyskiwały ciekawe opinie oraz informacje z sieci, zadając pytania bezpośrednio aktorom zdarzeń. Już dziś gros kontaktów dziennikarze realizują poprzez Twittera, e-maile, ostatecznie telefon. Roboty lepiej zanalizują i napiszą ciekawszy, zrozumiały tekst.

Nie zmęczą czytelników. Struktura ich artykułów będzie zróżnicowana – zgodnie ze schematami z klasyki narratologii, pracami Wladimira Proppa jeszcze z lat 20., „Antropologii strukturalnej” Claude’a Lévi-Straussa czy „Słów i rzeczy” Michela Foucaulta.

Nie będą zawierały uprzedzeń, predylekcji. Będą pytały, aby się dowiedzieć. A nie po to, aby pogrążyć rozmówcę (wetrzeć w ziemię w walce „ego”). Pracować będą na danych, nie na wyobrażeniach. Naprzeciw polityka nie będą się zacietrzewiać. Będą (czy raczej mają być) dziennikarzami, nie politykami. Pierwsze przykazanie tego zawodu wyraził chyba najlepiej Daniel Cornu w głośnym eseju „Dziennikarstwo i prawda”.

Dziś kluczem do sukcesu w mediach jest wyrazistość. Jeśli – jak przekonywałem w „Anatomii władzy” – na polskim rynku ma szansę przetrwać ledwie dziesięciu dziennikarzy, to będą to jednostki najbardziej rozpoznawane, wyraziste. Czy dziennikarski robot może być wyrazisty? Czy wystarczy wprogramowanie ostrzejszych sformułowań jak te, które serwują dziś przez słuchawki dziennikarzom prowadzącym rozmowy ich wydawcy, ich „programatorzy”? Nie wiem.

Wiem natomiast, że maszyny mają szansę mieć poglądy. Co ciekawe, poglądy te będą zgodne z naszymi poglądami. Za sprawą neuronów lustrzanych!

Dziś neurony lustrzane odpowiedzialne są za naszą fascynację tygodnikami czy stacjami telewizyjnymi dostarczającymi nam informacji i opinii, wpisującymi się w nasz obraz świata, przez nas oczekiwanymi.

Jutro nieważne będą poglądy „robotów dziennikarskich”, najważniejsze będą poglądy czytelnika – odbiorcy informacji. Informacje zostaną przygotowane zgodnie z jego indywidualnym profilem.

Najpierw więc: identyfikacja odbiorcy informacji, jego przygotowania językowego, oczekiwań, poglądów. A później: na smartfony, tablety, do indywidualnych kanałów TV trafią takie informacje, na jakie czeka. Odbierane przez niego jako ciekawe i… wiarygodne, bo całkowicie zgodne z jego oglądem świata.

Nawet gdyby komputery operowały grą słów i półsłówek z całego świata oraz mistrzowskimi schematami narracyjnymi, i tak zabraknie w ich tekstach duszy – przekonują dziennikarze. Ekipa Narrative Sciences sądzi inaczej. Kris Hammond, naukowiec pracujący nad wyższą inteligencją, idzie o zakład: „W ciągu pięciu lat generator narracji zdobędzie Nagrodę Pulitzera”.

Aron Kibedi-Varga przekonywał niedawno: „Powieść jako gatunek może zniknąć. Ale nie zniknie opowieść, narracja. Ona jest funkcją biologiczną gatunku”.

Mój optymizm, że jednak „roboty dziennikarskie” nie zwyciężą, wiąże się z czymś jeszcze. Nadchodzi czas mediów 2.0. Thomas Kuhn w „Structure des révolutions scientifiques” napisał, że każda epoka wyszukuje technologię, która jest w stanie owładnąć wyobraźnią wszystkich. Esencją czasów 2.0 są współuczestnictwo i interaktywność. Prawdziwa twarz nowych mediów jest i będzie twarzą ludzką, ich użytkowników będącymi jednocześnie współkreatorami. Joel de Rosnay nazywa ich „pronetariuszami”, Amerykanie zaś „digital natives”. To oni są motorami zmiany. I to będą całkowicie inne media.


Autor jest konsultantem politycznym, współautorem „Anatomii władzy” (2010), autorem „Marketingu narracyjnego” (2011).

Poprzednia
1 2

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Anna Czyżewska

O wynagrodzeniu bez tabu

Zdecydowana większość pracowników uznaje, że rozmowę o podwyżce powinien zainicjować szef. Polacy nie są mistrzami negocjacji. Strategia biznesowej polemiki to wizytówka przedsiębiorcy