Najnowsza interwencja Uważam Rze

Felietony

Chiński syndrom bis

Piotr Gabryel

Czy Pekin zechce wziąć Europejczyków na utrzymanie?

Nazajutrz po kolejnym „historycznym” europejskim szczycie szczytów, o których wiemy już tyle, że nie rozwiązuje się podczas nich żadnego z palących problemów, piętrzących się przed strefą euro, Klaus Regling, szef Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej, wybrał się do Chin.

Cel jego wizyty był dla wszystkich jasny: ubłagać Chiny, by zechciały – w większym niż do tej pory stopniu – finansować tradycyjną europejską rozrzutność i skłonność do życia ponad stan, czyli na cudzy rachunek, na koszt swoich dzieci i wnuków. A gdy już się przehula przyszłość własnych potomków (co się chyba właśnie stało), pora spróbować pożyć na rachunek narodów spoza Europy.

Podczas wspominanego szczytu szczytów najbardziej światłe europejskie umysły przeprowadziły akcję typowania nowych sponsorów Europy, co – jak rozumiem – ma być pomysłem Europy na Europę w pierwszej połowie XXI w. W gronie wybranych znalazły się wspomniane wyżej Chiny, a także Brazylia, RPA i Norwegia.

Norwegowie od razu dali do zrozumienia, że z tej zaszczytnej propozycji nie skorzystają. Natomiast Chińczycy oficjalnie nie powiedzieli co prawda „nie”, ale też ich „tak” zabrzmiało wyjątkowo mało przekonująco. Jeśli więc Klaus Regling odniósł w Pekinie zwycięstwo, to było ono mniej niż połowiczne. Bo też, jak trafnie zauważył „The Economist”, dlaczegóż Chińczycy mieliby się zachwycić propozycją nabywania przez nich papierów EFSF, do których kupna nie palą się rodacy oferującego je Klausa Reglinga, a więc sami Niemcy?

W latach 70. powstał termin „chiński syndrom”. Odnosił się on do sytuacji, gdy przegrzanie rdzenia reaktora powoduje roztopienie betonowego fundamentu i jego zagłębienie się we wnętrzu ziemi. „Żartowano” wówczas, że reaktor mógłby dotrzeć tą drogą do Chin. Teraz natomiast – i tym razem to nie „żart” – Chinom zagraża chiński syndrom bis. Czyli zaraza, która zarówno z zadłużonych po uszy USA, jak i z tonących w długach państw UE rozlewa się po całym świecie i dociera już także do Chin. Klaus Regling nie był przecież pierwszym politykiem ze Starego Kontynentu, który ją tam zawlókł.

Ale Chińczycy niejedną już zarazę przeżyli, więc być może i z tą postanowią się zmierzyć – rzecz jasna w jakiejś, do zaakceptowania dla siebie, skali. A jaki rachunek wystawią Europejczykom (i Amerykanom) za swą akcję ratunkową? To, że chińscy dysydenci będą mogli od tej pory liczyć już tylko na siebie, to pewne, ale ile europejskich firm trafi wkrótce – za długi – w ręce Chińczyków, tego jeszcze nie wiemy.

Aktualne wydanie Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl.

Wstępniak

Materiał Partnera

Jak wdrożyć SAP S/4HANA?

Nowoczesne systemy informatyczne to podstawa dobrze działającego i innowacyjnego przedsiębiorstwa. Dla wielu firm wyzwaniem nie jest wybór systemu ERP, ale jego wdrożenie. Dlaczego? Musi być...

ZAMÓW UWAŻAM RZE

Aktualne wydania Uważam Rze dostępne na www.ekiosk.pl

Komentarz rysunkowy

Felietony

Edyta Żyła

Doradzą i przeszkolą

Znaczna część unijnych pieniędzy trafia do doradców, którzy pomagają zakładać firmy lub je rozwijać. Przedsiębiorcy mogą więc liczyć na bezpłatne szkolenia, wsparcie doświadczonych mentorów albo pomoc w przygotowaniu strategii marketingowej

Intermedia

• MYŚLI I SŁOWA • BEATA SZYDŁO